Zaczęło się od bólu głowy. Tak atakował śmiertelnie groźny nowotwór

50-letni mężczyzna pracujący jako portier w szpitalu tego dnia postanowił wziąć dodatkową zmianę. Od rana jednak źle się czuł – doskwierał mu silny ból głowy. Gdy dolegliwości się nasiliły, pomoc lekarska, ale i szokująca diagnoza przyszły szybko.

Wziął dodatkowy dyżur w pracy. Twierdzi, że to uratowało jego życieWziął dodatkowy dyżur w pracy. Twierdzi, że to uratowało jego życie
Źródło zdjęć: © Facebook
Karolina Rozmus

Nie mógł uśmierzyć bólu. Okazało się, że to nowotwór

Michael Lock narzekał na silny ból głowy, odnotował także drętwienie lewego ramienia.

- Zażycie paracetamolu nie pomogło, mimo to poszedłem na zmianę mojego kolegi i cieszę się, że to zrobiłem – relacjonuje cytowany przez SWNS 50-latek.

- Nie miałem żadnych innych objawów, dopóki nie obudziłem się tamtego dnia z bólem głowy – dodaje.

W jej głowie rozwijał się guz mózgu

Mężczyźnie doskwierał silny ból głowy
Mężczyźnie doskwierał silny ból głowy © Pixabay

W ciągu kolejnych godzin czuł się coraz gorzej, niezwłocznie więc został przetransportowany na izbę przyjęć w szpitalu, w którym pracował. Badania w krótkim czasie ujawniły, że mężczyzna ma glejaka, który powodował obrzęk mózgu i gromadzenie się wewnątrz czaszki płynu.

Glejaki to grupa chorób obejmująca różne nowotwory mózgu i rdzenia powstających z komórek glejowych. Stanowią aż 70 proc. nowotworów wewnątrzczaszkowych. Rokowania nie są pomyślne – w przypadku glejaków trzeciego i czwartego stopnia pięcioletnie przeżycie według Światowej Organizacji Zdrowia wynosi 20-45 proc.

Objawy choroby mogą różnić się w zależności od lokalizacji i rozmiaru guza. Mogą to być:

  • bóle i zawroty głowy,
  • nudności i wymioty,
  • epizody padaczkowe,
  • trudności z koncentracją,
  • zaburzenia pamięci,
  • otępienie.

Rozpoznanie glejaka idzie w parze z usunięciem chirurgicznym guza, jednak nie zawsze jest to możliwe. Tak było w przypadku 50-latka, u którego lekarze wykluczyli możliwość resekcji nowotworu.

Przeczy statystykom. Od 20 lat żyje z glejakiem

Michael wspomina, że dowiedział się, że gdyby nie pojawił się w placówce na dodatkowej zmianie, prawdopodobnie by nie żył. Dziś jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ponieważ lekarze umieścili w jego czaszce zastawkę, która odprowadza nadmiar płynu i nie dopuszcza do podniesienia ciśnienia wewnątrzczaszkowego.

To niestety nie oznacza, że problemy zdrowotne mężczyzny zakończyły się. Brytyjczyk przeszedł niewielki udar spowodowany glejakiem, a także boryka się z problemami z pamięcią.

- Moje życie się zmieniło, odkąd dowiedziałem się, że mam guza mózgu – przyznaje. - Chociaż moja codzienna rutyna obejmuje zażywanie szeregu leków, bardziej skupiam się na życiu, niż na nieustannej pracy, jak dotychczas miałem w zwyczaju.

Mężczyzna musiał zrezygnować z pracy w szpitalu. Obecnie pracuje w niepełnym wymiarze godzin w jednej z organizacji charytatywnych. Właśnie mija 20 lat, od kiedy Brytyjczyk usłyszał diagnozę. Żeby uczcić tę rocznicę, postanowił wziąć udział w charytatywnym biegu Walk of Hope organizowanym przez Brain Tumour Research.

Karolina Rozmus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie