Udar sparaliżował lewą stronę ciała
Rosolska ma na koncie dziewięć zwycięstw w turniejach WTA w grze podwójnej, a w 2018 roku wspólnie z Nikolą Mekticiem dotarła do finału miksta US Open. Wystąpiła w 65 turniejach wielkoszlemowych. Niedawno zakończyła zawodową karierę, a jednym z powodów tej decyzji były konsekwencje przebytego udaru.
WIDEOPolska legenda wprost o karierze. "O spełnieniu nie ma mowy"
Do udaru niedokrwiennego doszło w kwietniu ubiegłego roku. Jego skutkiem był paraliż całej lewej strony ciała. Rosolska w rozmowie z "Faktem" opowiedziała, jak poważny był jej stan. - Nie mogłam mówić, podnieść nogi ani palca, nie działały też mięśnie brzucha - wspominała.
Jej organizm zaczął jednak szybko się regenerować. Tenisistka niemal od początku myślała o odzyskaniu sprawności i powrocie do gry. Poprosiła siostrę o piłki do ściskania, ponieważ chciała ćwiczyć dłoń. Jej celem był ponowny występ na Wimbledonie. - Chciałam pobić rekord i jak najszybciej wyjść ze szpitala. Udało się. Pomogło zacięcie sportowca - przyznała.
Po udarze nie odzyskała pełnej sprawności
Rosolska wróciła do zawodowej rywalizacji, ale konsekwencje udaru nadal utrudniały jej grę. Szczególnie odczuwała problemy z lewą ręką. Tydzień przed Wimbledonem nie była w stanie zagrać trzech kolejnych piłek z bekhendu przez siatkę. - Lewa ręka była jak drewno. Musiałam dużo bekhendów nabijać, żeby w ogóle trafić coś w kort - relacjonowała.
Skutki udaru są odczuwalne również poza kortem, zwłaszcza gdy Rosolska jest zmęczona. - W normalnym życiu tego nie widać tak bardzo. Mąż tylko widzi, kiedy jestem zmęczona. Wówczas mniej wyraźnie mówię i trochę zarzucam lewą nogą - powiedziała.
Udar nie był jedynym powodem zakończenia kariery, ale miał duże znaczenie dla tej decyzji. Rosolska przyznała, że nie odzyskała pełnej sprawności i nie mogła już grać na poziomie, do którego była przyzwyczajona. - Nie wyzdrowiałam też w stu procentach. Czuję pewne braki, ograniczenia w zakresie ruchu. Po udarze nie grałam już na takim poziomie, na którym bym mogła - mówiła.
Pożegnała się ze sportem na własnych warunkach
Znaczenie miało również życie rodzinne. Podczas rehabilitacji tenisistka spędzała więcej czasu z dziećmi. Jej mąż wrócił do pracy i nie mógł już podróżować z nią po świecie. Rosolska uznała, że jej miejsce jest przy rodzinie i że dalsza zawodowa gra nie dawałaby jej już takiej satysfakcji jak wcześniej.
Mimo problemów zdrowotnych Rosolska zdołała ponownie wystartować w zawodach. Powrót miał dla niej szczególne znaczenie, nawet jeśli nie mogła już rywalizować na swoim wcześniejszym poziomie. - Bardzo się cieszyłam, że mogłam powrócić na kort, a potem pożegnać się ze sportem na swoich warunkach - podkreśliła.
Ostatnim turniejem w jej karierze były zawody w Warszawie. Następnego dnia zagrała jeszcze mecz pokazowy. Z aktywności fizycznej nie rezygnuje - gra z synami w ping-ponga i piłkę nożną, a tenis zamierza uprawiać rekreacyjnie.
Źródło: Fakt
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.