Prebiotyki, probiotyki, synbiotyki i postbiotyki – o co w tym wszystkim chodzi?

Dominika Najda
Wybór preparatu zależy od indywidualnych potrzebWybór preparatu zależy od indywidualnych potrzeb
Źródło zdjęć: © Dr Maja Czerwinska, Getty Images • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Nasze jelita zamieszkiwane są przez biliony mikroorganizmów, które wpływają nie tylko na trawienie, ale także na ogólny stan zdrowia i samopoczucie. Nic więc dziwnego, że coraz więcej uwagi poświęca się temu, jak zadbać o mikrobiotę jelitową. Pomocne mogą okazać się probiotyki, prebiotyki, postbiotyki i synbiotyki. Czym jednak się różnią i kiedy warto po nie sięgać?

Co wpływa na jelita?

Badania pokazują, że to, co dzieje się w naszych jelitach, ma wpływ na zdrowie całego organizmu. I nie chodzi tu tylko o trawienie czy problemy żołądkowe. Bakterie zamieszkujące jelita odgrywają ważną rolę w funkcjonowaniu układu odpornościowego, pomagają wytwarzać niektóre witaminy, a nawet mogą wpływać na nasze samopoczucie.


WIDEO
Nawyki, które ratują jelita

– Dla mikrobioty znaczenie ma nie tylko to, co jemy, ale też ile śpimy i jaki tryb życia prowadzimy. W niektórych sytuacjach możemy również świadomie wpływać na mikrobiotę jelitową, choćby za pomocą probiotyków, prebiotyków, synbiotyków i postbiotyków. Choć ich nazwy brzmią podobnie, kryją się za nimi cztery różne grupy – wyjaśnia w WP abcZdrowie dr n. med. i n. o zdr. Maja Czerwińska-Rogowska, dietetyczka kliniczna.

Wśród preparatów wspierających jelita niewątpliwie najbardziej znane są probiotyki. Są to żywe mikroorganizmy, które w odpowiednich ilościach korzystnie wpływają na zdrowie. Nie każdy probiotyk działa jednak tak samo. – Nie może to być pierwszy lepszy mikroorganizm, tylko taki, który spełnia odpowiednie wymagania. Kiedy wybieramy probiotyk, musimy pamiętać, że jego działanie zależy od konkretnego szczepu – wskazuje dietetyczka.

Jak wyjaśnia ekspertka, poszczególne szczepy bakterii mogą mieć różne właściwości i zastosowania, dlatego przy wyborze probiotyku warto zwracać uwagę na ich pełne nazwy. Oprócz nazwy gatunku powinno się tam znaleźć dodatkowe oznaczenie, najczęściej składające się z liter i cyfr, które pozwala zidentyfikować konkretny szczep.

– Szczep, który jest korzystny w biegunce poantybiotykowej czy zapobiega biegunce podróżnych, będzie zupełnie innym szczepem niż ten, który sprawdza się w zaparciach czy w zespole jelita nadwrażliwego. Dlatego najważniejsze jest to, żeby przy wyborze probiotyku kierować się konkretnym szczepem i jego udowodnionym działaniem – dodaje ekspertka.

Probiotyki nie tylko podczas antybiotykoterapii

Probiotyki najczęściej kojarzone są z antybiotykoterapią, by ograniczyć niekorzystny wpływ antybiotyków na bakterie jelitowe i zmniejszyć ryzyko biegunki związanej z leczeniem. Na tym jednak ich działanie wcale się nie kończy.

– Probiotyki mają też inne zastosowania. Niektóre szczepy sprawdzają się w zespole jelita nadwrażliwego czy w leczeniu ostrej biegunki infekcyjnej u dzieci. Są również szczepy, które mogą łagodzić biegunkę podczas radioterapii. Sytuacji, w których możemy sięgać po probiotyki, jest więc dość dużo. Musimy jednak pamiętać, że nie jest to suplement, który każdy powinien przyjmować bez zastanowienia. Ważne jest to, jaki preparat wybieramy i w jakim celu go stosujemy – podkreśla dr Czerwińska-Rogowska.

Osoby zdrowe, które dobrze się odżywiają i nie mają żadnych dolegliwości, zwykle nie potrzebują dodatkowego wsparcia w postaci probiotyków. Ponadto warto pamiętać, że u niektórych osób należy zachować szczególną ostrożność, ponieważ preparaty te zawierają żywe mikroorganizmy.

– Ze względu na to, że probiotyki zawierają żywe mikroorganizmy, musimy zachować szczególną ostrożność u osób z niedoborami odporności, pacjentów w trakcie chemioterapii czy hospitalizowanych na oddziałach intensywnej terapii, zwłaszcza tych, którzy mają dostępy naczyniowe. W takich przypadkach ich stosowanie wymaga szczególnej uwagi – ostrzega dietetyczka.

