Tracą rehabilitację z dnia na dzień. "To się dopiero rozlewa"

88-letniej seniorce z zaawansowanym parkinsonem, która straciła rehabilitację domową, udało się znaleźć fizjoterapeutę po artykule Wirtualnej Polski. Aktualne jest jednak pytanie, na jak długo i co z innymi pacjentami. Do Rzecznika Praw Pacjenta w tym roku trafiło już 257 skarg. To drastyczny wzrost, bo w całym roku 2025 było ich 28.

mProblemy z rehabilitacją domową
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Katarzyna Prus

Na rehabilitację za pół roku

Po naszym artykule Marii Jarmoszuk udało się znaleźć rehabilitanta dla 88-letniej mamy z zaawansowanym parkinsonem. Przypomnijmy, że seniorka straciła rehabilitację domową na NFZ z dnia na dzień, mimo że nie chodzi i nie wstaje z łóżka.

Z nowych świadczeń będzie korzystać już w tym miesiącu, choć znalezienie wolnego miejsca graniczyło z cudem. Córka 88-latki wielokrotnie próbowała znaleźć pomoc w różnych warszawskich placówkach, ale wolne były tylko odległe terminy, nawet na grudzień. W ubiegłym tygodniu, przy kolejnej próbie, usłyszała, że w kwietniu to może co najwyżej załatwić wizytę u lekarza (musi wystawić skierowanie), a rehabilitacja będzie dopiero za pół roku.

- W innym miejscu wskazano mi wrzesień, w kolejce pacjentów ze znacznym stopniem niepełnosprawności, którzy są przyjmowani w pierwszej kolejności (takie orzeczenie ma też mama pani Marii - red.) czeka około stu osób. Osoby bez tego orzeczenia będą więc czekać jeszcze dłużej - przyznaje z rozgoryczeniem w rozmowie z WP abcZdrowie Maria Jarmoszuk.

Skąd takie zamieszanie? Zmiana przepisów

Do znalezienia wolnego terminu dla seniorki przyczyniła się zmiana przepisów dotyczących rehabilitacji domowej, które weszły w życie 1 kwietnia. Chodzi o rejonizację: fizjoterapeuci zatrudniani przez placówkę, która ma umowę z konkretnym oddziałem NFZ, mogą teraz pracować tylko w tym województwie.

Część przychodni musiała więc zrezygnować z fizjoterapeutów, którzy jeździli do pacjentów w innym regionie, ale na ich miejsce mogła przyjąć pracowników z województwa, którego dotyczy umowa. Dzięki temu w placówce, z której teraz będzie korzystać mama pani Marii, zwiększyła się liczba fizjoterapeutów z Mazowsza i znalazł się wolny termin.

Nie rozwiązuje to jednak szerszego problemu, który pojawił się po wprowadzonych przez NFZ cięciach w rehabilitacji (od stycznia tego roku limit czasu pracy fizjoterapeuty przeznaczonego na wizyty domowe w ramach umowy na rehabilitację ambulatoryjną to już tylko 20 proc.). Fundusz tłumaczył, że takie zmiany były konieczne ze względu na nadmierne wykorzystywanie luki w przepisach, o czym pisaliśmy już poprzednio.

- Rejonizacja nie dotyczy wszystkich placówek, bo wiele z nich od początku obsługiwało tylko województwo, którego dotyczył kontrakt. My jesteśmy dokładnie w takiej sytuacji, a limity wprowadzone przez NFZ z miesiąca na miesiąc pogarszają nie tylko naszą sytuację, ale przede wszystkim sytuację pacjentów - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie Monika Dębińska, prezes Ogólnopolskiego Porozumienia Pracowników Rehabilitacji i współwłaścicielka przychodni, z której do niedawna korzystała 88-letnia seniorka.

- Do tej pory musieliśmy zwolnić 30 rehabilitantów, co automatycznie przekłada się na mniejszą liczbę pacjentów, których jesteśmy w stanie w danym miesiącu obsłużyć z 200 na maksymalnie 40. Część po prostu wypada z systemu, w takiej sytuacji znalazła się m.in. mama pani Marii - dodaje.

Ocenia, że rejonizacja odetnie od rehabilitacji np. pacjentów z mniejszych miejscowości, którzy mieszkają tuż przy granicy z innym województwem. - Znam wiele takich przypadków, kiedy pacjenci mogli korzystać z takich świadczeń tylko dlatego, że podmiot z sąsiedniego województwa mógł wysłać do nich swoich rehabilitantów - zauważa Dembińska.

"Coraz większy chaos"

Zdaniem fizjoterapeutów zamiast obiecywanego przez NFZ uporządkowania przepisów dotyczących rehabilitacji "jest coraz większy chaos".

- Mamy mniej rehabilitantów, więc mamy większą kolejkę. W pierwszej kolejności musimy przyjąć tych, którzy mają znaczny stopień niepełnosprawności, bo oni są przyjmowani priorytetowo. To oznacza, że jeszcze bardziej wydłuża się kolejka tych, którzy nie mają takiego dokumentu, a potrzebują pilnej rehabilitacji po udarze czy endoprotezoplastyce. Tracą więc szanse na odzyskanie sprawności - wskazuje Dembińska.

Dodaje, że w związku z 20-proc. limitem wprowadzonym przez NFZ dochodzi do kuriozalnych sytuacji. - Wystarczy, że wypadnie np. jeden rehabilitant, bo idzie na L4 i nie możemy znaleźć dla niego zastępstwa, bo dla innych pracowników te dodatkowe godziny oznaczałyby przekroczenie limitu - tłumaczy.

W praktyce pacjent dowiaduje się nawet z dnia na dzień, że nie ma rehabilitacji i nie wiadomo, kiedy do niej wróci i czy nie wypadnie z kolejki. - Pacjenci są sfrustrowani, nie rozumieją, że to mechanizm, który wprowadził NFZ, i musimy go przestrzegać. Mamy coraz więcej takich telefonów. To się dopiero rozlewa - podkreśla.

NFZ tłumaczy natomiast, że to kwestia organizacji pracy po stronie placówki medycznej. - Wnioski o zmianę w harmonogramach dotyczących personelu, który pracuje z pacjentem, są rozpatrywane przez oddział wojewódzki, ten, w którym placówka medyczna ma umowę - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie Paweł Florek, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej i Promocji NFZ.

Wcześniej przyznał, że "okresowo w niektórych placówkach mogą pojawić się przesunięcia w kolejkach oczekujących".

Tymczasem problem z brakiem dostępu lub utratą rehabilitacji narasta, co widać też w statystykach Rzecznika Praw Pacjenta. W 2025 roku było 28 takich skarg od pacjentów, a w tym roku już 257, co oznacza ponad dziewięciokrotny wzrost, choć mamy dopiero kwiecień.

Zagraniczny koncern wyprze lokalne podmioty?

Fizjoterapeuci wskazują też na inne kontrowersje. - NFZ-owi tak przeszkadzali rehabilitanci, którzy jeździli do innych województw, ale fakt, że duży czesko-słowacki koncern przejmuje już niemal 20 proc. rynku, to jest w porządku. W tym momencie ta sprawa jest nawet w UOKiK-u, który sprawdza, czy nie dojdzie do monopolu przy takiej koncentracji - wskazuje Monika Dembińska.

- Ta firma ma kontrakty w całej Polsce i wygrywa właściwie wszystkie konkursy na rehabilitację domową. NFZ doskonale o tym wie, że to doprowadza do wypychania z rynku polskich podmiotów - dodaje.

Wyjaśnia, że mniejsze placówki nie mają w takim konkursie szans. - Po pierwsze, działając w całej Polsce, ta firma ma punkty za ciągłość świadczeń, ale często też stosuje niskie stawki, na co nie mogą sobie pozwolić mniejsze podmioty. Są nawet sprawy sądowe, bo np. przy takiej samej liczbie punktów ostatecznie była wybierana oferta tej dużej firmy, właśnie ze względu na zastosowanie mechanizmu rażąco niższej ceny - podkreśla Dembińska.

Tymczasem NFZ zapowiadał, że już rozszerzył sieć placówek, które mają tylko rehabilitację domową, i w tym roku będzie ogłaszał kolejne konkursy. - Rozszerzają akurat to, w czym stale wygrywa jedna firma. To są bardzo dziwne ruchy, które budzą ogromny opór naszego środowiska. Nie dostrzegamy tu troski o pacjenta - dodaje.

Fundusz tłumaczy się mechanizmami rynkowymi, które są poza jego kompetencjami. - Jako NFZ nie mamy na nie wpływu. W takich sprawach może działać i działa UOKiK. Współpracujemy z tym urzędem w jednej ze spraw, która dotyczy kilku podmiotów. To współpraca na poziomie, który leży w naszych kompetencjach. Konkretne działania wobec placówki medycznej możemy podjąć w sytuacji, kiedy dochodzi do nieprawidłowości w realizacji kontraktu - wskazuje Paweł Florek.

Dodaje, że "oferowanie niższych stawek od oczekiwanych w konkursach jest dopuszczone prawem". - Od decyzji konkursowych przysługuje odwołanie, jeśli ktoś nie zgadza się z wynikami. Monitorujemy realizację umów, dlatego niezależnie od wielkości placówki medycznej, gdy pojawiają się nieprawidłowości lub skargi od pacjentów, reagujemy. W ostateczności nawet rozwiązaniem kontraktu - zapewnia.

Dembińska zauważa natomiast, że pod znakiem zapytania jest jakość takich usług. Biorąc pod uwagę fakt, że firma realizuje praktycznie tylko rehabilitację domową, nie ma ambulatoriów, trudniej tę jakość weryfikować.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła:

  • Rzecznik Praw Pacjenta,
  • Narodowy Fundusz Zdrowia

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Częsty błąd podczas gotowania ziemniaków. Może pozbawić je wartości odżywczych
Częsty błąd podczas gotowania ziemniaków. Może pozbawić je wartości odżywczych
Od maja sanatorium na NFZ będzie droższe. Nowe stawki
Od maja sanatorium na NFZ będzie droższe. Nowe stawki
Wycofanie air fryera z sieci sklepów. Należy zaprzestać używania sprzętu
Wycofanie air fryera z sieci sklepów. Należy zaprzestać używania sprzętu
Zmiany od 1 kwietnia. Lek na zakrzepicę bez refundacji
Zmiany od 1 kwietnia. Lek na zakrzepicę bez refundacji
Stan zdrowia Trumpa. Znowu pokazał zasinioną dłoń
Stan zdrowia Trumpa. Znowu pokazał zasinioną dłoń
Pacjenci z SM w zawieszeniu. Szpital w Skarżysku ogranicza leczenie
Pacjenci z SM w zawieszeniu. Szpital w Skarżysku ogranicza leczenie
Renty wdowie wzrosną. Od 2027 roku ważna zmiana
Renty wdowie wzrosną. Od 2027 roku ważna zmiana
Już kilka minut dziennie wystarczy. Taki wysiłek może wydłużyć życie
Już kilka minut dziennie wystarczy. Taki wysiłek może wydłużyć życie
Rak jądra coraz częstszy. Nowotwór atakuje młodych mężczyzn
Rak jądra coraz częstszy. Nowotwór atakuje młodych mężczyzn
Będą zmiany w WOŚP? Owsiak: My kupujemy sprzęt, państwo ma utrzymać system
Będą zmiany w WOŚP? Owsiak: My kupujemy sprzęt, państwo ma utrzymać system
Eksperci: szerszy dostęp do systemów monitorowania glukozy to inwestycja w skuteczniejsze leczenie cukrzycy
Eksperci: szerszy dostęp do systemów monitorowania glukozy to inwestycja w skuteczniejsze leczenie cukrzycy
PiS chce odwołania minister zdrowia. Wniosek o wotum nieufności trafi do Sejmu
PiS chce odwołania minister zdrowia. Wniosek o wotum nieufności trafi do Sejmu