Nowe badania dot. parkinsona. Neurolog: Chorych będzie więcej
To może być przełom w leczeniu choroby Parkinsona. Chodzi o rolę, jaką odgrywa dopamina w kontroli ruchu. - Moim zdaniem ustabilizowanie poziomu dopaminy jest kluczowe, a te badania mogą dać nam odpowiedzi na wiele pytań - mówi neurolog dr hab. n.med. Monika Gołąb-Janowska.
Anna Klimczyk, WP abcZdrowie: Blisko 100 tys. osób w Polsce cierpi na chorobę Parkinsona. Każdego roku diagnozowanych jest nawet 8 tys. nowych pacjentów. Z roku na rok te liczby rosną. Dlaczego?
Dr hab. n.med. Monika Gołąb-Janowska, neurolog z Kliniki Neurologii z Pododdziałem Udarowym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie: Powodów jest kilka. Po pierwsze większa świadomość wczesnych i nietypowych objawów, ale także faktu, że choroba dotyka nie tylko osoby starsze. Po drugie lepsza diagnostyka. Po trzecie żyjemy coraz dłużej, a to właśnie wiek jest najsilniejszym czynnikiem ryzyka zachorowania. Im populacja jest starsza, tym chorych będzie więcej.
Ponadto na możliwość zachorowania mogą także wpływać czynniki środowiskowe -zanieczyszczenie powietrza, metale ciężkie, pestycydy, herbicydy, rozpuszczalniki organiczne - niewątpliwie ma to ogromne znaczenie. A niestety obawiam się, że z roku na rok te czynniki środowiskowe będą na nas coraz bardziej oddziaływać.
Lekarze obserwują jeszcze jeden "trend" - chorują oraz młodsi.
Odpowiedzi na pytanie, dlaczego chorują coraz młodzi, szukałabym właśnie we wpływie czynników środowiskowych, które uszkadzają mitochondria neuronów i nasilają stres oksydacyjny. Ponieważ żyjemy coraz dłużej i intensywniej jesteśmy na nie narażeni. Istnieją również coraz silniejsze dowody na to, że proces chorobowy zaczyna się w jelitach. Zaburzenia mikrobioty i wysokoprzetworzona żywność mogą sprzyjać wcześniejszemu ujawnieniu się choroby. Ponadto dzięki świadomości wczesnych i nietypowych objawów oraz dostępności takich badań jak np. DaTSCAN wcześniej stawiamy rozpoznanie.
Szczyt zachorowań to szósta dekada życia, ale chorują również młodsi. Gdy zaczynałam pracę ponad 20 lat temu, kiedy do neurologa trafiał młody chory z drżeniem, to jego przyczyny szukano gdzie indziej. Objawy błędnie bywały uznawane np. za nerwicę. Teraz to się zupełnie zmieniło i świadomość lekarzy jest ogromna. Mój najmłodszy pacjent w momencie zdiagnozowania u niego choroby Parkinsona miał 17 lat.
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?
Żeby postawić diagnozę choroby Parkinsona, pacjent musi mieć bradykinezję, czyli spowolnienie (to jest kryterium niezbędne), plus co najmniej jeden z dwóch dodatkowych objawów, czyli albo sztywność mięśni w badaniu neurologicznym, albo drżenie spoczynkowe. Do innych objawów choroby zaliczamy: zaburzenia postawy/równowagi, które prowadzą do problemów z chodzeniem, zaburzenia snu, zaparcia, zmiany w mowie, pisaniu oraz objawy neuropsychiatryczne, w tym depresję.
Niektóre z tych objawów mogą być bardzo niespecyficzne. Utrata węchu i smaku może być wczesnym objawem choroby Parkinsona. Ten symptom nie jest chyba tak oczywisty i kojarzy nam się głównie z powikłaniem zachorowania na COVID-19.
Dlatego powinniśmy być czujni na każde zmiany zachodzące w organizmie. Oczywiście, jeśli ktoś ma zaburzenia węchu i przyjdzie do neurologa, to my na tej podstawie nie zdiagnozujemy choroby Parkinsona, ale może to być wstęp do dalszych badań. Wbrew pozorom to jest bardzo częsty objaw, ale pacjenci zupełnie nie łączą go z tą chorobą. Gdy dopytamy, to przypominają sobie, że już od kilku lat gorzej czują albo mają gorszy smak i muszą np. bardziej doprawiać posiłki. Wtedy furtka w głowie się otwiera. Pamiętajmy, że kluczem w przypadku choroby Parkinsona jest szybka diagnoza, bo to ona pozwala zmienić myślenie o leczeniu.
Jak wygląda to leczenie?
Mamy na rynku szereg preparatów doustnych, które stosujemy w leczeniu tej choroby. Mamy też leczenie neurochirurgiczne, czyli głęboką stymulację mózgu. Oczywiście ta metoda kolokwialnie mówiąc, nie leczy, ale pozwala zredukować ilość leków doustnych i zachować dobre funkcjonowanie ruchowe. W ostatnich latach pojawiły się także terapie infuzyjne, które zapewniają dzięki podaży ciągłej podskórnej lub dojelitowej względnie stały, stabilny poziom stymulacji dopaminergicznej. Nasz szpital też takie terapie prowadzi.
Naukowcy cały czas prowadzą nowe badania, by to leczenie było coraz bardziej skuteczne. Badacze z Uniwersytetu McGill twierdzą, że przywrócenie odpowiedniego poziomu dopaminy u osób chorych na parkinsona, może pomóc poprawić ich sprawność ruchową. Wyniki swoich badań opublikowali w czasopiśmie "Nature Neuroscience". Badacze twierdzą, że z czasem to odkrycie może uprościć podejście do leczenia choroby Parkinsona. Jak to ma pomóc pacjentom?
U osób, które zmagają się z chorobą Parkinsona, komórki mózgu odpowiedzialne za produkcję dopaminy stopniowo zanikają, co prowadzi do spowolnienia ruchów, drżenia, sztywności oraz problemów z równowagą, czyli tych podstawowych objawów choroby. Więc moim zdaniem ustabilizowanie poziomu dopaminy jest kluczowe, a te badania mogą dać nam odpowiedzi na wiele pytań i pewien przełom. Powód jest prosty. Borykamy się z ośrodkowymi powikłaniami późnej fazy choroby, bo przez lata pacjentów leczymy pulsacyjne. Przepisujemy im tabletkę, oni ją przyjmują, lek się wchłania, osiąga po pewnym czasie stężenie maksymalnie, a po czasie to stężenie maleje. Więc mamy górki i dołki. A to o czym mowa jest w tym badaniu, pozwala nam ten poziom dopaminy stabilnie utrzymywać. Możemy to robić np. przez wlewy.
Czy możemy się jakoś ustrzec przed chorobą Parkinsona?
To jest bardzo trudne pytanie. Na genetykę nie wpłyniemy, ale jeśli pomyślimy sobie o czynnikach ryzyka tej choroby, to możemy zrobić wszystko by nie mieć z nimi styczności. Wiek - starzejemy się i nic z tym nie zrobimy. Kolejnym czynnikiem sprawczym są powtarzające się urazy głowy np. związane ze sportami kontaktowymi. Następne na czarnej liście są pestycydy, metale ciężkie - unikajmy ich - możemy to zrobić, pijąc np. wodę filtrowaną. Do wystąpienia choroby predysponuje także pewien typ osobowości - introwertyczny, obawiający się ryzyka, więc możemy, oczywiście w miarę możliwości, popracować nad naszymi zachowaniami. Potencjalnie ryzyko zachorowania zmniejsza też kawa, ale z nią nie przesadzajmy.
Anna Klimczyk, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.