Polacy znów jeżdżą na operacje do Czech. "Niektórzy pacjenci nie będą czekać"

Aż 175 mln zł z budżetu NFZ trafiło do Czech, by sfinansować operacje zaćmy Polaków, którzy uciekają przed polskim systemem i archaicznymi przepisami. Podczas gdy zagraniczne kliniki zarabiają miliony, w Polsce w kolejkach do okulisty może stać nawet pół miliona osób. – Niektórzy pacjenci nie będą czekać – wyjaśnia prof. Ewa Mrukwa-Kominek.

Polacy na operację zaćmy często jeżdżą do CzechPolacy na operację zaćmy często jeżdżą do Czech
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie
Anna Klimczyk

Polacy masowo operują zaćmę za granicą

175 mln zł – tyle od 2020 r. Narodowy Fundusz Zdrowia wypłacił za leczenie zaćmy w Czechach – wynika z ustaleń Marcina Lewickiego z o2.pl.

Polacy masowo wyjeżdżają na zabiegi do zagranicznych klinik, a absolutnym rekordzistą okazała się placówka GEMINI w Pruhonicach, która zgarnęła z tej puli aż 51 mln zł. Pacjentów nie zniechęca podróż, bo w Czechach zyskują to, co w Polsce blokują archaiczne przepisy.

Dlaczego pacjenci decydują się na wyjazd akurat do Czech? Mają doceniać wysoki standard świadczonych usług czy możliwość realizacji dodatkowych świadczeń (np. wybór soczewek premium).

Dlaczego polski system woli finansować czeskie kliniki, zamiast dać wybór chorym na miejscu? Jak wyjaśnia w rozmowie z o2.pl Aneta Gardian z Biura Komunikacji Społecznej i Promocji NFZ korzystanie przez pacjentów z leczenia w innym kraju Unii Europejskiej jest zgodne z prawem i wynika z przepisów unijnych dotyczących transgranicznej opieki zdrowotnej.

– Pacjent ubezpieczony w Polsce może skorzystać ze świadczenia zdrowotnego w UE lub Europejskim Obszarze Gospodarczym, a następnie wystąpić do NFZ o zwrot kosztów – tłumaczy.

A jak na tę sprawę patrzą okuliści?

– Niektórzy pacjenci nie będą czekać. Chorzy wyjeżdżają na operacje np. do Czech, a NFZ za niektóre z tych zabiegów i tak będzie musiał zapłacić. Powód? Jeżeli kolejka do zabiegu jest zbyt długa, to pacjent może wybrać ośrodek za granicą, by wykonać operację – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Ewa Mrukwa-Kominek, prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.

Jak informuje NFZ, za operację usunięcia zaćmy w Czechach najpierw płaci pacjent, który później (w ciągu średnio 62 dni) otrzymuje pełen zwrot środków. Okuliści wskazują, że zachętą dla pacjentów do szukania pomocy za granicą były zapowiedzi NFZ dotyczące wprowadzenia możliwych ograniczeń w finansowaniu operacji zaćmy. Jednak pod koniec czerwca NFZ opublikował komunikat, w którym poinformował, że od 1 lipca 2026 r. inaczej rozlicza nadwykonania w leczeniu zaćmy. Fundusz zapłaci za nie pełną stawkę, ale dopiero po zakończeniu danego roku.

– Rzeczywiście po ostatnich zapowiedziach Narodowego Funduszu Zdrowia widać było duży niepokój wśród pacjentów. Pytali o operację zaćmy, o to, czy nie zabraknie dla nich terminów. Chcieli nawet zapisywać się "na zaś". Po prostu martwili się, że mogą zostać bez pomocy – przyznaje prof. dr hab. n. med. Robert Rejdak, kierownik Kliniki Okulistyki Ogólnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

I dodaje, że ostatnie stanowisko NFZ to pewien kompromis, bo wprowadzenie limitów, o których mówiło się wcześniej, mogło zwiększyć czas oczekiwania, wydłużyć kolejki, a przez to wpłynąć na rokowanie pacjentów.

Dłuższy czas oczekiwania na operacje zaćmy to przede wszystkim większe ryzyko wystąpienia powikłań po zabiegu i dłuższa rekonwalescencja. Wszystko zależy od konkretnego ośrodka, ale obecnie na operacje zaćmy czeka się od dwóch miesięcy do pół roku. Ale należy także zaznaczyć, że w Polsce bardzo długo czeka się na pierwszą wizytę do okulisty. Szacujemy, że w takiej kolejce może stać nawet pół miliona osób. Więc cały proces kwalifikacji do takiego zabiegu też długo trwa – mówi prof. Robert Rejdak.

– Pamiętajmy także, że jeżeli nie będziemy w odpowiednim czasie operować osób, które zmagają się z zaćmą, to zwiększy się liczba wypadków komunikacyjnych, wypadków w pracy, a także znacznie pogorszy się stan psychiczny chorych. Zaćma utrudnia codzienne funkcjonowanie, czytanie, rozpoznawanie twarzy, a w skrajnych przypadkach może prowadzić do całkowitej ślepoty. Może powodować obniżenie nastroju, a nawet depresję. Leczenie tych konsekwencji również spowoduje ogromne koszty. A tego chyba NFZ nie bierze pod uwagę – wyjaśnia prof. Rejdak.

Zaćma jest jednym z najczęstszych schorzeń oka

Szacuje się, że na zaćmę cierpi nawet 20 mln ludzi na całym świecie. Polega na zmętnieniu soczewki, co prowadzi do stopniowej utraty zdolności widzenia.

– Kwalifikacja do tego zabiegu jest bardzo restrykcyjna. Więc jeżeli chodzi o zabiegi finansowane przez NFZ, to są one wykonywane u osób, które naprawdę tego potrzebują. Tu nie ma przypadków. Kluczowym kryterium jest spadek ostrości wzroku do dali (zazwyczaj < 0.6 wg tablicy Snellena). Więc liczba pacjentów, którzy są operowani, nie wynika z widzimisię pacjentów czy lekarzy, tylko z realnych potrzeb zdrowotnych Polaków – wyjaśnia prof. Rejdak.

Zaćma jest najczęstszą przyczyną odwracalnej ślepoty na świecie. Zatem jeżeli ją usuniemy, możemy przywrócić ostrość wzroku pacjentowi. To wpływa na całe jego życie. Dojrzała zaćma może powodować nawet ślepotę. Zatem usunięcie jej na odpowiednim etapie pozwala choremu wrócić do pełnej sprawności wzrokowej – tłumaczy prof. Mrukwa-Kominek.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie