Stwardnienie guzowate to choroba o wielu twarzach

Rozmawiamy z prof. Sergiuszem Jóźwiakiem, kierownikiem Kliniki Neurologii, Epileptologii i Rehabilitacji Pediatrycznej w Centrum Zdrowia Dziecka

- Panie Profesorze, o stwardnieniu guzowatym mówi się, że jest to choroba o wielu twarzach. Dlaczego?

Zobacz film: "#dziejesienazywo: Czym jest ból?"

  • Jest to choroba, której obraz kliniczny jest bardzo zróżnicowany. Naukowo mówi się tu o bardzo zmiennej penetracji genu TSC1 i TSC2, co właśnie powoduje, że ta choroba może być rozpoznana u osoby, która – w zasadzie, oprócz niektórych zmian skórnych – zupełnie normalnie funkcjonuje, kończy studia, pracuje. A na drugim biegunie tej choroby jest pacjent leżący, niepotrafiący nawiązać żadnego kontaktu z otoczeniem, z napadami padaczkowymi. I wszystkie pośrednie przypadki, obrazy kliniczne. Jednym słowem – to jest całe, bardzo różne spektrum choroby.

- Choroba jest znana od wielu lat. Co wiemy dzisiaj o jej przyczynach?

  • W tej chwili wiemy już bardzo dużo. Wiemy, że mutacje dwóch genów: TSC1 i TSC2, wywołują obraz chorobowy. Produkty białkowe tych genów, czyli tuberyna i hemartyna, tworzą pewien kompleks, który oddziałuje na główny szlak (mTOR) w nowotworzeniu, różnicowaniu tkanek, a zatem wiemy już, dlaczego w tej chorobie tak często obserwujemy rozwój nowotworów, zazwyczaj łagodnych, w bardzo różnych narządach. Jednym z głównych objawów tej choroby jest guz mózgu, podwyściółkowy olbrzymiokomórkowy gwiaździak. Następnie – guzy nerek (angiomyolipoma), guzy w sercu (rhabdomyoma), zmiany rozrostowe w płucach, zmiany na dnie oczu. To są te główne objawy związane z nowotworzeniem.

- Czy te wszystkie zmiany mają postać guzków?

  • Tak, większych lub mniejszych. Jeśli chodzi o płuca, może dochodzić do zmian o typie zwłóknienia, jak również do przerostów miejscowych, małych guzków,. Natomiast w przypadku mózgu, serca, nerek – są to typowe guzy. Na przykład w nerkach występują one w wielkiej liczbie. Są to zazwyczaj zmiany obustronne i mnogie. W sercu – te guzki są największe w okresie noworodkowym i wczesnoniemowlęcym, a potem zanikają. Jest to jedyna zmiana, która może zmniejszać się w trakcie trwania życia pacjenta, właściwie małego dziecka.

- To, że one zanikają po jakimś czasie, oznacza, że choroba się wycofała?

  • To dotyczy tylko i wyłącznie guzków serca. W żadnym innym narządzie guzy nie zmniejszają samoistnie swojej wielkości, objętości. To, że zanikają w sercu absolutnie nie oznacza, że choroba się wycofała. Ona rozwija się w innych narządach. Podejrzewa się – ale tu nie znamy jeszcze dokładnie tego patomechanizmu – że płód jeszcze w okresie ciąży i tuż po urodzeniu jest szczególnie podatny na pewne przemiany stężenia estrogenów. Wykazuje się pewne podobieństwo mięśniówki macicy do mięśnia sercowego u płodu. Estrogeny mogą być w tym okresie odpowiedzialne za przerost mięśni, również mięśnia serca u płodu. Później, w pierwszych miesiącach po urodzeniu, gdy estrogeny już nie działają, zaczyna się stopniowe zmniejszanie guzów serca. Nie jest to koncepcja jeszcze do końca udowodniona, ale całkiem realna.

- Jak częste jest to schorzenie? Częściej dotyczy dziewczynek czy chłopców?

  • Generalnie, nie ma różnicy w występowaniu stwardnienia guzowatego, jeśli chodzi o płeć. Niewielkie zróżnicowanie dotyczy zmian w płucach, które występują zdecydowanie częściej u kobiet niż u mężczyzn. Ale jest to niewielka grupa młodych kobiet pomiędzy 20. a 40. rokiem życia. Natomiast w przypadku guzów nerek, guzów mózgu, padaczki nie ma żadnej różnicy. Częstość choroby oceniana jest w tej chwili jako 1 na 6 tysięcy w populacji ogólnej. Na przestrzeni ostatnich 20 lat, kiedy miałem możliwość obserwowania i osobistego uczestniczenia w różnych badaniach nad stwardnieniem guzowatym, ta częstość znacznie się zwiększyła. Wiemy, że choroba ta występuje częściej niż uważano 20 lat temu, kiedy mówiło się, że dotyka 1 na 20 tys. osób. W związku z poprawą diagnostyki, z jej lepszymi możliwościami, np. wprowadzeniem rezonansu magnetycznego, oraz ze zwiększeniem wiedzy na temat częstości występowania poszczególnych objawów, poprawiły się kryteria rozpoznawania tej choroby. Również genetyka – wykrycie obu genów – sprawia, że na podstawie badania genetycznego potrafimy rozpoznać tę chorobę u osoby, u której objawy są bardzo skąpe i uniemożliwiają rozpoznanie w tradycyjny sposób. Biorąc pod uwagę to wszystko, mamy możliwość o wiele częściej rozpoznania stwardnienia guzowatego.

- W ubiegłym roku do praktyki klinicznej weszły nowe kryteria diagnostyczne stwardnienia guzowatego. Czy to znaczy, że pojawiły się również nowe metody jej rozpoznawania?

  • Owszem, weszły nowe kryteria, ale one właściwie tylko zmodyfikowały te obowiązujące dotychczas, od 1998 roku. Zmieniły się nieznacznie. Największa zmiana to stwierdzenie, że wynik badania genetycznego, potwierdzający istnienie mutacji patogennej w genach TSC1 i TSC2, jest wystarczający do rozpoznania choroby. W poprzednich kryteriach oddzielnie funkcjonowały badania genetyczne, a oddzielnie kryteria dotyczące rozpoznania stwardnienia guzowatego. W tej chwili, jeżeli wynik badania genetycznego potwierdza rozpoznanie, to nie musimy mieć potwierdzenia klinicznego, żeby stwierdzić stwardnienie guzowate. Pojawiły się też niewielkie zmiany, mające tak naprawdę charakter porządkujący, np. poprzez sformułowanie: „albo ten objaw, albo ten”. Ale to są raczej zmiany kosmetyczne. W ogóle kryteria diagnostyczne są podzielone na dwie grupy: kryteria duże i małe. Do rozpoznania choroby potrzebujemy stwierdzić przynajmniej dwa kryteria duże, albo jedno kryterium duże i dwa małe. Do kryteriów dużych należy np. cała gama zmian skórnych. W przypadku dziecka starszego lub osoby dorosłej, często po dokładnym obejrzeniu ich skóry nie musimy już poszukiwać innych objawów, ponieważ stwierdzenie dwóch objawów skórnych upoważnia nas do postawienia rozpoznania.

- O jakich zmianach skórnych mówimy, Panie Profesorze?

  • Do takich zmian, obserwowanych nawet już u niemowląt, należą pojedyncze plamy odbarwieniowe, białe plamki na skórze – jeśli jest ich co najmniej trzy, traktowane są jako kryterium. Pojedyncze plamki (jedna, dwie) występują u kliku procent populacji ogólnej i zdarzają się też u osób zdrowych. U 70-80 proc. dzieci powyżej 5. roku życia na buzi obserwowane są guzki angiofibroma, czyli taka jakby kaszka manna na policzkach. Jeżeli widzimy ten objaw i odbarwienia, to mamy już pełne rozpoznanie stwardnienia guzowatego. Można jeszcze poszukiwać skóry szagrynowej. U osób dorosłych – guzków, włókniaków okołopaznokciowych na rękach i na nogach, może być też płaski włókniak przypominający bliznę w okolicy czołowej. Jeżeli stwierdzimy dwa z wyżej wymienionych objawów – mamy już rozpoznanie.

Mało tego, 30 proc. rodziców, którzy trafiają do nas z dzieckiem, też ma objawy tej choroby, chociaż często nawet nie zdają sobie z tego sprawy, bo objawy są bardzo skąpe. Choroba jest uwarunkowana genetycznie, dziedziczona w sposób autosomalny dominujący, poprzez pionowe przekazywanie tej cechy – z ojca na syna, który przekazuje ją własnemu synowi. Dlatego bardzo ważny jest wywiad z rodzicami. Potwierdzenie występowania u któregoś z nich chociażby objawów skórnych, daje potwierdzenie rozpoznania choroby u dziecka. Nie należy o tym zapominać, bo często nie potrzeba skomplikowanych badań, rezonansu magnetycznego, by rozpoznać tę chorobę.

- Czy to prawda, że guzki na sercu można rozpoznać już w życiu płodowym?

  • Tak, jest to pierwszy objaw choroby, który jest widoczny w życiu płodowym. Inne objawy jeszcze się nie rozwijają, nie są widoczne, nie jesteśmy jeszcze w stanie zbadać skóry. W badaniu echokardiograficznym płodu między 20. a 22. tygodniem ciąży możemy rozpoznać obecność guzków serca, zazwyczaj mnogich. To badanie, na szczęście, w Polsce jest bardzo rozpowszechnione i dużo częstsze niż w innych krajach, nawet Europy Zachodniej. Stwierdzenie guzków mnogich serca u płodu jest w zasadzie w 100 proc. stwierdzeniem stwardnienia guzowatego. Nie zdarzyło mi się – a mieliśmy w naszym ośrodku ponad 60 dzieci z takimi guzami serca w okresie płodowym – żeby nie towarzyszyły one stwardnieniu guzowatemu. To jest bardzo ważny objaw, dlatego w tej chwili współpracujemy z kilkoma ośrodkami położniczymi, ginekologicznymi, neontologicznymi w Polsce i chcemy tę współpracę dalej rozwijać – aby w przypadku wykrycia takich guzów u płodu, rodzice byli od razu kontaktowani z naszym ośrodkiem, nawet jeszcze przed urodzeniem dziecka.

- Ale dlaczego rodzice dziecka z guzami serca mają kontaktować się akurat z oddziałem neurologicznym? Co ma mózg do serca?

  • Otóż ma, ponieważ guzki serca świadczą o bardzo wysokim ryzyku wystąpienia stwardnienia guzowatego, którego objawy bardzo często wynikają z zajęcia chorobą właśnie mózgu. Rozmawiając o tym z rodzicami, informuję ich jednocześnie o możliwościach postępowania już od okresu noworodkowego. Do tej pory po rozpoznaniu stwardnienia guzowatego u noworodka (guzków na sercu, zmian skórnych, innych guzków potwierdzonych rezonansem) rodzice trafiali z dzieckiem do domu. Niczego im nie oferowano. Ostrzegano najwyżej, że istnieje duże ryzyko wystąpienia padaczki, a gdy się ona pojawi, należy zgłosić się do szpitala lub neurologa. Zazwyczaj więc do neurologa trafiał pacjent, który miał już padaczkę i rozpoznanie. Tymczasem wiemy, że gdy padaczka już wystąpiła, to jest ona zwykle ciężka i trudna do leczenia, zwykle lekooporna, wymagająca podawania kilku leków. Ujawnienie się padaczki w 4.-6. miesiącu życia zwykle wiąże się z upośledzeniem rozwoju umysłowego. 50 proc. chorych ze stwardnieniem guzowatym ma upośledzenie rozwoju umysłowego, 80 proc. ma padaczkę, która zwykle ujawnia się w pierwszym roku życia. Nasze doświadczenia pokazują, że gdy przystępujemy do leczenia padaczki, gdy ona jest już aktywna, to skutki tego leczenia nie są zadowalające. I nie jesteśmy w stanie zapobiec rozwojowi upośledzenia umysłowego u tych dzieci. Jednak kilka lat temu wdrożyliśmy w Polsce innowacyjny program monitorowania noworodków pod kątem rozwoju padaczki. Co cztery tygodnie robimy im badanie EEG i patrzymy, czy w zapisie tego badania są zmiany, które mogą wskazywać na rozwój padaczki. Wiemy, że u 71 proc. obserwowanych przez nas pacjentów rozwinie się ona do 2. roku życia.

- Dlatego tak ważne jest, by inne ośrodki kierowały do was rodziców dzieci, u których wykryto mnogie guzki serca?

  • Dokładnie. W czasie pierwszej rozmowy, zwykle telefonicznej, informuję o ryzyku istnienia stwardnienia guzowatego u dziecka, a czasem nawet o stwierdzeniu tej choroby, ponieważ niektóre ośrodki kierują kobiety w ciąży na rezonans magnetyczny głowy płodu, po którym możemy potwierdzić 50 proc. przypadków choroby. Jest to badanie nieszkodliwe, dziecko ani matka nie wymagają znieczulenia. Jeśli takie badanie nie było wykonane w okresie płodowym, rezonans jest robiony dopiero po urodzeniu dziecka.

Wrócę jeszcze do badań EEG, które wykonujemy co cztery tygodnie, chcąc uświadomić, że dzięki nim jesteśmy w stanie w dużym stopniu zmniejszyć ryzyko upośledzenia umysłowego. Za pomocą badania EEG jesteśmy w stanie wychwycić ryzyko padaczki, zanim dojdzie do ciężkich napadów. Początkowe objawy padaczki są często bardzo delikatne, niezauważalne, takie jak np. odwiedzenie gałek bocznych na bok, nierówne oddychanie, brak reakcji dziecka w tym momencie, niekiedy jest jeszcze na przykład wyprostowanie rączki. Za chwilę to przechodzi i dziecko wraca do siebie, ale to są początki padaczki. Bardzo trudne do wykrycia, jeżeli się o tym nie wie. Uczulamy na to rodziców. Tym bardziej że dzieci, które trafiają do nas z rozpoznaniem padaczki, nie przychodzą tak naprawdę wtedy, kiedy ta padaczka się ujawniła, bo wówczas nikt jej nie zauważył. Nikt nie podejrzewał, że takie delikatne objawy mogą być napadem padaczkowym. Stąd zależy nam na tym, żeby robić badania co cztery tygodnie. U około 30 proc. badanych przez pierwsze dwa lata nie ma zmian w EEG, nie ma padaczki, nic się nie dzieje. Dzieci rozwijają się dobrze, nie wymagają leczenia. Natomiast, jeżeli stwierdzamy nieprawidłowy, padaczkowy zapis EEG, to – pomimo że nie ma jeszcze napadów klinicznych (zapis EEG poprzedza te napady) – my włączamy już leczenie i u części dzieci udaje się w ogóle nie dopuścić do napadów, u części – pomimo leczenia – napady i tak występują, ale są one o wiele łatwiejsze do leczenia, niż gdybyśmy zaczęli je leczyć dopiero w tym momencie.

- W jaki sposób leczy się stwardnienie guzowate, chorobę o tylu różnych objawach?

  • W ostatnim okresie zaznaczyły się dwa przełomowe sposoby. Pierwsze, to nowe podejście do leczenia padaczki, o którym wspomniałem. Jest to nasz własny wkład w postęp wiedzy i poprawę opieki nad chorymi na stwardnienie guzowate. Nasz ośrodek w zeszłym roku otrzymał wyróżnienie Złoty Skalpel za innowacyjne podejście do leczenia padaczki, a trzy lata temu dostałem Nagrodę Manuela Gomeza, przyznawaną co roku przez amerykańskie stowarzyszenie TSC, a więc samych chorych, jednej osobie na świecie, która ma największy wkład, jeśli chodzi o postęp w leczeniu chorych na stwardnienie guzowate. Natomiast drugim przełomowym sposobem leczenia jest możliwość oddziaływania na szlak nowotworzenia komórek, przyhamowywania go za pomocą leków.

Pierwszym takim lekiem był preparat znany w transplantologii – rapamycyna, jednak jego producent nie był zainteresowany wprowadzeniem go do leczenia stwardnienia guzowatego. Inna firma wyprodukowała lek o nazwie chemicznej ewerolimus, przeprowadziła badania kliniczne i w tej chwili ewerolimus jest zarejestrowanym preparatem w Polsce i w Europie do leczenia nowotworów mózgu i nerek, a więc dwóch najczęstszych objawów stwardnienia guzowatego. Trwają jeszcze prace nad rejestracją tego preparatu do leczenia padaczki. Ale już w tej chwili mamy lek, który jest w stanie hamować rozwój guzów mózgu i nerek, które pod jego wpływem wręcz zmniejszają swoją objętość, kurczą się i są pod kontrolą. Niestety, ten sposób leczenia wymaga stałej substytucji, czyli lek trzeba podawać przez cały czas, aby ten odhamowany szlak trzymać pod kontrolą. W momencie, gdy dochodzi do przerwania leczenia, po jakimś czasie obserwuje się odrost tych guzów, czyli choroba postępuje. Dlatego niezwykle ważna jest ciągłość leczenia.

- Czy ten lek jest dostępny dla polskich pacjentów?

  • Nie jest refundowany. Trwają jednak prace nad programem terapeutycznym, który umożliwiłby chorym korzystanie z tego leczenia.

- Czy poza leczeniem farmakologicznym istnieje jakakolwiek inna metoda terapii?

  • Dopóki nie było tego leku, stosowano metody chirurgiczne czyli usuwanie guzów operacyjnie. Jeżeli stwierdzi się guza mózgu, to usunięcie tego guza. Jednak jeżeli stwierdza się mnogie guzy nerek, to tu jest kłopot, bo pacjenta, któremu usunie się nerkę, czekają dializy. Można by zapobiec usunięciu nerek lub ich części, podając na wcześniejszym etapie ewerolimus. Niekiedy stosowana jest również embolizacja, czyli zamknięcie naczynia doprowadzającego krew do guza, który - pozbawiony krwi - obkurcza się, obumiera. Ale leczy się ten jeden guz, a w nerce jest wiele guzów, może więc dochodzić do konieczności wykonania kolejnej embolizacji ze względu na rozsiany proces. Leczenie chirurgiczne nie jest najlepszym wyjściem. Zwłaszcza w przypadku guzów nerek, gdzie są one mnogie, jest to tylko rozwiązanie na jakiś czas. W przypadku guza mózgu możemy go zmniejszyć, a gdy jest to pojedynczy guz, wycinamy go chirurgiczne i nie włączamy leku. Lek stosujemy dopiero gdy mamy do czynienia z odrostem guza, albo jest kilka guzów, bo czasem się zdarza, że rosną dwa guzy naraz. Nie robimy wtedy kolejnej operacji chirurgicznej.

- W ilu ośrodkach w Polsce dzieci i dorośli chorzy mogą być objęci kompleksową diagnostyką i leczeniem? Stowarzyszenie Chorych na Stwardnienie Guzowate twierdzi, że jeśli chodzi o dorosłych chorych, to w ogóle nie ma takiego ośrodka.

