Szczotkowania nie da się zastąpić
Płyn do płukania jamy ustnej regularnie stosuje co trzeci dorosły. Producenci przekonują, że pomaga zapobiegać próchnicy, chorobom dziąseł i nieświeżemu oddechowi. Dentyści podkreślają jednak, że nawet produkt zawierający fluor i substancje przeciwbakteryjne nie zastąpi dokładnego szczotkowania zębów.
– Nie zalecałbym rutynowego stosowania płynu do płukania jamy ustnej. Nie jest on potrzebny jako element podstawowej higieny – mówi prof. David Conway z University of Glasgow Dental School.
DLA CIEBIEMarzą ci się rurki jak z cukierni? Nie pomiń tego składnika, a będą rozpływać się w ustach
Podczas szczotkowania mechanicznie usuwamy płytkę nazębną, czyli warstwę bakterii, resztek pokarmowych i śliny. Drobnoustroje obecne w płytce wykorzystują cukry i wytwarzają kwasy niszczące szkliwo. Jej nagromadzenie może prowadzić również do zapalenia oraz krwawienia dziąseł.
Pasty zawierają fluor wzmacniający szkliwo. Po umyciu zębów najlepiej wypluć nadmiar pasty, ale nie płukać ust wodą. W przeciwnym razie ochronna substancja zostanie szybko usunięta.
– Użycie płynu w tym momencie uzupełnia tylko część fluoru, który wcześniej wypłukaliśmy. Najlepiej wypluć nadmiar pasty i nie płukać ust. Dzięki temu fluor pozostaje na zębach – wyjaśnia prof. Conway.
Nie każdy płyn jest obojętny
Niektóre preparaty zawierają nawet 27 proc. alkoholu. Prof. Conway zaznacza, że działa on antyseptycznie, ale jest także substancją rakotwórczą. Badania wskazywały na związek pomiędzy bardzo częstym stosowaniem płynów a rakiem jamy ustnej, nie dowodzą jednak, że to właśnie te produkty wywołują chorobę.
Silne środki lecznicze mogą zawierać chlorheksydynę. Stosuje się ją m.in. w przypadku bakteryjnych chorób dziąseł, aft, pleśniawek i po niektórych zabiegach stomatologicznych. Takie preparaty powinny być używane przez ograniczony czas, najlepiej zgodnie z zaleceniem dentysty.
– Poza krótkotrwałym leczeniem konkretnych dolegliwości chlorheksydyna nie powinna być używana rutynowo. Większość osób jej nie potrzebuje – podkreśla prof. Conway.
Płyn może zaburzać mikrobiom
Preparaty zawierające chlorheksydynę lub chlorek cetylopirydyniowy niszczą nie tylko szkodliwe drobnoustroje. Mogą też ograniczać liczbę bakterii uczestniczących w przekształcaniu azotanów z warzyw w tlenek azotu, który pomaga regulować napięcie naczyń krwionośnych. Część badań powiązała stosowanie silnych płynów antyseptycznych ze wzrostem ciśnienia i ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Wyniki nie rozstrzygają jednak, że płyn jest bezpośrednią przyczyną tych problemów.
– Dopiero zaczynamy poznawać znaczenie poszczególnych bakterii tworzących mikrobiom jamy ustnej. Być może nie powinniśmy niszczyć ich bez rozróżnienia – mówi dr Praveen Sharma z University of Birmingham, doradca British Dental Association.
Płyn nie rozwiąże również przyczyny uporczywego nieświeżego oddechu. Problem może wynikać z choroby dziąseł, próchnicy, suchości w ustach lub innych schorzeń.
– Używanie płynu przypomina wtedy rozpylanie odświeżacza powietrza. Maskuje objaw, ale nie leczy jego przyczyny – zauważa dr Sharma.
Kiedy płyn może się przydać?
U osób szczególnie narażonych na próchnicę płyn z fluorem może być wartościowym uzupełnieniem higieny. Nie należy jednak stosować go bezpośrednio po szczotkowaniu. Lepiej sięgnąć po niego w środku dnia, a rano i wieczorem dokładnie myć zęby pastą z fluorem.
W ograniczaniu nieświeżego oddechu pomagają także picie odpowiedniej ilości wody oraz żucie gumy bez cukru, zwłaszcza zawierającej ksylitol. Produkcję śliny pobudzają również twarde warzywa i owoce. Jeśli przykry zapach utrzymuje się mimo prawidłowej higieny, zamiast go maskować, warto skonsultować się z dentystą.
Źródło: Daily Mail, Head Topics
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.