Dżuma płucna. Pierwszy śmiertelny przypadek od lat
W stanie Arizona potwierdzono pierwszy od wielu lat śmiertelny przypadek dżumy płucnej – jednej z najgroźniejszych, choć rzadko dziś występujących chorób bakteryjnych. Zgon został zgłoszony w hrabstwie Coconino, w północnej części stanu. Lokalne służby sanitarno-epidemiologiczne ogłosiły wzmożony monitoring przypadków podejrzanych o zakażenie Yersinia pestis, bakterią odpowiedzialną za rozwój dżumy. Choć w USA występują sporadyczne przypadki dżumy – głównie postaci dymieniczej, przenoszonej przez pchły – to dżuma płucna budzi szczególny niepokój ze względu na możliwość przenoszenia się drogą kropelkową między ludźmi.
DLA CIEBIEO zdrowiu przy kawie". Tak atakuje KZM, symptomy mogą przypominać grypę
Zmarły pacjent nie został wcześniej zdiagnozowany, a choroba rozwinęła się gwałtownie. Obecnie trwa dochodzenie epidemiologiczne, mające na celu ustalenie źródła zakażenia oraz identyfikację osób, które mogły mieć kontakt z chorym. Służby przypominają o konieczności zachowania ostrożności w rejonach, gdzie występują dzikie gryzonie, szczególnie w sezonie letnim.
Czym jest dżuma płucna?
Dżuma to choroba wywoływana przez bakterię Yersinia pestis, znaną z tragicznych epidemii w historii ludzkości, w tym tzw. czarnej śmierci w XIV wieku. Współcześnie wyróżnia się trzy główne postacie choroby: dymieniczą, septyczną i najgroźniejszą – płucną. Dżuma płucna może rozwijać się jako powikłanie innych postaci choroby lub w wyniku bezpośredniego zakażenia drogą wziewną. Objawia się wysoką gorączką, dreszczami, kaszlem z odkrztuszaniem krwi, dusznością i bólem w klatce piersiowej. Bez szybkiego leczenia antybiotykami śmiertelność sięga niemal 100 proc.
Mimo dramatycznego charakteru tych informacji ryzyko dla mieszkańców Europy, w tym Polski, pozostaje znikome. Dżuma wciąż występuje endemicznie w niektórych rejonach świata – głównie w Afryce (np. w Demokratycznej Republice Konga i na Madagaskarze), Azji Środkowej i zachodnich stanach USA (Arizona, Nowy Meksyk, Kolorado). W Europie nie odnotowano potwierdzonych przypadków od wielu dekad, a nawet sporadyczne zakażenia nie są źródłem większych epidemii, głównie dzięki skutecznemu leczeniu i systemowi nadzoru sanitarnego.
W Polsce nie występują naturalne rezerwuary bakterii Yersinia pestis tj. gryzonie, które mogłyby ją przenosić. Ponadto dostęp do antybiotykoterapii oraz poziom świadomości epidemiologicznej znacząco ograniczają ryzyko poważnego rozprzestrzenienia się choroby w razie przypadkowego zawleczenia. Zagrożenie teoretyczne istnieje – na przykład w związku z podróżami do krajów endemicznych – ale nie wymaga ono paniki. Kluczowe są czujność służb sanitarnych i wczesne rozpoznanie objawów u pacjentów powracających z rejonów ryzyka.
Źródła
- WHO
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.