Zaczęło się od bólu pleców. Kilka miesięcy później dowiedział się, że to rak
Ból pleców bywa łatwy do zlekceważenia, zwłaszcza gdy ktoś pracuje fizycznie i kręgosłup męczy się po całym dniu. 46-letni mężczyzna długo tłumaczył dolegliwości przeciążeniem, aż trafił do szpitala z dusznością. Badania doprowadziły do rozpoznania zaawansowanego raka trzustki.
"Zwykły ból", który okazał się sygnałem choroby
46-letni Kris Cooke, budowlaniec z Londynu, przez wiele miesięcy był przekonany, że dolegliwość to zwykła konsekwencja ciężkiej pracy. Jako tynkarz pracował długimi godzinami i był przyzwyczajony do przeciążeń, więc gdy zaczął odczuwać ból w górnej części pleców, uznał to za naciągnięcie mięśnia albo efekt spania na nowym materacu.
Rak trzustki. Jak pokonać cichego zabójcę?
Przez kilka miesięcy funkcjonował normalnie, odkładając wizytę u lekarza. Sytuacja zmieniła się gwałtownie, gdy trafił do szpitala z dusznością i silnym bólem po prawej stronie pleców. Badania obrazowe wykazały, że jego lewe płuco zapadło się, wokół serca pojawiły się liczne skrzepy, a w trzustce widoczna była zmiana nowotworowa. Kilka dni później lekarze przekazali mu druzgocącą diagnozę - zaawansowany rak trzustki. Choroba była już na takim etapie, że Kris został skierowany do opieki paliatywnej.
Według relacji bliskich pierwszym objawem był niepozorny ból pleców utrzymujący się przez kilka miesięcy. Nie towarzyszyły mu spektakularne symptomy, które zwykle kojarzą się z ciężką chorobą. Mężczyzna był aktywny, dbał o dietę, ćwiczył, nie miał wcześniej poważnych problemów zdrowotnych. To dodatkowo utwierdzało go w przekonaniu, że dolegliwości są efektem codziennego funkcjonowania.
Czas ma kluczowe znaczenie
Rak trzustki często daje objawy późno i łatwo je pomylić z dość przyziemnymi dolegliwościami. W Polsce należy do nowotworów o najgorszym rokowaniu. Dane Krajowego Rejestru Nowotworów pokazują, że każdego roku rozpoznaje się w naszym kraju około 3,8-4 tys. nowych przypadków tego nowotworu, niemal po równo u kobiet i mężczyzn.
Jednocześnie rocznie z powodu raka trzustki umiera około 4,8-5 tys. osób. Liczba zgonów przewyższa więc liczbę nowych rozpoznań, co pokazuje agresywny charakter choroby i fakt, że wielu pacjentów trafia do diagnostyki już na bardzo zaawansowanym etapie. Tak niekorzystny bilans wynika m.in. z późnego wykrywania choroby. Zdecydowana większość pacjentów nie kwalifikuje się do leczenia radykalnego w momencie rozpoznania.
KRN zwraca uwagę, że objawy raka trzustki zwykle pojawiają się późno, gdy choroba jest już zaawansowana, a symptomy mogą wynikać zarówno z miejscowego działania guza, jak i przerzutów czy ogólnego wpływu choroby na organizm. W praktyce pacjenci często kojarzą pierwsze dolegliwości z kręgosłupem, stresem, dietą albo przepracowaniem, zwłaszcza jeśli ból nie jest ostry i początkowo da się go "rozchodzić".
Choroba, która rozwija się po cichu
Rak trzustki bywa określany jako "cichy zabójca", ponieważ we wczesnych stadiach często nie powoduje charakterystycznych objawów. Gdy symptomy się pojawiają, są zwykle niespecyficzne i łatwe do zignorowania lub przypisania innym, mniej groźnym przyczynom.
Do najczęściej opisywanych objawów należą:
- ból w nadbrzuszu lub plecach, czasem nasilający się w nocy,
- niestrawność, uczucie pełności, wzdęcia,
- utrata apetytu i niezamierzone chudnięcie,
- przewlekłe zmęczenie,
- nudności, biegunki lub zaparcia,
- zaburzenia gospodarki cukrowej, w tym świeżo rozpoznana cukrzyca,
- epizody zakrzepowo-zatorowe.
Problem polega na tym, że żaden z tych sygnałów nie jest specyficzny wyłącznie dla raka trzustki. Wiele osób miesiącami leczy się "na kręgosłup", "na żołądek" albo "na stres", zanim trafi do właściwej diagnostyki.
W przypadku raka trzustki moment rozpoznania w ogromnym stopniu decyduje o możliwościach leczenia. Choroba często rozwija się skrycie, a w chwili diagnozy bywa już zaawansowana i nieoperacyjna. To sprawia, że nawet osoby prowadzące zdrowy tryb życia mogą zostać zaskoczone nagłym, dramatycznym rozpoznaniem.
Historia ku przestrodze
Bliscy Krisa zdecydowali się nagłośnić jego historię nie po to, by straszyć, lecz by zwrócić uwagę na fakt, że poważna choroba może zaczynać się bardzo niepozornie. Szczególnie osoby przyzwyczajone do bólu, pracujące fizycznie, aktywne, "zahartowane", mają tendencję do ignorowania sygnałów wysyłanych przez organizm.
Rak trzustki nie jest najczęstszą przyczyną bólu pleców czy niestrawności. Zdecydowana większość takich dolegliwości ma zupełnie inne, niegroźne podłoże. Kluczowe jest jednak zwracanie uwagi na sytuacje, w których objawy:
- utrzymują się tygodniami lub miesiącami,
- nasilają się zamiast ustępować,
- pojawiają się nocą,
- towarzyszą im inne niepokojące sygnały, jak chudnięcie, zaburzenia trawienia czy epizody zakrzepowe.
W takich przypadkach odkładanie diagnostyki na później może mieć poważne konsekwencje.
Źródła: Krajowy Rejestr Nowotworów, Daily Mail
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.