Największe kłamstwa medyczne. "Zombie Papers" krążą po sieci, Polacy dają się oszukać

Internetowi guru zdrowia, cudowne diety, suplementy i "sekretne metody" leczenia zdobywają coraz większą popularność. Ekspertki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ostrzegają jednak, że pozornie niewinne porady mogą prowadzić do rezygnacji z leczenia, odrzucania szczepień i tragicznych konsekwencji zdrowotnych.

Dezinformacja medycznaDezinformacja medyczna
Źródło zdjęć: © Getty Images
Marta Słupska

Półprawdy zamiast nauki

Medyczna dezinformacja przestała być niszowym problemem internetowych forów. Jak wynika z raportu "Dezinformacja medyczna" przygotowanego przez ekspertki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, wokół zdrowia powstał dziś ogromny rynek oparty na prostych odpowiedziach na skomplikowane problemy.

– Najgroźniejsze kłamstwa medyczne nie wyglądają jak kłamstwa. Ubierają się w kostium prawdy – podkreślają autorki raportu.

Zdaniem dr Doroty Sikory, badaczki dezinformacji i dyrektorki Biura Rankingów Akademickich i Komunikacji Naukowej UMW, współczesna dezinformacja coraz rzadziej przybiera formę oczywistych teorii spiskowych.

– Coraz częściej są to narracje wykorzystujące pojedyncze badania, wyrwane z kontekstu fakty czy półprawdy, które następnie służą do sprzedaży określonych produktów lub usług – wyjaśnia.

– Fałszywe informacje mają przewagę. Są prostsze, bardziej emocjonalne i lepiej współgrają z algorytmami mediów społecznościowych – zaznacza.

Cudowne diety i suplementy mają leczyć wszystko

Według Wioletty Samborskiej, dyrektorki Centrum Odkryć Medycznych UMW i współautorki raportu, szczególnie dynamicznie rozwija się dezinformacja związana z dietami, suplementami oraz rzekomym "oczyszczaniem organizmu".

– W internecie można znaleźć obietnice, że odpowiednia dieta, suplement albo "oczyszczenie organizmu" rozwiążą niemal każdy problem zdrowotny – mówi.

Popularność zdobywają treści dotyczące pasożytów, niezwykłych właściwości witamin czy diet przedstawianych jako remedium na niemal każdą chorobę.

– Największy problem zaczyna się wtedy, gdy takie przekazy skłaniają ludzi do porzucania terapii zaleconych przez lekarzy – podkreśla Samborska.

Od picia boraksu po rezygnację z leczenia raka

Ekspertki zwracają uwagę, że skutki dezinformacji nie kończą się na kliknięciach i wyświetleniach.

– W sieci można znaleźć porady zachęcające do picia boraksu, korzystania z niesprawdzonych kroplówek witaminowych czy rezygnacji z leczenia na rzecz "naturalnych metod" – ostrzega Samborska.

Jak dodaje, największym zagrożeniem jest utrata zaufania do lekarzy i medycyny opartej na dowodach naukowych.

– Pozornie niewinne treści mogą być początkiem drogi prowadzącej do odrzucania szczepień, przerywania terapii onkologicznych czy korzystania z pseudoterapii – zaznacza.

Młodzi bardziej podatni niż seniorzy

Wbrew powszechnym przekonaniom, grupą szczególnie narażoną na wpływ medycznej dezinformacji nie są osoby starsze.

– Coraz więcej badań pokazuje, że szczególnie podatni na dezinformację są młodzi dorośli. To osoby, które większość informacji konsumują za pośrednictwem mediów społecznościowych i bardzo rzadko mają nawyk sprawdzania źródeł – mówi dr Sikora.

Zdaniem ekspertek kluczowe znaczenie ma rozwijanie kompetencji związanych z krytycznym myśleniem i oceną wiarygodności źródeł.

– Sama umiejętność rozpoznawania mechanizmów manipulacji znacząco zwiększa odporność na fałszywe treści – podkreśla Samborska.

Japonia zapłaciła wysoką cenę za dezinformację

Autorki raportu przypominają, że konsekwencje szerzenia nieprawdziwych informacji mogą być dramatyczne. Jako przykład wskazują Japonię, gdzie po medialnych doniesieniach o rzekomych powikłaniach po szczepieniach przeciw HPV poziom wyszczepialności gwałtownie spadł.

– Wystarczyło kilka nagłośnionych przez media historii o rzekomych powikłaniach po szczepieniu przeciw HPV, by wyszczepialność runęła z poziomu około 80 proc. do mniej niż 1 proc. – przypomina Samborska.

Jak podkreśla, zarzuty wobec szczepionki nigdy nie zostały potwierdzone.

– Szacuje się, że przełożyło się to na dziesiątki tysięcy dodatkowych zachorowań na raka szyjki macicy i tysiące zgonów – dodaje.

"Zombie Papers" wciąż krążą po sieci

Ekspertki zwracają również uwagę na zjawisko tzw. Zombie Papers, czyli wycofanych publikacji naukowych, które mimo utraty wiarygodności nadal funkcjonują w internecie.

– To publikacje naukowe, które zostały wycofane z obiegu z powodu błędów metodologicznych, nierzetelności lub fałszywych danych. W świecie nauki już nie istnieją – wyjaśnia dr Sikora.

Problem polega na tym, że internet zachowuje takie treści przez lata. – Takie prace nadal krążą w sieci i są przedstawiane jako dowód na rzekomo ukrywaną przez "Big Farmę" prawdę – mówi Samborska.

Jednym z najbardziej znanych przykładów jest wycofana publikacja Andrew Wakefielda sugerująca związek między szczepieniami a autyzmem.

Potrzebna "szczepionka przeciw dezinformacji"

Ekspertki podkreślają, że same regulacje prawne nie wystarczą, by skutecznie ograniczyć skalę problemu. – Potrzebne są równocześnie działania edukacyjne, legislacyjne i odpowiedzialność mediów – uważa dr Sikora.

Na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu powstaje obecnie Centrum Odkryć Medycznych, którego celem będzie popularyzacja wiedzy o szczepionkach, antybiotykach, transplantologii i nowoczesnych terapiach.

– Naszym celem jest stworzenie czegoś w rodzaju "szczepionki przeciw dezinformacji" – zapowiada Samborska.

Ekspertki mają również prostą radę dla internautów.

– Zanim udostępnimy sensacyjną informację dotyczącą zdrowia, sprawdźmy ją w kilku wiarygodnych źródłach – apeluje Samborska.

– Jeśli jakaś informacja wywołuje w nas silne emocje – strach, gniew albo ekscytację – właśnie wtedy powinniśmy być najbardziej ostrożni. Dezinformacja żywi się emocjami. Im bardziej jesteśmy poruszeni, tym łatwiej nami manipulować – podsumowuje dr Sikora.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie