Trafił do szpitala z tajemniczą zmianą na brzuchu. Winny okazał się domowy sprzęt

Lekarze długo nie potrafili ustalić, skąd wzięły się nietypowe zmiany na brzuchu chłopca. Podejrzewali nawet uraz wątroby. Dopiero podczas kolejnej wizyty poznali codzienny nawyk pacjenta, który pozwolił rozwiązać medyczną zagadkę.

ZmianaTajemnicza zmiana na brzuchu
Źródło zdjęć: © Getty Images
Marta Słupska

Dziwne ślady pojawiły się bez urazu

Młody pacjent, którego przypadek opisano w "BMJ Case Reports", trafił na oddział ratunkowy z rozległą, przypominającą siniak zmianą na brzuchu. Utrzymywała się ona od około tygodnia, ale nie powodowała świądu ani bólu. Chłopiec był ogólnie zdrowy, nie miał innych objawów, a on sam i jego rodzice nie potrafili wyjaśnić, co mogło doprowadzić do powstania śladów.

Lekarze rozpoczęli diagnostykę. Wykonane badania, w tym zdjęcie rentgenowskie, nie wykazały nieprawidłowości. Pacjent wspomniał jednak, że podczas zabawy z bratem został popchnięty na krzesło. Medycy zaczęli więc brać pod uwagę uraz narządów wewnętrznych, m.in. wątroby. Tomografia komputerowa nie potwierdziła jednak żadnych uszkodzeń.

"W prawym górnym kwadrancie brzucha zauważono płaską, siateczkowatą, czerwonobrązową zmianę o średnicy 15 cm. Zmiana miała charakterystyczny wzór, z przeplatającymi się liniami tworzącymi nieregularne kręgi i koronkową strukturę" – opisali lekarze w "BMJ Case Reports".

Ponieważ nie udało się ustalić przyczyny dolegliwości, chłopiec został wypisany do domu.

Zmiana zaczęła się powiększać

Po kilku tygodniach pacjent ponownie zgłosił się do lekarzy. Zmiany skórne zajmowały już większą powierzchnię brzucha i stały się bolesne przy dotyku. Widoczne były ciemnobrązowe i różowe plamy układające się w charakterystyczną siatkę.

Podczas pierwszej wizyty wykluczono typowe źródła ciepła, takie jak termofor, koc elektryczny czy grzejnik. Lekarze postanowili jednak raz jeszcze szczegółowo zapytać rodzinę o codzienne zwyczaje chłopca. Wtedy pojawiła się kluczowa informacja.

"Dalszy wywiad wykazał, że pacjent uczył się w domu i regularnie korzystał z laptopa podczas zajęć edukacyjnych. Powiedział, że opierał laptop na brzuchu nawet przez osiem godzin dziennie, często w czasie ładowania urządzenia" – przekazali lekarze.

Laptop doprowadził do "zespołu przypieczonej skóry"

Na podstawie wyglądu zmian i informacji o długotrwałym kontakcie z rozgrzanym urządzeniem rozpoznano rumień cieplny, określany również jako erythema ab igne lub "zespół przypieczonej skóry". Schorzenie rozwija się w wyniku wielokrotnego działania ciepła o temperaturze zbyt niskiej, by wywołać klasyczne oparzenie.

Z tego powodu pacjent może nie odczuwać ostrego bólu i przez długi czas nie zauważać, że skóra jest uszkadzana. Początkowo pojawiają się zaczerwienienia o siateczkowatym układzie. Przy dalszej ekspozycji mogą one ciemnieć, utrwalać się oraz powodować pieczenie lub tkliwość.

Chłopcu zalecono, aby przestał kłaść laptop bezpośrednio na ciele. Po usunięciu źródła ciepła zmiany stopniowo zbladły, a następnie całkowicie ustąpiły.

Takich przypadków może przybywać

Rumień cieplny może być spowodowany nie tylko laptopem, lecz także termoforem, poduszką elektryczną, grzejnikiem czy długim przebywaniem przy kominku. W przypadku komputerów przenośnych zmiany najczęściej pojawiają się na udach, ponieważ wiele osób właśnie tam trzyma urządzenie.

Autorzy publikacji zwracają uwagę, że wraz z coraz częstszym i nie zawsze prawidłowym korzystaniem ze sprzętu elektronicznego liczba podobnych przypadków u dzieci i nastolatków może rosnąć. Znaczenie ma również popularność nauki i pracy zdalnej, podczas których laptopy są używane w łóżku lub na kanapie.

Większość zmian ustępuje po wyeliminowaniu źródła ciepła. Nie należy ich jednak lekceważyć. Długotrwały i przewlekły rumień cieplny może prowadzić do trwałych przebarwień oraz zaniku skóry. Opisywano także jego związek z rozwojem niektórych nowotworów skóry. Jeśli zmiana nie znika, powiększa się, boli albo ulega owrzodzeniu, wymaga konsultacji z dermatologiem.

Źródło: sciencealert.com

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie