Poszła do lekarza, bo doskwierał jej trądzik. Usłyszała diagnozę raka
Nowotwory ginekologiczne wciąż zbierają żniwo. Diagnozę raka jajnika słyszy rocznie 4 tys. Polek, 3 tys. umiera. Takie rozpoznanie usłyszała również 40-letnia Katarzyna. Choć w jej przypadku początkowo nic na to nie wskazywało. Do lekarza zgłosiła się, bo na jej twarzy pojawił się trądzik.
W tym artykule:
Nietypowy objaw był początkiem diagnostyki
Kobieta początkowo zrzuciła nietypowy objaw na karb stresu i zmiany nawyków pielęgnacyjnych. Jednak gdy problem nie mijał, postanowiła poszukać jego przyczyny.
- Te wypryski mnie zaskoczyły, bo nigdy nie miałam problemów z cerą. Poza tym byłam bardzo zmęczona, jakby ktoś odłączył mi prąd. Na początku stosowałam różne preparaty, które miały rozwiązać problem trądziku, i przyjmowałam suplementy, które miały wzmocnić organizm, ale nic nie pomagało. Wtedy udałam się do lekarza. Skierował mnie do dermatologa, ginekologa i endokrynologa. Zrobiłam badania hormonalne, USG tarczycy i pełną diagnostykę ginekologiczną - mówi Katarzyna.
- Badania hormonalne wyszły trochę rozchwiane, ale także w USG pokazały się torbiele na jajniku, których wcześniej nie miałam. Usłyszałam od ginekolożki, że obraz USG jej się nie podoba. Miałam przypadki nowotworu w rodzinie, bo chorowała moja mama, więc lekarka stwierdziła, że dla świętego spokoju trzeba wykonać także markery nowotworowe. Wyniki przyszły bardzo szybko i niestety, okazało się, że są podwyższone - opowiada.
Katarzyna przyznaje, że potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.
- Została mi założona Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO), dzięki której ten proces diagnostyczny był bardzo sprawny. Miałam wykonaną tomografię, a potem zostałam skierowana na laparoskopię, podczas której miał zostać pobrany fragment zmiany do badania histopatologicznego. Jednak w trakcie operacji, po wykonaniu badania śródoperacyjnego, lekarze zdecydowali się na usunięcie jajników, jajowodów i macicy. Potem przekazano mi, że będę musiała przejść chemioterapię. Leczenie trwa, ale - co najważniejsze - nowotwór został wykryty we wczesnym stadium, więc rokowania są optymistyczne. Nadal nie mogę uwierzyć, że trochę przypadkowe badania pozwoliły mi odkryć tę chorobę - mówi.
Rak jajnika długo może nie dawać objawów
Ta czujność w przypadku niepokojących objawów jest bardzo ważna, bo - jak podkreślają lekarze - nowotwór jajnika we wczesnym stadium nie daje objawów albo są one bardzo niespecyficzne.
- Z tego powodu rak jajnika często rozpoznawany jest w zaawansowanym stadium. Stąd też tak wysoka śmiertelność w przypadku tej choroby. Nie jestem w stanie wymienić typowych objawów raka jajnika, bo ich po prostu nie ma. Symptomy, które mogą się pojawić, to: wzdęcia brzucha, uczucie pełności, ból w podbrzuszu, powiększenie obwodu brzucha, częste parcie na mocz oraz utrata apetytu i chudnięcie. Jednak należy jasno powiedzieć, że nie zawsze one występują. Dlatego, jeśli coś nas niepokoi, to powinnyśmy udać się do lekarza - podkreśla prof. Agnieszka Brodowska z Kliniki Ginekologii, Endokrynologii i Ginekologii Onkologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie.
Ekspertka dodaje, że problemem jest także fakt, iż w przypadku raka jajnika nie są dostępne badania przesiewowe, które pozwoliłyby ujawnić rozwijającą się chorobę w stadium bezobjawowym.
- Medycyna nauczyła się wykrywać nowotwory, zanim pojawią się objawy, ale rak jajnika jest wciąż wyjątkiem. W przypadku wielu nowotworów dostępne są skuteczne badania profilaktyczne. Przy raku jelita grubego mamy kolonoskopię, przy raku piersi mammografię, przy raku prostaty badanie PSA, a rak jajnika pozostaje nowotworem, w którym nie istnieje skuteczny, populacyjny program badań przesiewowych - mówi prof. Brodowska.
- Dlatego tak ważne jest wyselekcjonowanie rodzin, u których z pokolenia na pokolenie występują nowotwory, wykonanie u nich badań genetycznych i oznaczenie mutacji, które zwiększają ryzyko wystąpienia raka jajnika, między innymi BRCA1 czy BRCA2. U kobiet, które taką mutację posiadają, możemy wykonać profilaktyczne usunięcie jajowodów i jajników i wyraźnie zmniejszyć ryzyko wystąpienia choroby - dodaje.
