Lekarz pracował prawie pięć dób
Kontrola przeprowadzona na zlecenie warszawskiego ratusza objęła wszystkie miejskie szpitale. Jak przekazał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, w większości placówek wykryto przede wszystkim uchybienia formalne. Najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczyły jednak działalności Szpitala Południowego.
– Mamy 44 konkretne zalecenia dla Szpitala Południowego, które są już wcielane w życie i z każdego z nich szpital będzie rozliczany – poinformował Trzaskowski.
Audyt nie obejmował jakości leczenia pacjentów. Dotyczył organizacji pracy, zawieranych umów, rozliczeń finansowych oraz sposobu zarządzania placówką.
Jednym z głównych problemów okazał się brak skutecznej kontroli czasu pracy lekarzy zatrudnionych na kontraktach. W przeciwieństwie do osób pracujących na etacie nie są oni objęci przepisami nakazującymi zachowanie określonego czasu odpoczynku.
– Audyt pokazał dyżury po 48, 60, 72 godziny bez przerwy, a rekord w Szpitalu Południowym wyniósł 110 godzin, czyli prawie pięć dób – przekazał prezydent Warszawy.
Jeden z lekarzy miał w ciągu miesiąca przepracować niemal 400 godzin. Szpital posiadał elektroniczny system rejestrowania wejść i wyjść, jednak nie wykorzystywał go do weryfikacji rozliczeń.
– Płacono na podstawie grafików i oświadczeń, czyli na słowo, a narzędzia do tego, żeby to kontrolować, były dostępne – stwierdził Trzaskowski.
Kontrolerzy znaleźli również przypadki rozliczania pracy medyków w dwóch miejscach w tym samym czasie. Jedna z osób miała możliwość edytowania grafików, na podstawie których obliczano jej własne wynagrodzenie, a następnie zatwierdzania dokumentów finansowych.
– Gdy sprawa wyszła na jaw, osoba ta złożyła 33 korekty rachunków na ponad pół miliona złotych – poinformował prezydent.
Funkcja, której nie było w dokumentach
Zastrzeżenia wzbudziło także zatrudnienie koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego. Funkcja ta nie została wpisana do regulaminu organizacyjnego placówki, choć przez półtora roku wypłacano za jej wykonywanie wynagrodzenie.
Stawka wzrosła w krótkim czasie z 230 do 330 zł za godzinę. Osoba pełniąca tę funkcję miała dodatkowo osobną umowę na 10 tys. zł miesięcznie, mimo że część obowiązków pokrywała się z czynnościami wykonywanymi podczas dyżurów.
Koordynator posiadał też dostęp do szpitalnego monitoringu. Placówka nie prowadziła jednak rejestru osób korzystających z kamer ani informacji o tym, kiedy system był używany.
Audyt wykazał ponadto pojedyncze dyżury, podczas których dokumentacja nie potwierdzała obecności wymaganego lekarza systemu. Rejestracja SOR-u w dni robocze bywała natomiast obsadzona przez jedną osobę zamiast dwóch.
Szpital zapłacił również prawie 1,3 mln zł kar nałożonych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jedną z przyczyn był zbyt długi czas oczekiwania karetek na przekazanie pacjentów.
Miasto zapowiada koniec płacenia bez kontroli
We wszystkich warszawskich szpitalach ma zostać wprowadzony obowiązek rejestrowania rzeczywistych godzin wejścia i wyjścia lekarzy. Każda funkcja ma być także opisana w dokumentach, umowy mają zawierać maksymalny limit finansowy, a podwyżki będą wymagały pisemnego uzasadnienia.
– Koniec płacenia na słowo – zapowiedział Trzaskowski.
Prezydent zaapelował również o utworzenie ogólnopolskiego rejestru czasu pracy lekarzy. Zapewnił, że Szpital Południowy działa normalnie, a część zaleceń została już wdrożona. Uruchomiono m.in. trzeci zespół dyżurny, który ma skrócić czas oczekiwania karetek przed SOR-em.
W związku ze sprawą wszczęto dwa śledztwa. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie – możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Kontrole prowadzą także NFZ oraz Państwowa Inspekcja Pracy.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.