Uchodził za sprzymierzeńca serca. Czy HDL na pewno chroni przed zawałem?
Lekarze coraz częściej podkreślają, że rola frakcji HDL, zwanej potocznie "dobrym" cholesterolem, jest znacznie bardziej złożona. Wysoki wynik nie zawsze jest równoznaczny z mniejszym ryzykiem chorób układu krążenia.
Cholesterol niekoniecznie szkodliwy
Cholesterol to tłuszczopodobna substancja, która jest potrzebna organizmowi m.in. do budowy błon komórkowych, produkcji hormonów i witaminy D. Jeśli jego stężenie we krwi jest zbyt wysokie albo dochodzi do zaburzenia proporcji między poszczególnymi frakcjami cholesterolu, wówczas jest to traktowane jako zagrożenie dla zdrowia.
Cholesterol to przede wszystkim LDL i HDL. LDL nazywany jest "złym" cholesterolem, ponieważ jego nadmiar sprzyja odkładaniu się cholesterolu w ścianach tętnic. Z czasem może to prowadzić do powstawania blaszki miażdżycowej, zwężenia naczyń i wzrostu ryzyka zawału serca albo udaru.
HDL określa się z kolei jako "dobry" cholesterol, bo pomaga transportować nadmiar cholesterolu z tkanek do wątroby, gdzie może zostać usunięty z organizmu.
Dlaczego HDL przez lata miał tak dobrą opinię?
Przekonanie o ochronnym działaniu HDL nie wzięło się znikąd. Starsze badania obserwacyjne pokazywały, że osoby z wyższym poziomem tej frakcji rzadziej zapadały na choroby układu krążenia. Z czasem zaczęto jednak zadawać pytanie, czy sam HDL rzeczywiście chroni serce, czy może tylko towarzyszy innym zdrowym nawykom.
Jak wyjaśnia dr Stephen Wiviott na łamach Harvard Health Publishing, kardiolog ze szpitala Brigham and Women’s Hospital afiliowanego przy Harvardzie, wysoki HDL może być po prostu markerem zdrowszego stylu życia, a nie bezpośrednią przyczyną niższego ryzyka. - Wyższe stężenie HDL jest silnie powiązane z takimi zachowaniami jak zdrowa dieta i regularna aktywność fizyczna - tłumaczy.
HDL jak śmieciarka?
Przez lata HDL porównywano do pojazdu sprzątającego nadmiar cholesterolu z organizmu. - HDL często porównuje się do śmieciarki, ponieważ zbiera nadmiar cholesterolu, czyli swego rodzaju "odpady", z krwiobiegu i tętnic, a następnie transportuje go do wątroby, gdzie zostaje przetworzony lub usunięty — tłumaczy dr Wiviott.
To właśnie ta koncepcja stała się podstawą do opracowywania leków, które miały podnosić poziom HDL. Nadzieje były duże, bo niektóre z eksperymentalnych terapii zwiększały stężenie tej frakcji nawet o 60–100 proc. Jednak sam lepszy wynik laboratoryjny nie przełożył się na lepsze zdrowie pacjentów.
Leki podnoszące HDL nie spełniły oczekiwań
W ostatnich latach przeprowadzono duże badania kliniczne z udziałem osób z niskim poziomem HDL. Testowano wówczas leki z grupy inhibitorów CETP, które skutecznie zwiększały poziom tej frakcji. Nie udało się jednak osiągnąć najważniejszego celu: zmniejszenie liczbę zawałów, udarów i innych powikłań miażdżycy.
Naukowcy zaczęli więc podejrzewać, że znaczenie ma nie tyle ilość HDL, ile jego jakość i sposób działania. Dziś wiadomo, że HDL nie jest jednorodny. Występuje w różnych formach, które mogą różnić się skutecznością w usuwaniu cholesterolu z tkanek i ścian naczyń.
Zobacz także: Wymiatają cholesterol. Naturalnie i bez leków
Nie każdy HDL działa tak samo
Badacze zwracają uwagę, że część cząsteczek HDL sprawniej uczestniczy w tzw. zwrotnym transporcie cholesterolu, czyli przenoszeniu jego nadmiaru do wątroby. Inne robią to znacznie mniej efektywnie. To sprawiło, że zaczęto pracować nad kolejnymi terapiami, które miały nie tylko podnosić HDL, ale też poprawiać jego funkcję.
Także i ten kierunek nie przyniósł przełomu. W badaniu opublikowanym 2 maja 2024 roku na łamach "The New England Journal of Medicine" sprawdzano eksperymentalny lek podawany osobom po niedawnym zawale serca. Cztery cotygodniowe infuzje nie okazały się skuteczniejsze od placebo w zapobieganiu kolejnemu zawałowi, udarowi czy zgonowi. - To kolejny argument sugerujący, że ukierunkowanie leczenia farmakologicznego na HDL może nie przynosić korzyści - ocenia dr Wiviott.
Na czym warto się dziś skupić?
Eksperci tłumaczą, że bardzo istotne jest utrzymanie LDL poniżej 100 mg/dl, a u części pacjentów nawet niżej. Nawet bardzo dobry wynik HDL nie jest powodem, by ignorować podwyższony poziom "złego" cholesterolu. LDL nadal pozostaje jednym z najważniejszych wskaźników, na które trzeba zwracać uwagę, dbając o serce.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: Harvard Medical School
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.