"Poród przyszłości" w Polsce jest nielegalny. "Efekty niewspółmierne do ryzyka"
Nawet 16 proc. par może zmagać się z niepłodnością, dlatego każda szansa na posiadanie dziecka jest na wagę złota. Jednak mimo iż o przeszczepieniu macicy można mówić w kontekście "porodów przyszłości", ginekolodzy są tu bardzo sceptyczni. - Odsetek uzyskanych ciąż to zaledwie 20 proc., a ryzyko dla pacjentki jest ogromne - mówi dr hab. n. med. Filip Dąbrowski.
Operacja obarczona wysokim ryzykiem
W Wielkiej Brytanii po raz pierwszy przyszło na świat dziecko, którego matce przeszczepiono macicę od zmarłej dawczyni. Kobieta przeszła transplantację z powodu poważnych problemów zdrowotnych. Urodziła się z zespołem Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera (MRKH), rzadką wadą genetyczną oznaczającą brak macicy lub jej niewłaściwy rozwój.
Zobacz także: Urodziła dziecko po przeszczepie macicy od zmarłej dawczyni. Pierwsze takie narodziny w Wielkiej Brytanii
Takie porody to rzadkość, w Europie to dopiero trzeci przypadek. - Stosowane od około 15 lat przeszczepienia macicy to na świecie nadal jednostkowe przypadki. Wykonuje się je w bardzo wyjątkowych sytuacjach u pacjentek, które z powodów macicznych nie mogą zajść w ciążę. Taką przyczyną jest najczęściej rzadka wada genetyczna - zespół Mayera-Rokitansky’ego-Kustera-Hausera, ale może to być też utrata macicy z powodu urazów - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Filip Dąbrowski, specjalista ginekologii onkologicznej oraz położnictwa i ginekologii, ordynator Klinicznego Oddziału Położnictwa i Ginekologii w Szpitalu Bielańskim w Warszawie.
Ekspert przyznaje, że możliwość przeprowadzenia takiej operacji może robić wrażenie z medycznego punktu widzenia. - Sam byłem jej wielkim entuzjastą, kiedy byłem jeszcze rezydentem. Sądziłem, że to fascynujące wyzwanie dla chirurga. Kiedy jednak poznałem ryzyko, z jakim wiążą się te zabiegi, zmieniłem podejście - przyznaje lekarz.
- To operacja obarczona bardzo wysokim ryzykiem. Wynika ono nie tylko z faktu, że zabieg jest skomplikowany, chociażby w związku z ilością zespoleń naczyniowych, jakie trzeba wykonać, czy późniejszych problemów z drożnością naczyń, ale też z uwagi na konieczność przyjmowania przez pacjentkę leków immunosupresyjnych - zaznacza ginekolog.
To nie jest tylko kwestia jednego przeszczepienia. - Jedna operacja nie oznacza, że mamy problem z głowy. To konieczność wykonania trzech procedur: operacji u biorczyni, operacji u dawczyni, jeśli macica jest pobierana od żyjącej osoby, a także najczęściej również procedura in vitro, choć zdarzają się też ciąże naturalne po takim przeszczepieniu - zaznacza lekarz.
Wyjaśnia, że do tego dochodzi ryzyko powikłań podczas samej operacji, ale też okołooperacyjne, związane z gojeniem się ran, infekcjami, krwotokami.
Efekty niewspółmierne do ryzyka
Prof. Dąbrowski zwraca uwagę, że efekty tej ryzykownej operacji wcale nie są spektakularne. - Odsetek uzyskanych ciąż w wyniku tego zabiegu jest bardzo niski. To zaledwie 20 proc., co przy takim ryzyku jest bardzo dyskusyjne. Pod uwagę trzeba też wziąć koszty finansowe, które przy kilkuetapowej procedurze są bardzo wysokie. Dlatego w niektórych krajach zarzucono takie operacje, bo efekty były niewspółmierne do ryzyka - dodaje.
Tymczasem polskie prawo nie pozwala na podobne transplantacje. - Przeszczepianie narządów rozrodczych jest według obowiązującego w Polsce prawa nielegalne. Nie ma aktualnie żadnych prac przygotowawczych do zmiany tej sytuacji, co w mojej ocenie jest słuszne, biorąc pod uwagę właśnie ogromne ryzyko dla pacjentki i obciążenie dla budżetu związane z niewspółmiernym efektem - zaznacza ginekolog.
