Urazy kolan, barków, obojczyków. Ortopeda mówi, z czym się mierzy zimą
Zarówno śnieżna aura, jak i trwające w kolejnych województwach ferie sprzyjają sportom zimowym. Gros Polaków całymi rodzinami rusza na stoki, co dla wielu lekarzy jest zapowiedzią wyjątkowo pracowitego sezonu. - O kolano Lindsey Vonn obawiałbym się mniej niż o kolana tysięcy Polaków, którzy tej zimy wyjdą na stok bez wcześniejszego przygotowania - mówi ortopeda Filip Płużański.
Narciarka alpejska Lindsey Vonn wystartuje na Igrzyskach w Mediolanie-Cortinie z zerwanym więzadłem krzyżowym (ACL). Pewnie wyobraża sobie pan, jak to kolano będzie wyglądało po Igrzyskach?
Filip Płużański, ortopeda: O kolano Lindsey Vonn obawiałbym się mniej niż o kolana tysięcy Polaków, którzy tej zimy wyjdą na stok bez wcześniejszego przygotowania. Jednego dnia wstaną zza biurka, a następnego, po roku bez żadnej aktywności fizycznej, wepną buty w narty i zechcą udowodnić, że są najlepsi na stoku. Vonn to profesjonalny sportowiec, zawodniczka, która na nartach jeździ całe życie i całe życie podporządkowała sportowi. Jej ciało, które regularnie przez wiele lat podejmowało wysiłek fizyczny, reaguje inaczej niż ciało "zwykłego" człowieka. Po pierwsze staw kolanowy Vonn zabezpieczony jest garniturem mięśniowym, a po drugie za olimpijką stoi cały sztab medyczny i ogromne środki pieniężne.
I jeszcze jedno: dla Lindsey te Igrzyska to ukoronowanie drogi zawodowej, spełnienie ambicji. Zapewne liczy się z tym, że przez następne miesiące jej noga może być unieruchomiona. Inaczej niż "przygodny zawodnik", który po feriach będzie musiał wrócić do pracy. Moja rada: Nie przyrównujmy się do Vonn!
Tak czy inaczej tej zimy ma pan chyba więcej pacjentów?
Szczerze mówiąc na brak pacjentów nie narzekam nigdy, bo przyjmuję w poradni ortopedycznej, a w szpitalu wykonuję zabiegi planowe, na które pacjenci czekają miesiącami. Więcej pacjentów na pewno mają szpitalne oddziały ratunkowe (SOR). Kiedy w czwartkowy wieczór mijałem się z dyżurnym SOR, w kolejce czekało 47 osób, które wywróciły się podczas gołoledzi. Niektórzy zamawiali jedzenie na dowóz. Pewnie część z nich zobaczę w poradni na kontroli po urazie, a innych zakwalifikuję do operacji. Bo faktycznie dawno nie było zimy, która kusiłaby do aktywności na stoku.
Większość urazów to skutek braku przygotowania fizycznego? Wspomniana przez pana przesiadka zza biurka na narty albo snowboard?
Niekoniecznie. Powiedziałbym, że brak przygotowania pół na pół z wypadkami, niekoniecznie z winy pacjenta. Wypadki na nartach potrafią być równie poważne, co komunikacyjne, bo narciarze rozwijają prędkości, o jakich czytamy w Kodeksie drogowym w części karnej. Sam bardzo często leczę urazy spowodowane tym, że ktoś w kogoś wjechał.
Ostatnio konsultowałem młodą pacjentkę, która ze stłuczki na stoku wyszła ze skomplikowanym skośno-spiralnym złamaniem kości ramiennej. To poważny uraz, który w większości przypadków wymaga operacji, bo jeśli od niej odstąpimy, może dojść do uszkodzenia naczyń i nerwów. Jeśli krawędzie kości są ostre, nieuruchomienie lub niewłaściwe unieruchomienie ręki może spowodować porażenie ręki.
Czy urazy na nartach różnią się od tych na snowboardzie?
Urazy narciarzy najczęściej dotyczą kończyn dolnych, głównie kolan, czyli - jak u Lindsey Vonn - więzadła krzyżowego (ACL), więzadeł pobocznych i łękotki. Coraz rzadziej dochodzi u nich do urazów stawu skokowego, dlatego że buty i wiązania są źle ustawione czy niedopasowane do masy ciała.
Zwykle narty potrafią się bezpiecznie wypiąć. Jeśli jeden człowiek wjeżdża w drugiego, zwykle dochodzi do skoślawienia stawu kolanowego i uszkodzenia albo więzadła pobocznego, albo urazów wielowięzadłowych. Skoślawienie to sytuacja, gdy kolano przesuwa się do środka - stara się dotknąć drugiego kolana, a szpotawienie to odwrotność tego procesu, czyli przesuwanie się na zewnątrz. Mamy też uraz nazywany kciukiem narciarza - zwichnięcie kciuka, do którego dochodzi, gdy zaczepimy energicznie kciukiem o kijek wbity w śnieg.
A z jakimi urazami przychodzą snowboardziści?
U nich najczęstsze urazy dotyczą kończyn górnych, zwłaszcza nadgarstków, barków i obojczyków, które wynikają z upadku na wyprostowane ręce czy podpierania się jedną z rąk podczas upadku na bok. Co ciekawe, tzw. kostka snowboardzisty, czyli skręcenie stawu skokowego przy lądowaniu, częściej niż snowboardzistów dotyczą narciarzy. Snowboardziści częściej za to zgłaszają się z urazami kości guzicznej (ogonowej) i kręgosłupa po bolesnych upadkach na tył.
Zdaje się, że wiele nazw w ortopedii pochodzi od sportów zimowych.
Kciuk narciarza, kostka snowboardzisty, kolano narciarza, czyli zbiorcze określenie urazów więzadeł krzyżowych w stawie kolanowym - trochę ich jest, ale wiele urazów zawdzięcza nazwę sportom letnim. Są przecież łokieć golfisty czy łokieć tenisisty, dwa różne schorzenia o podobnym mechanizmie przeciążeniowym, które dotyczą osób wykonujących powtarzalne ruchy i niekoniecznie grających w tenisa czy golfa.
Ma pan jakieś rady do osób wybierających się na narty?
Na najważniejszą może być już za późno: powinni zacząć ćwiczyć. Przygotowania do takiego wyjazdu należy zacząć kilka lub kilkanaście tygodni wcześniej. Swoim pacjentom wysyłam zestaw ćwiczeń, które powinni wykonywać systematycznie, przynajmniej raz dziennie. To głównie ćwiczenia wzmacniające mięśnie nóg, ale też cały garnitur mięśniowy. Ćwiczenia zresztą zalecam każdemu, bo osoby, które regularnie ćwiczą, dużo rzadziej doznają urazów przeciążeniowych. W ich przypadku to częściej wypadki.
Na pewno też lepiej pilnować zdrowej diety i odpowiedniej masy ciała. Prawda jest taka, że w przypadku obciążenia stawów lepiej ważyć odrobinę za mało niż ciut za dużo. Radzę więc pilnować prawidłowego BMI, a przede wszystkim nie szarżować, mierzyć siły na zamiary i zadbać o choć minimalne przygotowanie kondycyjne przed wyjazdem.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.