Potrzebne zmiany w kalendarzu szczepień? "Poważne konsekwencje zdrowotne"

Pilotaż badań przesiewowych noworodków miał ratować życie dzieci z ciężkimi niedoborami odporności. W praktyce jednak ujawnił poważną lukę w systemie. Lekarze alarmują, że wyniki badań przychodzą zbyt późno, by bezpiecznie połączyć je z obowiązkowymi szczepieniami przeciwko gruźlicy. - To wzbudziło uzasadniony niepokój u neonatologów i rodziców oraz lawinę pytań o szczepienia "w ciemno" - przyznaje dr n. med. Paweł Grzesiowski, szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Badania przesiewowe kolidują ze szczepieniami przeciwko gruźlicyBadania przesiewowe kolidują ze szczepieniami przeciwko gruźlicy
Źródło zdjęć: © Getty Images/East News
Katarzyna Prus

Badania kolidują z kluczowymi szczepieniami

Ciężki złożony wrodzony niedobór odporności (SCID) jest rzadką chorobą genetyczną (występuje u 1 na 50 tys. noworodków), ale uważaną za najpoważniejszą formę wrodzonego niedoboru odporności. Prowadzi do poważnych zaburzeń odporności, a nawet - jeśli nie jest leczona - śmierci dziecka przed ukończeniem drugiego roku życia.

Dlatego wczesna diagnostyka jest tu kluczowa. W szerszym wykrywaniu tej choroby miał pomóc pilotaż badań przesiewowych. Do września ubiegłego roku był on realizowany tylko w województwie zachodniopomorskim, a następnie został rozszerzony na całą Polskę.

Pojawił się jednak poważny problem, o którym alarmują lekarze. - SCID jest przeciwwskazaniem do szczepień przeciwko gruźlicy, które są obowiązkowe dla noworodków. Wykonuje się je w pierwszych dobach życia dziecka, zanim opuści szpital. Tymczasem wyniki badań przesiewowych mogą przyjść nawet po trzech tygodniach - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie lekarka, która pracuje na oddziale neonatologicznym w jednym z warszawskich szpitali.

- Mamy więc absurd, który może mieć poważne konsekwencje. Zaszczepienie dziecka, które ma jednocześnie SCID, może doprowadzić nawet do ciężkiej postaci gruźlicy. Jak to możliwe, że zanim rozszerzono ten pilotaż, nikt nie pomyślał, żeby go pogodzić z kalendarzem szczepień, rozważyć zmiany w terminach? Zadziwiający jest też fakt, że nie było żadnej oficjalnej informacji na temat rozszerzenia pilotażu, jako lekarze dowiadujemy się o tym przypadkiem. Tej świadomości brakuje także rodzicom - podkreśla.

Przyznaje, że lekarze mają już nie tylko dylemat, ale wręcz obawy przed podawaniem szczepionki.

- Nie ma żadnych nowych wytycznych, np. żeby się wstrzymać ze szczepieniem. Informujemy rodziców o całej sytuacji, wyjaśniamy, jakie mogą być konsekwencje. Obawiamy się jednak, że to obróci się przeciwko nam i w razie czego rodzic oskarży lekarza. Tu potrzeba pilnych zmian - zaznacza lekarka. I dodaje, że po rozszerzeniu pilotażu są już pierwsze przypadki SCID, które potwierdzono dopiero po podaniu szczepionki przeciwko gruźlicy.

- Wcześniej po prostu szacowaliśmy, że ryzyko zachorowania na gruźlicę jest większe, niż że dziecko ma SCID. Ale teraz, kiedy mamy przesiew, możemy wyeliminować oba te ryzyka - podkreśla lekarka.

Gruźlica stwarza poważne zagrożenie

Problem dostrzegają także wakcynolodzy. - Z jednej strony pilotaż był bardzo pożądanym rozwiązaniem. Fakt, że SCID jest chorobą rzadką, nie może być argumentem, bo zawsze możemy trafić na dziecko, które się z takim niedoborem odporności urodzi. Nie możemy tkwić w sytuacji, kiedy badania kolidują z kluczowymi szczepieniami - przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Jacek Wysocki, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego.