- Powinniśmy zmienić być może myślenie, bo to nie ciąża powinna być celem sama w sobie, ale fakt, że kobieta będzie mogła być matką. W moim przekonaniu o wiele lepszym rozwiązaniem byłaby surogacja, która aktualnie też jest w Polsce nielegalna. Wymaga to mądrych rozwiązań prawnych, ale dałoby wielu kobietom szanse na macierzyństwo. Co więcej, oznaczałoby znacznie mniejsze koszty dla budżetu, jeśli mówimy już tylko o tych finansowych - ocenia lekarz.
"Porody przyszłości"
Prof. Dąbrowski zwraca uwagę, że kobiety, które miałyby wskazania do przeszczepienia macicy, to bardzo wąska grupa. Są natomiast inne wyzwania, związane z powszechnymi problemami, które już są poważne i będą narastać.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia stały lub okresowy brak płodności dotyka ok. 60-80 mln par na świecie. W krajach wysoko rozwiniętych niepłodność dotyczy 10-16 proc. par w wieku rozrodczym. Jak podaje z kolei portal rządowy pacjent.gov.pl, w Polsce z niepłodnością mierzy się 1-1,5 mln par, czyli aż 20 proc. ludzi w wieku rozrodczym.
- Musimy się do tych narastających problemów przygotować. Jedną z najważniejszych rzeczy, w które powinniśmy inwestować, jest właśnie rozwój medycyny niepłodności. Powiększa się nam grupa pacjentek chociażby z endometriozą, którym powinniśmy zapewnić publiczny i jak najszerszy dostęp do wspomagania rozrodu. W praktyce tak to jednak nie działa. Co więcej, przez wiele lat stosowane były u nich operacje uszkadzające jajniki. Teraz coraz częściej skupiamy się na zabiegach oszczędzających, ale nadal nie jest to standard - zaznacza ginekolog.
- Kolejna sprawa to konsekwentne zwiększanie bezpieczeństwa przy porodzie i zmniejszanie odsetka kobiet, które umierają przy porodzie. Aktualnie śmiertelność okołoporodowa wynosi 1:15000, przy czym jest ona jedną z najniższych w Europie - dodaje lekarz.
Ciąża coraz późniejsza
Ogromnym wyzwaniem jest także późne macierzyństwo. - Kobiety decydują się na ciążę w coraz późniejszym wieku, w związku z czym mogą to być już przypadki obarczone dodatkowymi chorobami przewlekłymi, jak cukrzyca, otyłość, nowotwory. Jeszcze do niedawna wiele z takich kobiet nie miałoby szans na ciążę, teraz to się zmienia - podkreśla ginekolog.
- Pracując na oddziale patologii ciąży, obserwuję kobiety po transplantacjach nerki, wątroby, w trakcie żywienia pozajelitowego, którym udało się urodzić. Dotyczy to także poważnych chorób serca. Mieliśmy niedawno pacjentkę, która całą ciążę przechodziła w kamizelce defibrylującej, ale dzięki temu jest matką - zaznacza ginekolog.
- Aktualnie mamy bardzo poważny przypadek pacjentki z zaawansowanym rakiem okrężnicy, która przeszła z sukcesem potężną operację onkologiczną i to już w czasie ciąży. Teraz przygotowujemy ją do porodu, który jest planowany na piątek, a następnie w ciągu dwóch tygodni ma rozpocząć chemioterapię - dodaje.
Rosnącą grupą pacjentek są kobiety z otyłością, która jest już powszechnym problemem Polaków. - W większości przypadków otyłość jest przyczyną problemów w ciąży lub te problemy istotnie pogłębia. Dotyczą one np. znacznie gorszego gojenia się ran, ale też potencjalnych problemów płodu. U takich pacjentek częsta jest hipotrofia płodu, czyli wewnątrzmaciczne zahamowanie jego wzrostu spowodowane zaburzeniami wynikającymi z otyłości czy powiązanej z nią cukrzycy - wyjaśnia ginekolog.
- Jeśli myślimy więc o "porodach przyszłości", nie zawsze myślimy tylko o "kosmicznych" operacjach, które choć przełomowe, nieprędko wchodzą do powszechnej praktyki. Bardziej chodzi o to, by nowoczesne technologie jak najszerzej dopasować do problemów, które na pewno będą naszą przyszłością, bo często już są teraźniejszością - podsumowuje prof. Dąbrowski.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła:
- WP abcZdrowie
- Światowa Organizacja Zdrowia
- pacjent.gov.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.