Tak lot samolotem wpływa na zdrowie. Dla organizmu sytuacja nienaturalna
Lot samolotem to coraz popularniejsza forma podróżowania. Dla organizmu to jednak sytuacja nienaturalna. W kabinie panuje niższe ciśnienie, powietrze jest wyjątkowo suche, a ciało przez wiele godzin tkwi w jednej pozycji. Warto poznać, jakie zmiany zachodzą w ciele na wysokości, kto powinien uważać najbardziej i jak się do takiego lotu przygotować.
Niższe ciśnienie i mniej tlenu
Na wysokości przelotowej, czyli około 10-12 kilometrów nad ziemią, powietrze za oknem jest zbyt rzadkie do oddychania. Dlatego kabinę utrzymuje się pod ciśnieniem, które znajduje się na wysokości 1800-2400 metrów. Jest to mniej więcej tyle, ile w wysokich górach. Ciśnienie jest tam niższe niż na nizinach, więc do krwi trafia mniej tlenu.
U zdrowej osoby saturacja, czyli parametr określający stopień nasycenia krwi tlenem, spada z około 97-98 proc. do 93-95 proc. To łagodne niedotlenienie, a organizm radzi sobie z nim przez głębsze i szybsze oddychanie. Większość pasażerów nic nie odczuwa, czasem pojawia się jedynie lekkie zmęczenie. Gorzej znoszą to osoby z chorobą serca lub płuc, ponieważ ich rezerwa tlenowa jest mniejsza. Powinny przed dłuższym lotem dopytać o wszystko lekarza, a niektóre będą potrzebowały tlenu na pokładzie.
Podróż samolotem w czasie ciąży
Powietrze suche jak na pustyni
Powietrze na pokładzie jest wyjątkowo suche, ponieważ pochodzi z atmosfery wysoko nad ziemią, gdzie pary wodnej praktycznie nie ma. Wilgotność w kabinie spada przeważnie do 10-20 proc., a na dalszych odcinkach nawet niżej. Dla porównania w mieszkaniu czujemy się dobrze przy 40-60 proc., więc warunki na pokładzie przypominają pustynię.
Takie suche powietrze wysusza błony śluzowe nosa, gardła i oczu. Stąd bierze się drapanie w gardle, zatkany nos oraz pieczenie oczu. Mocniej odczuwają to osoby noszące soczewki kontaktowe. Skóra też niestety wysycha. Organizm na szczęście nie odwadnia się nagle, ale warto pić regularnie, około szklanki wody co godzinę. Lepiej ograniczyć alkohol i mocną kawę, ponieważ potęgują wydalanie płynów. Pomogą krople do oczu oraz sól fizjologiczna do nosa.
Bezruch i ryzyko zakrzepów
Długie siedzenie spowalnia przepływ krwi w żyłach nóg, ponieważ mięśnie łydek nie pompują jej w stronę serca. Dochodzi do zastoju krwi w żyłach głębokich i może dojść do zakrzepicy, czyli powstania skrzepu w żyle. Nazywa się to zespołem klasy ekonomicznej, a ryzyko tego rośnie dwukrotnie przy lotach powyżej czterech godzin.
Zdrowych osób to przeważnie nie dotyczy. Większą ostrożność powinny zachować osoby po operacji, z nadwagą, w ciąży oraz te, które miały już zakrzep. Niepokojący jest obrzęk i ból jednej łydki oraz nagła duszność, ponieważ skrzep może dotrzeć nawet do płuc. Warto co godzinę przejść się po pokładzie, napinać łydki i nie zakładać nogi na nogę. Osobom z grupy ryzyka mogą pomóc podkolanówki uciskowe, ponieważ zmniejszają one zastój krwi w nogach podczas długiego siedzenia.
Zatkane uszy i ból zatok
Przy starcie i lądowaniu ciśnienie w kabinie zmienia się szybko, a ucho środkowe musi je wyrównać. Odpowiada za to trąbka słuchowa, czyli wąski kanał łączący ucho z tyłem nosa. Gdy się otwiera, powietrze przepływa i ciśnienie po obu stronach błony bębenkowej się wyrównuje. Nie jest to takie proste przy lądowaniu, ponieważ ciśnienie na zewnątrz rośnie i wpycha błonę do środka. Stąd uczucie zatkanych uszu, przytłumiony słuch oraz nieprzyjemne kłucie.
Pomaga przełykanie śliny, ziewanie, guma do żucia lub delikatne dmuchanie przy zaciśniętym nosie. Gorzej znoszą lot osoby z katarem lub zapaleniem zatok, ponieważ obrzęknięte śluzówki blokują ujścia zatok i trąbki. Wtedy warto przed lotem zastosować lek obkurczający błonę śluzową nosa, o ile nie ma żadnych przeciwwskazań. Popsute zęby również mogą potęgować ból. Niemowlętom ulgę przyniesie ssanie smoczka lub picie podczas zniżania.
Rozregulowany zegar biologiczny
Szybkie przekroczenie kilku stref czasowych rozstraja wewnętrzny zegar biologiczny - harmonogram dobowy sterowany za pomocą mózgu. Ten zegar reaguje na światło i steruje wydzielaniem melatoniny, snem oraz temperaturą ciała. Po locie na wschód lub zachód organizm odczuwa inną godzinę niż wskazuje zegar w miejscu docelowym. Tak powstaje jet lag, czyli zmęczenie, kłopoty z zaśnięciem, senność w dzień oraz gorsza koncentracja.
Loty na wschód znosi się gorzej, ponieważ trzeba skrócić dobę, a organizm woli ją wydłużyć. Ciało przestawia się o około jedną strefę na dobę, więc po pięciu strefach powrót do formy zajmie około pięciu dni. Przed wyjazdem warto stopniowo przesuwać godziny snu, a po przylocie dobrze jest rano wychodzić na światło dzienne, bo pomaga to organizmowi przestawić się na nowy czas. Loty w obrębie tej samej strefy czasowej przekładają się tylko na zwykłe zmęczenie podróżą.
Promieniowanie kosmiczne na wysokości
Im wyżej, tym cieńsza warstwa atmosfery nad głową, a to ona osłania nas przed promieniowaniem kosmicznym. Na pułapie przelotowym dawka tego promieniowania, czyli cząstek ze Słońca i z przestrzeni kosmicznej, jest znacznie większa niż na ziemi. Pojedynczy lot przez Atlantyk to dawka rzędu kilkudziesięciu mikrosiwertów, która jest porównywalna z prześwietleniem klatki piersiowej. Dawka ta rośnie na trasach blisko biegunów, ponieważ pole magnetyczne Ziemi słabiej je tam odbija.
Dla pasażera latającego raz na jakiś czas ryzyko jest znikome. Gorzej mają załogi i osoby latające bardzo często, bo ich roczna dawka sięga kilku milisiwertów. Dlatego personel pokładowy traktuje się jak pracowników narażonych na promieniowanie, a kobietom w ciąży zaleca się ostrożność.
Wirusy na pokładzie
Krąży mit, że pokładowe powietrze roznosi zarazki po całym samolocie. Prawda wygląda inaczej, ponieważ około połowy powietrza pochodzi z zewnątrz, a druga połowa wraca po przejściu przez filtry HEPA, czyli filtry podobne do tych stosowanych w szpitalnych systemach wentylacji. Taki filtr zatrzymuje ponad 99 proc. drobin, w tym bakterie oraz większość kropelek z wirusami. Powietrze w kabinie wymienia się 20-30 razy na godzinę, znacznie częściej niż w zwykłym pomieszczeniu.
Najgroźniejsza jest bliskość chorego pasażera, ponieważ kaszel i mówienie wyrzucają kropelki na sąsiednie miejsca. Zarazić można się też przez wspólne powierzchnie, takie jak stoliki, podłokietniki oraz klamki w toalecie. Warto więc często myć ręce, nie dotykać twarzy i usiąść przy oknie, bo wtedy mija nas mniej osób.
Dla zdrowej osoby lot to drobne i przejściowe niedogodności, które mijają po wylądowaniu. Większej uwagi wymagają osoby z chorobami serca i płuc, kobiety w ciąży oraz pacjenci po świeżych zabiegach. Najważniejsze jest picie wody, ruch w trakcie lotu oraz wcześniejsze przygotowanie, aby przelot przebiegł spokojnie.
Źródła:
- NLM, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7152029/
- NLM, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC1906644/
- NLM, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6779601/
- NLM, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4006102/
- NLM, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12615233/
- NLM, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7134995/
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.