Usunął 24-latce macicę, jajowody i jajniki. Sprawa w prokuraturze
W Poznaniu wybuchła burza po ustaleniach "Gazety Wyborczej" dotyczących operacji 24-letniej Wiktorii w szpitalu im. Raszei. Według relacji pacjentka miała zgodzić się jedynie na usunięcie guza z prawego jajnika, tymczasem prof. Dariusz S. miał bez czekania na wynik badania śródoperacyjnego wyciąć jej także macicę, oba jajniki i jajowody. Sprawa trafiła do prokuratury.
Wyciął narządy, mimo że nie było takiej potrzeby
Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", w kwietniu 2024 roku prof. Dariusz S., ginekolog z Poznania, nie czekając na wyniki badań histopatologicznych wyciął 24-letniej Wiktorii jajniki, macicę i jajowody. Prawnik pacjentki zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa, bo kobieta miała się zgodzić jedynie na wycięcie guza na prawym jajniku.
Przypomnijmy: 24-latka zgłosiła się do szpitala im. Raszei z bólem brzucha. W USG wykryto podejrzaną zmianę na prawym jajniku. Prof. Dariusz S. wyciął guz i przekazał do badania śródoperacyjnego. Jest to badanie, które wykonywane jest w trakcie zabiegu, by odróżnić zmianę łagodną od złośliwej. Lekarz miał jednak nie zaczekać na wynik, wycinając pacjentce narządy.
"15 minut po zakończeniu operacji odebrał telefon od patomorfolożki. Przekazała, że wycięty guz to potworniak dojrzały, czyli niezłośliwy" – czytamy w "Wyborczej". Ostatecznie okazało się, że to potworniak niedojrzały, tyle że o niskim stopniu złośliwości. Wiąże się on ze 100 proc. prawdopodobieństwem przeżycia w ciągu pięciu lat.
– Błąd po stronie lekarza jest jednoznaczny. Jego decyzje były nie tylko nieprawidłowe, ale i nieprofesjonalne. Trudno mi je wytłumaczyć z punktu widzenia mojej wiedzy – komentuje prof. Mariusz Bidziński, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej.
Prof. Dariusz S. nie przyznaje się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
"Zwyczaj jest taki, że nie zawiesza się takiej osoby"
Jak czytamy w "Wyborczej", dyrektorka szpitala Elżbieta Wrzesińska-Żak próbowała obarczyć współodpowiedzialnością asystującego przy operacji prof. Jacka Koźlika. Ten zaprzecza.
Wrzesińska-Żak nie zamierza odwoływać Dariusza S. Umowę o pracę przedłużyła mu na czas nieokreślony. Na początku lutego twierdziła też, że nie będzie podejmować decyzji do czasu wyroku sądowego.
– Zwyczaj jest taki, że nie zawiesza się takiej osoby, nawet jeżeli mamy inne zdanie. Pan profesor dalej pracuje. Będzie wyrok, będziemy myśleć, co dalej – powiedziała.
Ginekolog wciąż kieruje oddziałem, mimo ciążących na nim zarzutów. Operował w ostatnim czasie dwie pacjentki. W ostatni piątek 27 lutego lekarz miał nie przyjść do pracy. Jak informował dla Polsat rzecznik szpitala Eryk Matuszkiewicz, ginekolog został odsunięty od pracy i jest na urlopie.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.