- To nie jest jednak sytuacja bez wyjścia. Potwierdza to chociażby analogiczny przypadek dotyczący SMA, gdzie także mieliśmy kolizję ze szczepieniami przeciwko gruźlicy. Chodziło o odstęp między podaniem leku a szczepieniem, który powinien wynosić dwa tygodnie. I ten odstęp jest zachowany, udało się to wypracować, zanim jeszcze ruszył pilotaż - zwraca uwagę prof. Wysocki.

- Ten problem można rozwiązać np. poprzez przesunięcie szczepień na późniejszy termin. Z medycznego punktu widzenia zaszczepienie dziecka nawet po czterech tygodniach nie stworzyłoby problemu, a sytuacja z wynikiem badań byłaby jasna. Kiedyś szczepienia przeciwko gruźlicy były realizowane przecież w POZ-cie. Potrzeba tu rozwiązań na poziomie Głównego Inspektora Sanitarnego, który odpowiada za kalendarz szczepień - dodaje lekarz.

Podkreśla, że szczepienia przeciwko gruźlicy są kluczowe. - Najciężej na gruźlicę chorują niemowlęta. Gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych może mieć fatalne konsekwencje. Polska nie jest wolna od gruźlicy i niestety tak naprawdę nie wiemy, ilu jest chorych - zaznacza ekspert.

- Oficjalne statystyki to jedno, ale wiele osób jest niezdiagnozowanych. Wojna na Ukrainie i ruchy migracyjne pogorszyły sytuację. Nie możemy więc odstąpić od szczepień, bo nie wiemy, jaka nasza sytuacja epidemiologiczna będzie się rozwijać. Nowych chorych mamy cały czas - przyznaje prof. Wysocki.

"Przegrywamy z kurierami"

Co na to Główny Inspektorat Sanitarny? - Mamy już pierwsze wnioski i widzimy konkretne potrzeby zmian w systemie opieki nad noworodkami - przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Paweł Grzesiowski, szef GIS.

Wyjaśnia, że jeden z podstawowych problemów, które ujawnił ogólnopolski pilotaż, to zbyt długi czas oczekiwania na wynik badania przesiewowego.

- To jest badanie molekularne PCR, którego wynik może być dostępny nawet w ciągu jednego dnia. Ale krew na to badanie pobieramy na specjalną bibułę, która jest przesyłana do centralnego laboratorium w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie (to właśnie Instytut organizuje, nadzoruje i wykonuje badania przesiewowe noworodków - przyp. red.). Transport próbek to główny czynnik wydłużający czas oczekiwania na wyniki - wskazuje Grzesiowski.

- Przegrywamy z kurierami, bo materiał do badań jedzie nawet kilkaset kilometrów, z wyłączeniem weekendów. To znacznie wydłuża całą procedurę i sprawia, że coś, co mogłoby być wykonane sprawnie, trwa nawet dwa czy trzy tygodnie. Mamy więc ewidentną kolizję dotyczącą tych terminów. Żeby pilotaż faktycznie spełniał swoją rolę, lekarz neonatolog i rodzic powinni otrzymać wstępny wynik badania przed szczepieniem - przyznaje.

Szczepienia w ciemno

Dr Grzesiowski potwierdza, że od momentu uruchomienia ogólnopolskiego pilotażu wykryto już pierwsze przypadki SCID u zaszczepionych dzieci. - To wzbudziło uzasadniony niepokój u lekarzy neonatologów i rodziców oraz lawinę pytań o szczepienia "w ciemno". Tym bardziej widzimy, że ten problem wymaga rozwiązania - dodaje.

Jakie rozwiązania wchodzą w grę? - W naszej ocenie potrzebne jest skrócenie czasu oczekiwania na wynik, który można osiągnąć poprzez działania organizacyjne, w tym decentralizację badań. Aktualnie mogłyby to realizować różne środki w kraju np. w Poznaniu, Krakowie, Gdańsku czy Warszawie, a nie tylko jedno centralne laboratorium Instytutu Matki i Dziecka - wskazuje dr Grzesiowski.