  • Jeśli chodzi o dzieci do 18. roku życia, to zdecydowanie najwięcej przechodzi przez nasz ośrodek. Centrum Zdrowia Dziecka nie ma prawa już leczyć chorych po 18. roku życia, chyba że jest to badanie kliniczne, wtedy włączamy w to również dorosłych. Generalnie, naszych dorosłych pacjentów musimy wypisać do rejonu i muszą tam sobie jakoś radzić. Czasem staramy się im jakoś pomóc, ale nie ma ośrodków, które w sposób kompleksowy zajęłyby się leczeniem i konsultacją chorych na stwardnienie guzowate. Taki pacjent chodzi od neurologa do nefrologa, od nefrologa do okulisty, kardiologa itd. Z każdym objawem oddzielnie, bo taki jest system kontraktowania usług przez NFZ. Jest to problem, bo nie ma ośrodka, który mógłby sprawować całościową opiekę nad pacjentem, a nie tylko np. nad jego nerkami. Chociaż prawdą jest, że najczęstsze problemy u dorosłych to problemy z nerkami, dlatego nefrolodzy mają tu duże pole do popisu. Odkąd pojawił się ewerolimus, pojawiła się również możliwość farmakologicznego leczenia guzów nerki, nie tylko ich wycięcia.

- Tyle że jest to możliwość teoretyczna, bo przecież lek nie jest refundowany.

  • To prawda. Przez jakiś czas była możliwość refundowania leczenia w procedurze tzw. chemioterapii niestandardowej, ale tylko w ośrodkach onkologicznych. Mimo że mamy najwięcej pacjentów ze stwardnieniem guzowatym, nie mogliśmy ich leczyć. Musieliśmy wysyłać ich na onkologię, choć – ze względu na padaczkę - na całym świecie leczeni są na neurologii. Mamy nadzieję, że problem się rozwiąże, kiedy zacznie działać program terapeutyczny.

- Po raz trzeci w tym roku, 15 maja, będziemy obchodzić Światowy Dzień Chorych na Stwardnienie Guzowate. Celem tego dnia jest m.in. podnoszenie świadomości na temat tej choroby wśród społeczeństwa, w tym również wśród lekarzy. Co chciałby Pan – lekarz z tak dużym doświadczeniem klinicznym – przekazać lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej, do których chorzy trafiają w pierwszej kolejności? Na co powinni zwrócić uwagę, żeby nie przegapić objawów tej choroby?

  • Na pewno na zmiany skórne; obecność trzech plam odbarwieniowych wymaga weryfikacji. Zwłaszcza gdy współistnieją z padaczką. Ale nam zależy, żeby dzieci trafiały do nas jeszcze przed wystąpieniem padaczki. Żebyśmy mogli odwrócić ich los i nie dopuścić do rozwoju upośledzenia umysłowego. Około 50 proc. chorych dotkniętych jest różnym stopniem upośledzenia umysłowego, około 80 proc. ma padaczkę. To jest poważne obciążenie, zmieniające losy całej rodziny. Czasem te rodziny się rozpadają. Mocno upośledzone dzieci nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, wymagają stałej opieki. Dlatego tak ważne jest wczesne rozpoznanie i wczesna opieka. Z naszych badań przeprowadzonych w 2011 roku wynika, że na 14 dzieci, u których zastosowaliśmy naszą metodę leczenia, polegającą na monitorowaniu ich pod kątem rozwoju padaczki za pomocą wykonywanego co cztery tygodnie EEG, tylko dwoje miało lekkie formy upośledzenia umysłowego, nie było żadnego dziecka z ciężkim upośledzeniem. W przypadku leczenia starego typu liczba dzieci z różnym formami upośledzenia w 2. roku życia wynosiła około 40 proc. To kolosalna różnica.

- Dziękujemy za rozmowę.

Komentarze (1)
~MARION
~MARION 3 miesiące temu

BARDZO CIEKAWY ARTYKUŁ, TEŻ MAM SG GUZKI ROSNĄ SOBIE W MÓZGU OSTATNIO ZNOWU POJAWIŁ SIĘ NOWY OPRÓCZ NICH NIE MAM INNYCH OBJAWÓW ANI ODBARWIEŃ, ANI PADACZKI DOWIEDZIAŁAM SIĘ O TEJ CHOROBIE PRZYPADKIEM PO TOMOGRAFII A POTEM REZONANSIE MAGN BO LEKARZ PODEJRZEWAŁ GLEJAKA ŻYJĘ SOBIE DALEJ I NIE MAM ŻADNYCH UCIĄŻLIWYCH OBJAWÓW A MÓJ NEUROLOG POD OPIEKĄ KTÓREGO JESTEM OD 4 LAT MÓWIŁ ŻE SG SIĘ NIE LECZY. I TYLE W TEMACIE ŻYCZĘ WSZYSTKIM CHORYM ZDROWIA

Odpowiedz
zapytaj lekarza

za darmo

  • Odpowiedź w 24 godziny
  • Bez żadnych opłat
  • Lekarze, psychologowie, dietetycy

lekarzy jest teraz online

0/500

Choroby genetyczne - klasyfikacja
najnowsze pytania

DYSKUSJE NA FORUM

Pomocni lekarze

Artykuły Choroby genetyczne - klasyfikacja
Choroby genetyczne - klasyfikacja

Stwardnienie guzowate - objawy, przyczyny, leczenie

choroby może dojść do rozwoju nowotworów niezłośliwych wielu narządów. Stwardnienie guzowate może zaatakować serce, płuca, nerki, kości, a także mózg (...) Stwardnienie...

Choroby genetyczne - klasyfikacja

Stwardnienie guzowate - choroba o różnych twarzach

Co 20 minut na świat przychodzi dziecko chore na stwardnienie guzowate. Częstość występowania tej choroby szacowana jest obecnie na 1 na 6-10 tysięcy (...) osób. 15 maja, już po raz trzeci, będziemy...

Objawy cukrzycy - pierwsze symptomy, wczesna diagnoza

Pięć chorób, które można pomylić z cukrzycą

Pięć chorób, które można pomylić z cukrzycą

. Stwardnienie rozsiane Stwardnienie rozsiane (SM) to przewlekła, zapalna choroba ośrodkowego układu nerwowego, w której dochodzi do uszkodzenia (...) Cukrzyca choroba cywilizacyjna...

Neurologia

Drętwieją ci nogi? Sprawdź, dlaczego

Drętwieją ci nogi? Sprawdź, dlaczego

Stwardnienie rozsiane Jest to choroba autoimmunologiczna mózgu i kręgosłupa. Schorzenie najczęściej występuje u kobiet w wieku 20-40 (...) , które regularnie uprawiają jogging. Choroba tętnic obwodowych...

Choroby i dolegliwości

Poznaj najbardziej wstydliwe męskie choroby

Poznaj najbardziej wstydliwe męskie choroby

może doprowadzić do powstania załupka, zapalenia żołędzi i napletka bądź raka prącia. Choroba Peyroniego Choroba Peyroniego to stwardnienie ciał jamistych (...) . Zdarza się, że nie chcą opowiedzieć...

Diagnostyka zmian skórnych

Chciała tylko usunąć pryszcza. Omal nie umarła

Chciała tylko usunąć pryszcza. Omal nie umarła

nie będzie już problemem. Bez kompleksów pokażesz się w bikini Nieprzyjemne skutki Po godzinie od wyciśnięcia pryszcza twarz Katie zaczęła się pocić (...) i puchnąć. Stała się zniekształcona. Pojawił się też uciążliwy ból. Kobieta miała...

Witamina D3 - właściwości, niedobór

Cała prawda o witaminie D

Cała prawda o witaminie D

Czym jest witamina D? Czy nie byłoby wspaniale, gdyby jedna witamina miała moc wpływania na mocne kości, chronienie przed cukrzycą, rakiem, chorobami (...) oraz zapobiec krzywicy. Witamina D a stwardnienie rozsiane Stwardnienie...