- Ważne jest również stosowanie antykoncepcji hormonalnej. Wiele badań pokazuje, że częstość owulacji zwiększa ryzyko wystąpienia raka jajnika, zatem kobiety, które stosują przewlekle antykoncepcję hormonalną, kilkukrotnie były w ciąży, długo karmiły piersią, chorują rzadziej. Tym niemniej dla wszystkich kobiet bardzo ważne są regularne kontrole u ginekologa i dobrze wykonane USG - apeluje prof. Brodowska.
Rak jajnika bywa wykrywany przypadkowo
Lekarze podkreślają, że często rak jajnika jest wykrywany przypadkowo przy diagnostyce innych schorzeń.
- Czasami np. pacjentka jest diagnozowana z powodu niepłodności. Przy okazji wykonywania drożności jajowodów okazuje się, że są nieznaczne zmiany na powierzchni jajnika. A po rozszerzonych badaniach diagnozujemy raka jajnika. Pamiętam szczególnie jedną taką historię. U pacjentki wykonywałam drożność jajowodów. Nie podobał mi się obraz jajnika, pobrałam wycinek i okazało się, że to jest rak jajnika. Na szczęście udało się go wykryć we wczesnym stadium. Trzeba było usunąć narząd rodny. Kobieta nie zaszła w ciążę, ale została wyleczona - opowiada prof. Brodowska.
Ten czas działania jest niesłychanie ważny, bo szybkie wykrycie choroby wpływa nie tylko na rokowania pacjenta, ale także na wybór leczenia.
- Każda pacjentka z guzem jajnika wymaga dalszej diagnostyki, powinna być założona karta DILO. Następnie złotym standardem powinno być wykonanie tomografii komputerowej lub rezonansu magnetycznego jamy brzusznej i miednicy mniejszej, zdjęcie RTG lub tomografia płuc i oznaczenie markerów nowotworowych. Wtedy ten obraz kliniczny jest jasny i pozwala zdecydować, czy z dużym prawdopodobieństwem mamy do czynienia ze zmianą łagodną, czy jest ona podejrzana onkologicznie - mówi dr n. med. Berenika Wiśniewska, ginekolog-onkolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie.
- W trakcie operacji ważne jest przeprowadzenie histopatologicznego badania śródoperacyjnego. Badanie to jednoznacznie pozwala stwierdzić, czy zmiana jest łagodna, czy złośliwa. Ostateczny zakres operacji powinien być uzależniony od wyniku tego badania. Także późniejsza terapia zależy od rodzaju nowotworu, jego stopnia zaawansowania oraz wyników pooperacyjnych badań molekularnych - podkreśla.
Terapia
Leczenie raka jajnika polega zazwyczaj na zastosowaniu terapii skojarzonej. Łączy ona radykalną operację chirurgiczną z chemioterapią. Celem operacji jest całkowite usunięcie tkanki nowotworowej.
- Często to są naprawdę operacje o szerokim zakresie i mogą obejmować usunięcie macicy, jajników, jajowodów, czasami również fragmentu jelita, ognisk przerzutowych z wątroby, śledziony czy przepony. Nierzadko taki zabieg trwa wiele godzin. W bardzo zaawansowanych stadiach stosuje się chemioterapię przedoperacyjną w celu zmniejszenia masy guza, a dopiero po trzech cyklach chemioterapii stosowane jest leczenie operacyjne, po którym kontynuowana jest chemioterapia. Dlatego tak ważna jest pełna diagnostyka, bo ona daje nam szeroki obraz sytuacji i pozwala na właściwe leczenie - tłumaczy dr Wiśniewska.
Chorują nie tylko kobiety po menopauzie
Ekspertki podkreślają, że nadal rak jajnika jest chorobą kobiet w każdym wieku, aczkolwiek najczęściej występuje po menopauzie. Ponad 80 proc. przypadków diagnozowanych jest u kobiet powyżej 50. roku życia. Jednak nie można zapominać o tym, że chorują także młode pacjentki.
- Nie można być za młodą na raka. Rozpoznanie - nowotwór jajnika - słyszą także 20- i 30-latki. Niech ostrzeżeniem będzie historia jednej z pacjentek. U młodej dziewczyny zdiagnozowano torbiel jajnika. Następnie bez wykonania pełnej diagnostyki wykonano laparoskopowe wyłuszczenie torbieli. Operacja odbyła się poza onkologicznym ośrodkiem referencyjnym. Badanie histopatologiczne było wykonane po trzech miesiącach od operacji i było niejednoznaczne - mówi lekarka.
- Niestety, u pacjentki ponownie stwierdzono lity guz jajnika, a w badaniu śródoperacyjnym postawiono rozpoznanie raka jajnika. Pacjentka przeszła intensywne leczenie, wiele operacji, walczyła bardzo długo, ale niestety zmarła. Zachowujmy więc czujność onkologiczną, bez względu na to, czy mamy 20, czy 60 lat - podsumowuje dr Wiśniewska.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.