Częsty problem latem
Słońce, plaża i... śmiertelne zagrożenie dla układu krążenia. Statystyki Ministerstwa Zdrowia nie pozostawiają złudzeń i pokazują, że coraz więcej Polaków zmaga się z zakrzepicą. To trzecia najczęstsza przyczyna zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych w Polsce, zaraz po udarach mózgu i zawałach serca.
A lekarze przyznają, że letnie miesiące to czas, w którym ich gabinety przeżywają prawdziwe oblężenie pacjentów z takim rozpoznaniem.
– Lato i wysokie temperatury bez wątpienia sprzyjają wystąpieniu zakrzepicy. Powodów jest kilka. Po pierwsze – dla wielu to będzie paradoks – ale latem często długo pozostajemy w jednym miejscu i nie uruchamiamy mięśnia brzuchatego łydki. Leżymy na plaży praktycznie bez ruchu, siedzimy kilka godzin w samochodzie czy w samolocie. To jest prawdziwe wyzwanie dla naszych żył i sprzyja tworzeniu się zakrzepów - alarmuje prof. dr hab. Aleksander Sieroń, konsultant krajowy w dziedzinie angiologii.
- Po drugie – latem zdecydowanie łatwiej o odwodnienie. A Polacy niestety nadal piją za mało. Niewystarczająca ilość płynów powoduje to, że te 5,5 litra krwi, które krąży w organizmie, zmniejsza swoją objętość. A każde takie zmniejszenie objętości i bezruch to niestety prosta droga do zakrzepicy - dodaje.
Rozwijający się w żyłach zakrzep potrafi przez długi czas nie dawać wyraźnych znaków, jednak organizm zazwyczaj wysyła sygnały ostrzegawcze, których nie wolno zlekceważyć. Objawy, które mogą wtedy występować, to: silny obrzęk (np. całej nogi, łydki lub kostki), ból i tkliwość (nasilające się podczas chodzenia lub ucisku), zmiana koloru skóry (zaczerwienienie lub zasinienie), ocieplenie skóry oraz uczucie ciężkości lub sztywności kończyny. Eksperci przyznają, że największym błędem jest czekanie, aż ból sam minie.
– Należy pamiętać, że te objawy mogą być początkowo łagodne lub nie występować wcale. Trzeba jednak zwracać uwagę na każdy niepokojący symptom, bo przy zakrzepicy naszym największym wrogiem jest czas. Gdy wystąpią u nas takie objawy jak duszność, kłujący ból w klatce piersiowej (nasilający się przy wdechu lub kaszlu), krwioplucie czy przyspieszone bicie serca, należy jak najszybciej wezwać pogotowie - mówi prof. Sieroń.
- Te symptomy mogą sugerować, że zakrzep, który się u nas pojawił, oderwał się i mógł dotrzeć do płuc, wywołując stan bezpośredniego zagrożenia życia – zatorowość płucną. W grupie ryzyka są szczególnie osoby starsze, prowadzące siedzący tryb życia, pacjenci, którzy zmagają się z żylakami, czy ci z genetycznymi predyspozycjami - wylicza.
Ekspert przytacza historie pacjentów
Ekspert przyznaje, że podczas letnich miesięcy jego gabinet przeżywa prawdziwe oblężenie. O tym, jak groźna potrafi być kilkugodzinna podróż bez przerw, przekonała się jedna z jego pacjentek.
– Do mojego gabinetu w Katowicach przyjeżdżają pacjenci z całej Polski. Szczególnie pamiętam kobietę, która przyjechała do mnie ze Szczecina. Zgłosiła się z innym problemem. Jednak podczas wielogodzinnej podróży czuła się coraz gorzej. Gdy wysiadła z samochodu, bardzo rozbolała ją łydka. Podczas badania okazało się, że są tam ogromny stan zapalny i zakrzepica. Spytałem, jak często zatrzymywała się podczas tej drogi praktycznie przez całą Polskę. Usłyszałem, że wcale, bo chciała jak najszybciej do mnie dojechać. Na szczęście tej pacjentce szybko udało się pomóc - opowiada prof. Sieroń.
Natomiast kolejna historia przytoczona przez eksperta udowadnia, że zakrzepica nie jest tylko problemem osób starszych. Choroba nie wybiera i potrafi zaatakować osoby młode, aktywne i doskonale wyedukowane medycznie.
– Prowadziłem wykłady dla studentów V roku medycyny. Podczas jednych z zajęć studentka podzieliła się historią swojej choroby. Powiedziała, że gdy była na wakacjach za granicą, złapał ją ogromny ból w łydce. Gdy dodała do tego inne objawy, była pewna, że doszło do zakrzepicy. Na szczęście nie doszło do oderwania się zakrzepu. Jednak po tej historii kobieta na każde wakacje wozi ze sobą ampułkostrzykawkę z heparyną. To fabrycznie napełniony wstrzykiwacz zawierający lek przeciwzakrzepowy, stosowany w zapobieganiu i leczeniu zakrzepicy - wspomina prof. Sieroń.
Jak uniknąć zakrzepicy?
Zakrzepicy w trakcie wakacji można jednak skutecznie unikać. Wystarczy wdrożyć kilka prostych nawyków i pamiętać o żelaznych zasadach, które dla każdego podróżnika powinny stać się wakacyjnym standardem.
– Powinniśmy przede wszystkim zadbać o ruch. Podczas podróży zatrzymujmy się, żeby rozprostować nogi. Zróbmy proste ćwiczenie – stańmy kilka razy na palcach. To pomoże zaangażować mięśnie łydek, które działają jak pompa tłocząca krew z nóg w kierunku serca.
– Podczas długiej trasy czy całodziennego leżenia na plaży to złoty standard. Nie zapominajmy także o piciu wody. Jako angiolog jak mantrę powtarzam, że minimalna ilość płynów, jaką powinniśmy wypić w warunkach komfortu termicznego (21 stopni Celsjusza), to 1,5 litra. W miarę wzrostu temperatury powinniśmy pić coraz więcej - mówi prof. Sieroń.
Prof. Sieroń ma także ważną radę dla osób grup ryzyka, którym lekarz przepisał heparynę.
– Jeżeli np. będziemy stać w bardzo długim korku kilka godzin, podajmy sobie ją. To nas doskonale zabezpieczy. Prewencja nie zaszkodzi, a naprawdę może uratować nam życie - podsumowuje specjalista.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.