Ekspertka zwraca również uwagę, że produkty fermentowane, takie jak kiszonki, kefiry czy jogurty, nie są tym samym co probiotyki. Choć korzystnie wpływają na mikrobiotę jelitową i stanowią ważny element zdrowej diety, nie zastępują preparatów zawierających konkretne, przebadane szczepy mikroorganizmów o udokumentowanym działaniu.

Prebiotyki, czyli pożywienie dla jelit

Kolejną grupą preparatów wspierających jelita są prebiotyki. W przeciwieństwie do probiotyków, nie zawierają żywych mikroorganizmów, ale stanowią pożywkę dla tych, które już zamieszkują nasze jelita.

– To substancje, które są wykorzystywane przez mikroorganizmy i dzięki temu korzystnie wpływają na nasze zdrowie. Mówimy tu o błonniku, ale pamiętajmy, że ma on różne frakcje. Niektóre z nich bardziej sprzyjają wzrostowi i odżywianiu bakterii jelitowych oraz produkcji korzystnych związków, np. krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Należą do nich m.in. fruktooligosacharydy, galaktooligosacharydy i inulina – wymienia ekspertka.

Dietetyczka wyjaśnia, że podczas rozkładania błonnika przez bakterie jelitowe powstają krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Jednym z nich jest maślan, który stanowi ważne źródło energii dla kolonocytów, czyli komórek nabłonka jelita grubego.

– Maślan działa przeciwzapalnie, może też ograniczać procesy nowotworzenia w jelicie grubym. Badania pokazują jednak, że jego korzystny wpływ wykracza daleko poza układ pokarmowy. Może wspierać odporność, a także wpływać na funkcjonowanie naszego mózgu. Warto przy tym zaznaczyć, że źródłem prebiotyków, czyli określonych rodzajów błonnika, jest przede wszystkim zwykła żywność – mówi dr Czerwińska-Rogowska.

Warto pamiętać, że nagłe zwiększenie błonnika w diecie może powodować wzdęcia, gazy lub ból brzucha. Zmiany należy wprowadzać stopniowo zarówno w przypadku jadłospisu, jak i sięgania po preparaty prebiotyczne.

Co z synbiotykami i postbiotykami?

Synbiotyki to połączenie probiotyków i prebiotyków w jednym preparacie. Zawierają zarówno żywe mikroorganizmy, jak i składniki, które stanowią dla nich pożywkę. Dzięki temu działają dwutorowo – dostarczają organizmowi korzystnych bakterii, a jednocześnie wspierają ich rozwój i aktywność w jelitach.

– Trzeba jednak pamiętać, że niektóre osoby mogą źle reagować na prebiotyki zawarte w synbiotykach, zwłaszcza fruktooligosacharydy i galaktooligosacharydy, które mogą powodować wzdęcia. Z kolei w przypadku probiotyków zawartych w synbiotykach szczególną ostrożność powinny zachować osoby poważnie chore – wyjaśnia ekspertka.

Żywe mikroorganizmy u osób ze znacznie osłabioną odpornością mogą w rzadkich przypadkach prowadzić do zakażeń. W takich sytuacjach alternatywą mogą być postbiotyki, które w przeciwieństwie do probiotyków nie zawierają żywych mikroorganizmów.

– Postbiotyki to preparaty zawierające inaktywowane mikroorganizmy, czyli bakterie, które wcześniej były żywe, ale zostały zneutralizowane. Mogą też zawierać ich składniki, na przykład fragmenty komórek bakteryjnych. Chodzi o to, by mimo braku żywych mikroorganizmów przynosiły korzyści zdrowotne – wyjaśnia ekspertka.

Zaletą postbiotyków jest ich stabilność, a ponieważ nie zawierają żywych mikroorganizmów, mogą być rozwiązaniem również dla osób, u których stosowanie probiotyków wymaga ostrożności. – Nie mamy tych samych obaw, które pojawiają się przy stosowaniu żywych mikroorganizmów u osób starszych czy ze znacznie obniżoną odpornością. Postbiotyki mogą więc być dla nich korzystnym rozwiązaniem, także jako pewnego rodzaju pomost przed ewentualnym zastosowaniem probiotyków – wyjaśnia ekspertka.

Wybór preparatu zależy więc od indywidualnych potrzeb i stanu zdrowia. Każdy z nich działa nieco inaczej, dlatego nie ma jednego rozwiązania odpowiedniego dla wszystkich. Najważniejsze, by dobierać je świadomie, biorąc pod uwagę nie tylko możliwe korzyści, ale także przeciwwskazania w ich stosowaniu.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie