Nawet milion złotych kary za pseudomedyczne działania? "Lex Szarlatan" coraz bliżej
Projekt nazywany "Lex Szarlatan", który ma uderzyć w pseudomedyczne praktyki i wzmocnić ochronę pacjentów, uzyskał pozytywną opinię Stałego Komitetu Rady Ministrów. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała, że dokument trafi teraz do dalszych prac w rządzie. Nowe przepisy mają dać Rzecznikowi Praw Pacjenta realne narzędzia do szybkiej reakcji, a kary mogą sięgnąć nawet 1 mln zł.
"Lex Szarlatan" – czego dotyczy?
Projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określany potocznie jako "Lex Szarlatan", zrobił kolejny krok w procesie legislacyjnym. Jak poinformowała w czwartek minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, propozycja przygotowana przez resort zdrowia otrzymała pozytywną opinię Stałego Komitetu Rady Ministrów.
Szefowa Ministerstwa Zdrowia mówiła o tym podczas rozmowy w Polsat News. Zaznaczyła, że projekt będzie teraz dalej procedowany przez Radę Ministrów.
- Lex Szarlatan uzyskał pozytywną opinię SKRM-u i będzie dalej procedowany przez Radę Ministrów – powiedziała.
Jak podkreśliła minister, skala zainteresowania projektem była bardzo duża. Z jej wypowiedzi wynika, że dokument został zaopiniowany przez 120 organizacji, a do zgłoszonych wniosków wpłynęło aż 4 tys. poprawek.
Nowelizacja ma przede wszystkim uporządkować kwestie związane z praktykami pseudomedycznymi i przeciwdziałać medycznej dezinformacji. To jeden z głównych celów zmian przygotowanych wspólnie przez Ministerstwo Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta. Projekt został skierowany do konsultacji publicznych w połowie czerwca.
Nowe kompetencje RPP i sankcje finansowe
W ocenie autorów nowych przepisów obecne mechanizmy ochrony pacjentów są niewystarczające, zwłaszcza w sytuacjach, gdy zagrożone może być zdrowie lub życie ludzi. Dlatego planowane zmiany mają rozszerzyć kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta. Chodzi o to, by mógł szybciej i skuteczniej reagować wtedy, gdy pojawia się podejrzenie działań naruszających zbiorowe prawa pacjentów.
Sobierańska-Grenda zwróciła uwagę, że projekt przewiduje również wyraźnie odczuwalne sankcje finansowe. Jak mówiła, nowe rozwiązania mają dać rzecznikowi więcej narzędzi w prowadzonych postępowaniach, także takich, które będą miały realny wymiar ekonomiczny dla podmiotów łamiących prawo. "Na takie praktyki" będzie można nałożyć karę w wysokości nawet miliona złotych.
Minister zdrowia nie ukrywa, że zaostrzenie przepisów ma służyć zwiększeniu bezpieczeństwa pacjentów.
- Musimy dbać, żeby udzielane świadczenia były zgodne z obowiązującą wiedzą medyczną – podkreśliła.
Jednym z ważniejszych elementów projektu jest możliwość szybszej interwencji Rzecznika Praw Pacjenta jeszcze przed zakończeniem całego postępowania. Zgodnie z propozycją, jeśli w toku sprawy zostanie uprawdopodobnione, że dalsze stosowanie danej praktyki może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjentów, rzecznik będzie mógł – w drodze decyzji – zobowiązać podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych albo organizatora strajku do zaniechania określonych działań.
To istotna zmiana względem obecnych przepisów. Dziś, w przypadku strajku, Rzecznik Praw Pacjenta potrzebuje orzeczenia sądu potwierdzającego jego bezprawność. Nowelizacja ma więc skrócić drogę do reakcji w sytuacjach, które mogą stwarzać bezpośrednie zagrożenie.
Działalność pseudomedyczna w Polsce
Resort zdrowia już w czerwcu zwracał uwagę na skalę zjawiska, które nowe przepisy mają ograniczyć. Według szacunków ministerstwa działalność pseudomedyczną może prowadzić w Polsce od kilku do kilkunastu tysięcy osób lub podmiotów. To właśnie ten problem jest jednym z najważniejszych argumentów za zaostrzeniem prawa i większymi uprawnieniami dla instytucji stojących na straży praw pacjenta.
W tej samej rozmowie w Polsat News minister została też zapytana o finansowanie ochrony zdrowia. Odnosząc się do składki zdrowotnej, przyznała, że chciałaby, "żeby składka zdrowotna była solidarnościowo podobna". Zaznaczyła przy tym, że obecny model nie zapewnia wystarczających środków.
- Od dwóch lat widzimy, że składkowy sposób finansowania jest niewystarczający – oceniła.
Dopytywana o to, czy chodzi m.in. o rolników i inne grupy zawodowe, które nie płacą składki w takim samym wymiarze jak pozostali, odpowiedziała, że to dobry moment na publiczną debatę.
- Czas na otwartą dyskusję na ten temat – stwierdziła. Jak dodała, cieszy ją, że pojawiają się różne propozycje zmian i że społeczeństwo jest już gotowe na taką rozmowę.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.