Znikają nawet najlepsze porodówki. "Jakość nie jest brana pod uwagę"
Fundacja Rodzić po ludzku alarmuje, że część z wysoko ocenionych porodówek albo już się zamknęła, albo jest gotowa do zamknięcia. Wskazuje też na absurdalnie wysokie koszty, które może spowodować nowe rozwiązanie resortu zdrowia.
Zamykają nawet najlepsze porodówki
Ranking Fundacji Rodzić po Ludzku co roku wskazuje porodówki, w których kobiety czują się bezpiecznie, są traktowane profesjonalnie i z szacunkiem. Coraz częściej okazuje się jednak, że nawet te najlepiej oceniane oddziały znikają z mapy.
- Nawet najwyżej ocenione przez kobiety porodówki są zamykane, bo przy obecnej demografii nie są w stanie się utrzymać - przyznaje Joanna Pietrusiewicz, prezes Fundacji Rodzić po ludzku, cytowana przez PAP.
Liderem rankingu w 2025 roku był szpital w Myszkowie na Śląsku. Mimo doskonałych opinii pacjentek czasowo zawiesił jednak działalność oddziału położniczego i neonatologii (od kilku lat systematycznie spada tam liczba porodów pacjentek z powiatu myszkowskiego, w 2024 roku rodziło w nim 150 pacjentek).
– W tym roku ranking jest obarczony smutną refleksją, że część z wysoko ocenionych szpitali albo się zamknęła, albo jest gotowa do zamknięcia. Jakość, którą doceniają kobiety, nie jest brana pod uwagę – zaznacza Pietrusiewicz.
Fundacja wskazuje jednocześnie, że wysoki standard opieki nie jest domeną wyłącznie dużych miast. – Myszków, Starachowice, Hrubieszów, Kartuzy – szpitali z mniejszych miejscowości, które znalazły się wśród najlepszych, jest bardzo dużo – wylicza prezeska. Jej zdaniem personel tych placówek wykazał ogromne zaangażowanie, którego nie dostrzegają instytucje centralne.
Problemy finansowe
Kluczowym problemem pozostaje finansowanie. – Ze względu na ekonomię żaden szpital powiatowy bez wsparcia państwa nie utrzyma oddziału porodowego – ocenia Pietrusiewicz. I dodaje, że wraz z zamykaniem oddziałów rozpadają się zespoły ludzi, którzy przez lata budowali wysoką jakość opieki.
Według niej rozwiązanie Ministerstwa Zdrowia - tzw. pokoje narodzin w szpitalach bez porodówek też oznacza wysokie koszty.
- Szacunkowo jest to koszt około 3 mln zł rocznie, a jeśli szpital chce dodatkowo zapewnić opiekę lekarską, to 5 mln zł – wskazała prezeska fundacji, zauważając, że przy niewielkiej liczbie porodów koszty jednostkowe mogą być absurdalnie wysokie.
Tło dla tych decyzji stanowi dramatyczny spadek liczby urodzeń. Według wstępnych danych GUS w pierwszej połowie 2025 roku urodziło się ok. 115,5 tys. dzieci – o ponad 10 tys. mniej niż rok wcześniej. W 2024 roku urodziło się blisko 252 tys. dzieci, a w 2023 – 272 tys.
Źródła:
1.PAP
2.WP abcZdrowie
3.Główny Urząd Statystyczny
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.