Zrób to przed przyjazdem karetki, jeśli upadniesz na lodzie. Unikniesz sporego problemu
Zimą nietrudno o wypadek na śliskim chodniku czy oblodzonych schodach. W najlepszym przypadku kończy się na stłuczeniu, ale lekarze podkreślają, że coraz częściej pacjenci trafiają do szpitali ze złamaniami wymagającymi operacji, a nawet z urazami kręgosłupa czy głowy. Ratownicy medyczni apelują, by po upadku zachować spokój i pamiętać o kilku podstawowych zasadach.
Oblężenie na SOR-ach po gołoledzi
Zimowa gołoledź doprowadziła w ostatnich dniach do ogromnego obciążenia szpitalnych oddziałów ratunkowych w wielu miastach. W Szczecinie tylko w ciągu dwóch dni na SOR-y trafiło ponad 400 osób z urazami po upadkach na lodzie, a ratownicy medyczni musieli interweniować dziesiątki razy.
Utrudnienia w Szczecinie. Tramwaje dalej nie kursują przez gołoledź
Podobne sytuacje obserwowane są także w innych regionach kraju, m.in. w Poznaniu i na Mazowszu, gdzie śliskie chodniki i nieodśnieżone ulice powodują falę złamań, skręceń i urazów głowy. Lekarze alarmują, że w tym sezonie przypadków jest wyjątkowo dużo, a część pacjentów wymaga leczenia operacyjnego. Ratownicy przypominają, jak zachować się po upadku i kiedy konieczne jest wezwanie karetki.
Zdejmij zegarek i poluzuj but
Ratownicy podkreślają, że nie zawsze winna jest wyłącznie pogoda. Czasem przyczyną upadku są źle dobrane buty. Na mroźne dni najlepiej wybierać obuwie ze stabilną podeszwą, która zmniejsza ryzyko poślizgnięcia.
Jeśli dojdzie do urazu kończyny, ważne jest szybkie działanie. Ratownicy zalecają, by w miarę możliwości zdjąć z uszkodzonej ręki zegarek czy pierścionki, a z nogi but lub przynajmniej poluzować sznurowadła. Obrzęk może pojawić się bardzo szybko i utrudnić późniejsze zdjęcie tych przedmiotów. - Jeżeli nie pozbędziemy się tych rzeczy, a w międzyczasie dojdzie do obrzęku, możemy mieć problem ze ściągnięciem ich albo - co gorsza - ze zmniejszeniem dopływu krwi - ostrzegał w rozmowie z WP abcZdrowie Jarosław Bąk, ratownik medyczny z Żagiel Med w Lublinie.
W przypadku urazu nogi, gdy poszkodowany nie jest w stanie się poruszać, konieczne jest wezwanie pogotowia. Przy urazie ręki często możliwy jest samodzielny transport do szpitala lub na SOR, choć ratownicy przypominają, że przy dużej liczbie zgłoszeń czas oczekiwania na karetkę może być długi.
- Jeśli w wyniku upadku doszło do złamania, to pacjentowi raczej trudno będzie samemu dotrzeć do szpitala. Czasem jednak, gdy oblodzenie jest duże i zgłasza się dużo osób poszkodowanych, warto rozważyć dotarcie do szpitala samodzielnie. Zdarza się, że pacjent musi czekać na przyjazd karetki bardzo długo - dodał ratownik.
Jeśli pojawia się ból i obrzęk, pomocne mogą być zimne kompresy. Nie wolno jednak przykładać lodu bezpośrednio do skóry, ponieważ grozi to odmrożeniem. Okładów nie stosuje się też na otwarte rany i otarcia.
- Czasem tak jest, że bezpośrednio po wypadku nic nas nie boli, natomiast problemy pojawiają się po jakimś czasie, jak już emocje opadną. Wtedy pojawia się problem. To normalne, że po upadku miejsce, w które się uderzyliśmy, boli i może nawet lekko spuchnąć. Wtedy dobrze jest skorzystać z kompresów chłodzących i przykładać je do bolącego miejsca - radził ratownik medyczny Kamil Kociubiński.
Uraz głowy to zawsze sygnał alarmowy
Szczególnie niebezpieczne są upadki z uderzeniem w głowę. Ból głowy, zaburzenia widzenia, wymioty czy utrata przytomności mogą świadczyć o wstrząśnieniu mózgu i wymagają natychmiastowego wezwania pogotowia. Ratownicy podkreślają, że dzieci na lodowiskach powinny nosić kaski, a każdy uraz głowy musi być traktowany poważnie, nawet jeśli początkowo dziecko wydaje się czuć dobrze.
- Jeżeli po upadku dziecko chociaż na chwilę straciło przytomność, koniecznie należy je zabrać na obserwację do szpitala. Częściej jednak jest tak, że dziecko po upadku wstaje, otrzepuje się i jedzie dalej. Rodzice powinni zwrócić uwagę, czy dziecko nie skarży się na zawroty głowy, zaburzenia widzenia, nudności lub zaburzenia równowagi. Jeśli któryś z tych objawów występuje - konieczna jest konsultacja lekarska - apelował ratownik.
Przy podejrzeniu złamania należy unieruchomić kończynę, obejmując dwa sąsiednie stawy. Można użyć prowizorycznych przedmiotów, takich jak deseczka czy kij, ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach, lepiej poczekać na ratowników. - W przypadku utrzymującego się bólu, gdy obrzęk nie ustępuje albo narasta, konieczna jest wizyta u lekarza, który zleci wykonanie zdjęcia radiologicznego. Nigdy nie powinno się bagatelizować urazów. W żadnym wypadku nie należy ich także leczyć na własną rękę, np. poprzez nastawianie samemu zwichniętych palców czy, o zgrozo, złamań - podsumował Bąk.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.