Szpital na kilka godzin. MZ szykuje zmiany w leczeniu od 1 lipca
Pacjent przyjedzie na zabieg lub diagnostykę, spędzi w placówce kilka godzin i jeszcze tego samego dnia wróci do domu – taki model chce wprowadzić Ministerstwo Zdrowia. Nowe przepisy mają umożliwić realizację części świadczeń szpitalnych bez formalnego przyjęcia na oddział. Resort przekonuje, że zmiana poprawi dostęp do leczenia, ograniczy zbędne koszty i lepiej dopasuje system do realnych potrzeb chorych.
Świadczenia bez hospitalizacji
Ministerstwo Zdrowia szykuje zmianę, która może wyraźnie przemodelować sposób działania części szpitali. Z projektu rozporządzenia przekazanego do konsultacji wynika, że w określonych przypadkach świadczenia szpitalne będą mogły być realizowane bez klasycznej hospitalizacji. Chodzi o sytuacje, w których procedura lub diagnostyka nie trwa dłużej niż 12 godzin, a pacjent – po zakończeniu leczenia i ocenie stanu zdrowia – może bezpiecznie wrócić do domu.
Resort podkreśla, że obecne przepisy nie dają takiej możliwości. Dziś pacjent, nawet jeśli wymaga jedynie krótkiego pobytu pod nadzorem personelu i z dostępem do zaplecza szpitalnego, często musi zostać formalnie przyjęty na oddział. Według Ministerstwa Zdrowia to rozwiązanie nie zawsze odpowiada współczesnej praktyce medycznej.
"To od decyzji klinicznej będzie zależało, w jakim trybie pacjent będzie przyjęty" – zaznacza resort.
W praktyce oznacza to próbę odejścia od modelu, w którym hospitalizacja bywa wymuszana nie przez stan chorego, lecz przez organizację systemu i zasady rozliczeń. Jeśli nowy tryb wejdzie w życie, leczenie ma być bardziej elastyczne: pacjent otrzyma świadczenie w warunkach szpitalnych, ale bez konieczności wielogodzinnego lub całodobowego pobytu na oddziale, o ile nie będzie ku temu wskazań medycznych.
Ministerstwo zapewnia jednak, że bezpieczeństwo ma pozostać priorytetem. Szpital będzie musiał zagwarantować możliwość przejścia do pełnej hospitalizacji, gdy stan pacjenta tego wymaga. "Pacjenci, w przypadku których przedłużenie pobytu w szpitalu będzie konieczne, zostaną przyjęci na oddział" – podkreślono w uzasadnieniu projektu.
Możliwość, nie nakaz
O kulisach planowanych zmian mówiła w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Barbara Więckowska, główna ekonomistka Ministerstwa Zdrowia i dyrektor Departamentu Analiz i Strategii. Jak wyjaśniła, analizy prowadzone przez resort pokazują, że istotna część hospitalizacji trwa krócej niż dobę i dotyczy mało inwazyjnych procedur albo badań diagnostycznych. W takich przypadkach pacjent nie zawsze potrzebuje "łóżka szpitalnego", ale raczej zabezpieczenia na wypadek powikłań.
Zdaniem prof. Więckowskiej medycyna wyprzedziła obowiązujące przepisy, a system w wielu miejscach wciąż działa według starej logiki.
- Hospitalizacje będą w takim modelu realizowane tylko w sytuacji, gdy będą naprawdę konieczne, a nie tak, jak ma to miejsce obecnie: gdy wymagają tego względy organizacyjno-rozliczeniowe – wskazała.
Resort chce też uspokoić dyrektorów placówek: nowy model ma dawać możliwość, a nie nakaz.
- Zmiana w przepisach wprowadzałaby dla świadczeniodawców jedynie możliwość realizacji świadczeń w elastycznym trybie, a nie obowiązek – zaznaczyła prof. Więckowska.
Mapa zabezpieczenia świadczeń szpitalnych
Równolegle Ministerstwo pracuje nad drugim narzędziem – mapą zabezpieczenia świadczeń szpitalnych. Ma ona pokazać, gdzie i jakie usługi rzeczywiście są potrzebne, a gdzie system jest rozproszony, kosztowny i nieefektywny. Celem jest lepsze planowanie sieci szpitali, koncentracja części procedur w ośrodkach z większym doświadczeniem oraz rozwijanie tych form opieki, które nie wymagają pełnej infrastruktury oddziałowej.
W tym kontekście pada też ważna deklaracja: "Nie zamierzamy ograniczać dostępu do świadczeń". Według autorów reformy dobry dostęp nie zawsze oznacza istnienie pełnego oddziału w każdej placówce. Czasem równie skuteczna może być poradnia lub elastyczny model leczenia z możliwością szybkiego przekazania pacjenta do hospitalizacji albo do ośrodka o wyższym stopniu referencyjności.
Planowane przepisy mają wejść w życie 1 lipca. Ministerstwo skróciło czas konsultacji, tłumacząc to pilną potrzebą wdrożenia zmian. Jeśli projekt zostanie przyjęty, dla wielu pacjentów może to oznaczać krótszy pobyt w szpitalu, szybszy powrót do domu i mniej formalności. Dla systemu – początek większej przebudowy, w której znaczenie będą miały nie tylko budżety i kontrakty, lecz także realne potrzeby zdrowotne i bezpieczeństwo leczenia.
Źródła:
PAP,
Rynek Zdrowia.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.