Nowa przewodnicząca zespołu ds. bezpieczeństwa kobiet. W tle spór o in vitro
Nową przewodniczącą zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet została wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka. Zaczyna pracę w momencie, gdy wokół jednego z kluczowych programów zdrowotnych narasta napięcie. Decyzje dotyczące finansowania in vitro wywołały sprzeciw części klinik i organizacji pacjenckich, które wskazują na brak jasnych zasad podziału środków.
W tym artykule:
Katarzyna Kęcka nową przewodniczącą Zespołu do spraw poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet
Nową przewodniczącą Zespołu do spraw poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet została wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka. Wynika to z zarządzenia ministra zdrowia z 14 kwietnia 2026 r., które zmieniło skład tego gremium. Zmiany wejdą w życie 16 kwietnia 2026 r. Sam zespół ma zajmować się m.in. zdrowiem prokreacyjnym, opieką okołoporodową, leczeniem niepłodności, dostępem do antykoncepcji awaryjnej, edukacją seksualną, szczepieniami przeciw HPV, a także problemami takimi jak endometrioza, nietrzymanie moczu czy zdrowie kobiet w okresie menopauzy.
Objęcie tej funkcji przez Kęcką zbiega się jednak z narastającym sporem wokół finansowania rządowego programu in vitro. Pod koniec lutego Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że podział środków na 2026 r. zależy m.in. od skuteczności leczenia. Resort tłumaczył, że bierze pod uwagę m.in. skuteczność w przeliczeniu na parę, cykl leczenia i pojedynczy transfer, a celem jest jak najlepsza jakość terapii oraz odpowiedzialne wydawanie publicznych pieniędzy.
- Korzystając z danych i wniosków zgromadzonych w poprzednich latach, mogliśmy opracować algorytm, który realnie odzwierciedla skuteczność realizacji Programu w ośrodkach w Polsce. To ważny krok w kierunku jeszcze lepszej jakości leczenia niepłodności - skomentowała wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, która teraz obejmie funkcję przewodniczącej Zespołu do spraw poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet.
Klinika mówi o braku przejrzystości
To właśnie ten mechanizm stał się przedmiotem krytyki. - Chodzi przede wszystkim o brak przejrzystości. Ministerstwo Zdrowia powołuje się na kryterium skuteczności, ale tego kryterium nie ma w umowach, które zawieraliśmy, przystępując do programu w 2024 roku - mówiła w rozmowie z Katarzyną Prus z WP abcZdrowie Małgorzata Federowska, prezes Centrum Płodności FertiMedica.
Szefowa placówki podkreśla też, że proste porównywanie skuteczności między ośrodkami może prowadzić do mylnych wniosków. Do programu trafiają bowiem pacjenci w bardzo różnej sytuacji zdrowotnej - Do programu zgłaszają się zarówno kobiety, jak i mężczyźni, często z chorobami współistniejącymi, po wcześniejszych niepowodzeniach leczenia, w różnym wieku. To są bardzo różne przypadki kliniczne, dlatego porównywanie wyników skuteczności leczenia i ich uśrednianie bez uwzględnienia struktury populacji pacjentów przypomina - w dużym uproszczeniu - porównywanie jabłek z gruszkami - dodała.
Niepokój pacjentek
W podobnym tonie wypowiedziała się Marta Górna, przewodnicząca Stowarzyszenia Nasz Bocian. - Brak konkretnych informacji ze strony resortu zdrowia o tym, kiedy zostaną podpisane aneksy i jakie środki ostatecznie trafią do poszczególnych klinik, może wzbudzać uzasadniony niepokój u pacjentek, które i tak są w bardzo trudnej sytuacji. Dla części z nich to kwestia "być albo nie być", jeśli wziąć pod uwagę chociażby kryterium wiekowe - skomentowała. - Wystarczy, że sprawa się przeciągnie, a kobieta właśnie dobija do 42. roku życia, granicy wiekowej będącej jednym z kryteriów kwalifikacyjnych do programu. Przez samo opóźnienie może więc z niego wypaść.
Źródło: gov.pl, WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.