NFZ tnie finansowanie, oto skutki. Na pilne badanie nawet 515 dni czekania

Na część badań diagnostycznych finansowanych przez NFZ pacjenci czekają dziś wyraźnie dłużej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Onkofundacja Alivia porównała dostępność świadczeń przed i po zmianie zasad ich finansowania. Największy problem dotyczy badań endoskopowych, ale kolejki rosną również do diagnostyki obrazowej.

Alivia pokazuje skalę problemuAlivia pokazuje skalę problemu
Źródło zdjęć: © Getty Images
Dominika Najda

Nowe zasady obowiązują od kwietnia

1 kwietnia 2026 roku zmieniły się zasady finansowania części badań diagnostycznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Formalnie nadal są one nielimitowane, jednak za świadczenia wykonane ponad wartość określoną w umowie NFZ rozlicza się z placówkami według obniżonych stawek.


WIDEO
Żukowska: Szpital nie ma być agencją zatrudnienia

W przypadku tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego jest to 50 proc. stawki, natomiast przy gastroskopii i kolonoskopii – 60 proc. Alivia wskazuje, że takie rozwiązanie może zniechęcać placówki do wykonywania większej liczby badań.

Fundacja zaczęła obserwować sytuację tuż po wejściu zmian w życie. Teraz porównała dane z marca, czyli sprzed nowych zasad, z tymi zebranymi we wrześniu przez Alivia Onkoskaner.

Na kolonoskopię nawet ponad 500 dni

Jedne z największych różnic dotyczą kolonoskopii. Na badanie bez znieczulenia w trybie normalnym czeka się obecnie średnio 336 dni. To o 99 dni dłużej niż w marcu. W przypadku skierowania pilnego średnia wynosi 262 dni – wzrosła o 94 dni.

Jeszcze dłuższe kolejki dotyczą kolonoskopii wykonywanej w znieczuleniu. Średni czas oczekiwania w trybie normalnym zwiększył się z 407 do 501 dni, a w pilnym – z 343 do 426 dni. Na tym diagnostyka nie zawsze się kończy. Jeśli podczas badania pobrany zostanie materiał wymagający oceny histopatologicznej, na wynik można czekać dodatkowo nawet 32 dni.

– Badania endoskopowe, czyli gastroskopia i kolonoskopia, to jedne z podstawowych badań wykorzystywanych w diagnostyce nowotworów i innych chorób układu pokarmowego. Tak długi czas oczekiwania może oznaczać istotne opóźnienie całego procesu diagnostycznego i często poważne konsekwencje dla pacjentów – zaznacza Aleksandra Ciompała, koordynatorka ds. programów pomocowych w Onkofundacji Alivia.

Dane dotyczące gastroskopii również pokazują wydłużenie kolejek. Na badanie bez znieczulenia w trybie normalnym trzeba czekać średnio 200 dni, czyli o 67 dni dłużej niż przed zmianą zasad. Przy skierowaniu pilnym czas wzrósł o 56 dni i wynosi obecnie 150 dni.

Największą zmianę Alivia odnotowała przy gastroskopii w znieczuleniu. W trybie normalnym średni czas oczekiwania zwiększył się z 384 do 574 dni, a więc o 190 dni. W trybie pilnym wzrósł z 333 do 515 dni. Oznacza to, że średnie oczekiwanie na badanie oznaczone jako pilne przekracza w tym przypadku 17 miesięcy.

Dłużej trzeba czekać także na rezonans i tomografię

Problem nie ogranicza się do badań endoskopowych. Według Alivii wydłużył się również dostęp do rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej. Na rezonans w trybie normalnym czeka się średnio 137 dni – o 52 dni dłużej niż w marcu. W trybie pilnym są to 104 dni, czyli o 40 dni więcej.

W przypadku tomografii komputerowej średnia wynosi obecnie 80 dni w trybie normalnym i 60 dni w pilnym. To odpowiednio o 29 i 24 dni więcej niż przed zmianami. Do tego może dojść oczekiwanie na opis badania. Według danych fundacji w przypadku rezonansu może ono trwać nawet 28 dni, a tomografii – 23 dni.

Alivia zwraca uwagę również na problemy z samym znalezieniem wolnego terminu. Część placówek miała już zakończyć zapisy na 2026 rok, a fundacja odnotowała także przypadki proponowania terminów przypadających na lata 2029–2031.

Ministerstwo zmieniło zasady

W czerwcu Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o wyłączeniu części pacjentów onkologicznych z ograniczeń finansowania. Pełnym finansowaniem objęto tomografię, rezonans, gastroskopię i kolonoskopię wykonywane u osób diagnozowanych z kartą DiLO, leczonych onkologicznie oraz wymagających regularnych kontroli po zakończeniu leczenia.

Alivia wskazuje jednak na problem pacjentów, którzy dopiero czekają na rozpoznanie i nie mają jeszcze karty DiLO. Fundacja przywołuje dane NFZ, według których 17 proc. pacjentów, a w części województw ponad 30 proc., otrzymuje tę kartę dopiero na etapie leczenia szpitalnego, już po potwierdzeniu nowotworu złośliwego. Do tego czasu mogą więc korzystać z diagnostyki na zasadach ogólnych.

– Dobrze, że Ministerstwo Zdrowia dostrzegło problem i zdecydowało się zapewnić pełne finansowanie diagnostyki pacjentów pozostających pod opieką onkologiczną. Nie możemy jednak zapominać o osobach, które dopiero próbują uzyskać diagnozę – podsumowuje Paulina Gadomska-Dzięcioł, koordynatorka ds. relacji zewnętrznych w Onkofundacji Alivia.

Źródło: Onkofundacja Alivia

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie