Skandaliczne zachowanie brytyjskiej pielęgniarki. Skreślono ją z rejestru
Seria poważnych błędów przy podawaniu leków, narażenie terminalnie chorych pacjentów na niebezpieczeństwo i bulwersujące słowa o umierającym podopiecznym oraz jego rodzinie – tak Komisja ds. Zdolności do Wykonywania Zawodu oceniła zachowanie Naomi Butcher, pielęgniarki z hospicjum w południowo-wschodniej Anglii. Po zakończeniu postępowania kobieta została skreślona z rejestru.
Skandaliczne słowa pielęgniarki
Pielęgniarka pracująca w hospicjum St Peter and St James w Lewes w hrabstwie East Sussex w południowo-wschodniej Anglii została skreślona z rejestru zawodowego po serii rażących naruszeń. Jak ustaliła Komisja ds. Zdolności do Wykonywania Zawodu przy Nursing and Midwifery Council, Naomi Butcher przez dłuższy czas dopuszczała się poważnych zaniedbań wobec pacjentów objętych opieką paliatywną, a jej zachowanie miało charakter nie tylko nieprofesjonalny, lecz także dyskryminujący.
W centrum sprawy znalazł się incydent z grudnia 2023 r., kiedy pielęgniarka miała powiedzieć o jednym z pacjentów: "Założę się z wami wszystkimi, że umrze w Boże Narodzenie". Według komisji taka wypowiedź była poniżająca i mogła wywołać ogromny ból psychiczny zarówno u chorego, jak i u jego bliskich, gdyby ją usłyszeli. Panel ocenił, że były to słowa całkowicie nie do pogodzenia z rolą osoby sprawującej opiekę nad pacjentami w ostatnim etapie życia.
Dodatkowe oburzenie wzbudziły też słowa, jakie pielęgniarka miała kierować pod adresem rodziny zmarłego pacjenta. Według świadków odmówiła bliskim ponownego przyjazdu do hospicjum, a potem miała powiedzieć, że "palą ciała w przyczepach kempingowych, gdy ktoś umrze". Kelly Viner zeznała, że wcześniej nigdy nie spotkała się z sytuacją, w której rodzinie odmówiono pożegnania z bliską osobą, a podobną relację złożyła także liderka zespołu Faye Bravant. Choć Naomi Butcher zaprzeczyła, by użyła takich słów, komisja uznała zeznania świadków za wiarygodne.
Liczne zaniedbania
To jednak nie jedyny zarzut. Z ustaleń komisji wynika, że Butcher wielokrotnie nieprawidłowo podawała leki albo nie podawała ich wcale. W jednym z najpoważniejszych przypadków podała choremu 50 mg midazolamu zamiast przepisanych 5 mg. To dziesięciokrotne przekroczenie dawki leku stosowanego powszechnie w opiece hospicyjnej. Jak wskazano w raporcie, pacjent został przez to narażony nawet na ryzyko śmierci. Co więcej, pielęgniarka miała nie zgłosić pomyłki i utrzymywać, że podała prawidłową ilość preparatu.
Raport wymienia również inne przypadki zaniedbań. W sierpniu 2023 r. pielęgniarka nie podała pacjentowi 1 g paracetamolu. Kilka tygodni później ten sam chory nie otrzymał pełnej dawki oksykodonu, a w listopadzie pominięto także prometazynę. W innym przypadku użyto niewłaściwej strzykawki, a 11 marca 2024 r. Butcher podała 80 mg oksykodonu zamiast 80 mg tabletek siarczanu morfiny. Komisja nie miała wątpliwości, że taki ciąg błędów tworzył powtarzalny i wyjątkowo niebezpieczny schemat postępowania.
Pielęgniarkę wykreślono z rejestru
Naomi Butcher przyznała się do większości zarzutów dotyczących błędów medycznych, ale nie uznała tych związanych z obraźliwymi komentarzami o rodzinie. Nie brała też udziału w rozprawie, co – zdaniem panelu – można było odczytać jako brak realnego zakwestionowania zgromadzonych dokumentów i zeznań.
Ostatecznie komisja uznała, że jej zdolność do wykonywania zawodu jest ograniczona z powodu niewłaściwego postępowania. W uzasadnieniu podkreślono "powtarzający się wzorzec niewłaściwego zachowania w dłuższym okresie", "nieuzasadnione ryzyko szkody dla szczególnie wrażliwych pacjentów" oraz "zachowania dyskryminacyjne". W konsekwencji wobec pielęgniarki wydano decyzję o skreśleniu z rejestru.
Źródło: mirror.co.uk
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.