- Dodatkowym rozwiązaniem jest uruchomienie punktów szczepień przeciw gruźlicy poza oddziałami położnictwa, tak aby można było zaszczepić dziecko już po opuszczenia szpitala, jeśli wyniki badań przesiewowych przyszłyby później. Przy czym nie jesteśmy w stanie przygotować takich punktów z dnia na dzień, bo to nie tylko zorganizowanie miejsca, ale też zabezpieczenie personelu i dostarczenie szczepionek - wyjaśnia.

Zaznacza, że ostateczna decyzja, należy do resortu zdrowia, gdzie trwa analiza, jak miałoby to wyglądać w praktyce. - Przedstawiliśmy już nasze rekomendacje w tej sprawie, decyzji jeszcze nie ma - dodaje.

Podkreśla, że priorytetem jest "utrzymanie wysokiej efektywności szczepień przeciwko gruźlicy". - Wskazania WHO w tym zakresie są klarowne: noworodki powinny szczepić te kraje, w których zapadalność na gruźlicę wynosi co najmniej 2 przypadki na 100 tys. mieszkańców. - Tymczasem w Polsce jest co najmniej 10 na 100 tys. - zaznacza Grzesiowski.

- Ważne, aby wnioski z tego pilotażu zostały szybko wdrożone do praktyki, bo częstość występowania zespołu SCID jest około dziesięciokrotnie niższa niż gruźlicy, stąd jakiekolwiek zakłócenia szczepień mogą spowodować poważne konsekwencje zdrowotne - podsumowuje szef GIS.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła: 1. WP abcZdrowie 2. Polskie Towarzystwo Wakcynologiczne 3. Główny Inspektorat Sanitarny

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Polak na czele PGEU. Historyczny moment dla aptek
Polak na czele PGEU. Historyczny moment dla aptek
Tylu zgonów w Polsce można było uniknąć. Eurostat alarmuje, system zawodzi
Tylu zgonów w Polsce można było uniknąć. Eurostat alarmuje, system zawodzi
Masz zimne stopy? Sprawdź, co pomaga i co to może oznaczać
Masz zimne stopy? Sprawdź, co pomaga i co to może oznaczać
Brutalnie pobił lekarkę w gabinecie. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie
Brutalnie pobił lekarkę w gabinecie. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie
Była w 17. ciąży, rodziła pijana. "Dramatyczne uszkodzenia"
Była w 17. ciąży, rodziła pijana. "Dramatyczne uszkodzenia"
Nadciśnienie ma związek z mózgiem? Odkrycie może zmienić kierunek leczenia
Nadciśnienie ma związek z mózgiem? Odkrycie może zmienić kierunek leczenia
Nie tylko ilość sodu ma znaczenie. Ekspert wskazuje pierwiastek, który obniża ciśnienie
Nie tylko ilość sodu ma znaczenie. Ekspert wskazuje pierwiastek, który obniża ciśnienie
"Polki nie będą rodzić na SOR-ach". MZ wprowadza interwencyjne punkty położnicze
"Polki nie będą rodzić na SOR-ach". MZ wprowadza interwencyjne punkty położnicze
GIF informuje o wycofaniu z obrotu leku. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności
GIF informuje o wycofaniu z obrotu leku. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności
Przebadali pacjentów z chorobą wątroby. Odkryli nietypową przyczynę
Przebadali pacjentów z chorobą wątroby. Odkryli nietypową przyczynę
Sery pod lupą Katarzyny Bosackiej. Co naprawdę kryje się w ich składzie?
Sery pod lupą Katarzyny Bosackiej. Co naprawdę kryje się w ich składzie?
Sygnalizuje choroby jelit, trzustki. Objawy widać na skórze
Sygnalizuje choroby jelit, trzustki. Objawy widać na skórze