Wakacje zamieniły się w koszmar. Polka na Korfu dostała krwotoku

Jak podaje portal Zero, pani Marzena podczas wakacji na Korfu doznała rozległego krwotoku wewnętrznego i przeszła operację usunięcia śledziony. Choć jej polisa obejmowała transport medyczny do Polski, rodzina twierdzi, że sama musiała koordynować formalności i szukać szpitala, który przyjmie pacjentkę.

szpitalWakacje zamieniły się w walkę o życie. Problemy z transportem Polki
Źródło zdjęć: © Getty | Dana Neely
Angelika Grabowska

Nagłe pogorszenie stanu zdrowia

Pani Marzena wyjechała na tygodniowy urlop organizowany przez biuro podróży. Przed podróżą wykupiła polisę, która miała pokrywać koszty leczenia i transportu do kraju do 100 tys. euro.

19 lipca kobieta trafiła do prywatnej kliniki z powodu wymiotów, zaburzeń pracy jelit i niskiego ciśnienia. Lekarze podejrzewali krwotok wewnętrzny i skierowali ją do miejskiego szpitala na Korfu. Tam okazało się, że przyczyną problemów był tętniak śledziony. Konieczna była pilna operacja i usunięcie narządu. Po zabiegu pacjentka pozostawała pod respiratorem.

Greccy lekarze uznali, że powinna zostać przetransportowana do Polski, gdzie mogłaby kontynuować leczenie. Wtedy, jak relacjonuje portalowi Zero jej siostrzeniec, rozpoczęły się problemy organizacyjne.

Rodzina: "Zostaliśmy sami"

Bliscy pacjentki nie znali języka greckiego i mieli trudności z uzyskaniem informacji od personelu medycznego. Dopiero odnaleziona przez internet Polka mieszkająca na Korfu pomogła im w rozmowach z lekarzami oraz tłumaczeniu dokumentacji. - Od momentu, kiedy ciocia poczuła się gorzej, odnosimy wrażenie, że zostaliśmy sami. Ani biuro podróży, ani rezydent przebywający na miejscu, ani ubezpieczalnia czy ambasada nie potrafili nam pomóc; nie chcieli się zainteresować - mówił portalowi Zero pan Marcin.

Siostrzeniec pacjentki sam znalazł dla niej miejsce w szpitalu w Radomiu, a następnie zdobywał dokumenty wymagane do rozpoczęcia procedury transportowej. Jego zdaniem sprzeczne informacje i kolejne wymagania powodowały opóźnienia, choć stan chorej był krytyczny.

Co mogło zrobić MSZ?

Jak podaje portal Zero, rodzina zwracała uwagę również na ograniczoną pomoc polskich służb dyplomatycznych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że konsulowie w Atenach znali sprawę i podjęli działania mieszczące się w zakresie ich uprawnień.

Resort wyjaśnił, że konsul może między innymi pośredniczyć w kontaktach z zagranicznym szpitalem i wspierać rodzinę w sprawach urzędowych. Nie ma jednak prawa uczestniczyć w sporze dotyczącym prywatnej polisy ani prowadzić negocjacji z ubezpieczycielem. - Konsul nie posiada uprawnień do interweniowania w prywatne umowy cywilnoprawne i negocjowania z ubezpieczycielami - podkreśliło MSZ.

Polka wróciła do kraju

Pani Marzena wróciła do Polski i została przewieziona do szpitala w Radomiu. Jej stan nadal jest ciężki. Siostrzeniec kobiety uważa, że nagłośnienie sprawy przez media przyspieszyło działania ubezpieczyciela. - Odezwała się ubezpieczalnia z przeprosinami, na 25 (lipca – red.) organizują już transport, cud się stał - przekazał pan Marcin portalowi Zero.

Źródło: zero.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie