Biorą leki GLP-1 i nie widzą efektów. "Tak może być"
Analogi GLP-1 to nowe "leki przyszłości", które wykazują wysoką skuteczność w leczeniu otyłości i cukrzycy. Nie wszyscy pacjenci są jednak zadowoleni z efektów, a niektórzy są zdania, że "lek w ogóle nie działa". Dlaczego tak się dzieje?
"Pomocy! GLP-1 na mnie nie działają"
Analogi GLP-1 to leki nowej generacji, które od dawna określane są mianem przełomowych w walce z coraz większą plagą chorób metabolicznych - na czele z otyłością, cukrzycą i ich powikłaniami. Wysoka skuteczność i popularność leków sprawiła, że zaczęły po nie sięgać także osoby, które z żadną z powyższych chorób się nie mierzą, ale chciałyby zredukować masę ciała. Są jednak też takie, na które, mimo wskazań i kontroli lekarza, leki te nie działają. Jedną z nich jest Dorota z Lublina.
- Z otyłością mierzę się od lat, właściwie przez większość swojego dorosłego życia. Byłam na bardzo wielu dietach, ale żadnej nie udało mi się utrzymać. Czułam, że GLP-1 to moja ostatnia nadzieja. Widziałam, jakie rezultaty przyniosły wśród osób z mojego otoczenia, ale na początku bardzo zniechęcała mnie cena - wyjaśnia pacjentka w rozmowie z WP abcZdrowie.
Leki na otyłość
- W końcu się przemogłam. Stwierdziłam, że te kilkaset złotych miesięcznie jest tego warte. Lekarka, po całej serii badań, zapisała mi zastrzyk z semaglutydem. Spodziewałam się piorunujących efektów, a tam... nic. Przez pierwszy miesiąc nie schudłam w ogóle. W drugim - 1 kg, z wielkim trudem. Dziś biorę lek już czwarty miesiąc, wydaję na niego wielkie pieniądze i mam jedynie 3 kg na minusie - dodaje.
Czy takie efekty świadczą już o nieskuteczności leku? Najpierw przyjrzyjmy się badaniom. W tych z udziałem osób z otyłością bez cukrzycy semaglutyd (obecny m.in. w lekach Ozempic i Wegovy) o stężeniu 2,4 mg dawał średnio ok. 15 proc. redukcji masy ciała po ok. 68 tygodniach. Co ważne: większość uczestników schudła "co najmniej zauważalnie" - ok. 86 proc. straciło minimum 5 proc. masy (na placebo było to ok. 32 proc.).
U osób z cukrzycą typu 2 spadek masy bywa słabszy, bo organizm ma dodatkowe "hamulce" metaboliczne. W jednym z dużych badań średni spadek masy wyniósł ok. 9-10 proc. po 68 tygodniach leczenia semaglutydem 2,4 mg.
Z kolei tirzepatyd (substancja zastosowana m.in. w preparacie Mounjaro) w badaniu SURMOUNT-1 pozwalał średnio na ok. 16-22,5 proc. redukcji masy po 72 tygodniach, zależnie od dawki.
Dla pacjenta ważącego przykładowo 100 kg to nie są duże wartości: 5 proc. masy ciała to "jedynie" 5 kg. W przypadku nawet 22,5 proc. skuteczności, mowa dalej o ok. 22 kg - ale w ciągu aż 72 tygodni. Nie są to wartości, na które może być nastawiony pacjent oczekujący błyskawicznych efektów. Mimo to faktycznie są przypadki, w których lek po prostu nie działa.
- Tak może być. Te leki są zaliczane do bardzo skutecznych, ale to nadal nie znaczy, że działają zawsze i na wszystkich. W całym szumie informacyjnym dotyczącym piorunujących efektów analogów GLP-1 gdzieś ginie przekaz, że na niektórych mogą po prostu nie zadziałać - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida, specjalista diabetologii.
Kiedy wiadomo, że lek nie działa?
Jak wyjaśnia ekspert, kryterium skuteczności leku jest osiągnięcie pełnej dawki. Jeżeli w ciągu trzech miesięcy przyjmowania najwyższej dawki danego leku utrata kilogramów nie dojdzie do 5 proc. wyjściowej masy ciała, to znaczy, że należy poszukać alternatywnej metody leczenia.
- Nie wiemy jeszcze, z czego może wynikać ta oporność na działanie. Może to być powiązane ze współistniejącymi chorobami endokrynologicznymi, ale nie tylko. W pierwszej kolejności warto zmienić lek na inną substancję z grupy analogów GLP-1. Dziś za ten działający najbardziej kompleksowo i najskuteczniej uważa się tirzepatyd, ale trwają już prace nad jeszcze mocniejszymi lekami z tej grupy - wyjaśnia diabetolog.
- Z jednej strony mamy bardzo wielu pacjentów, którzy reagują na te leki bardzo wrażliwie i chudną nawet przy małych dawkach, i to na poziomie 30 proc. masy ciała. Są jednak i tacy, którzy, ze względów zdrowotnych, bardzo potrzebują redukcji, a leki nie wykazują oczekiwanej skuteczności. Takich pacjentów jest nawet 10-15 proc. Oni czują się bardzo sfrustrowani, bo często widzieli w tym leku swoją "ostatnią szansę", dlatego zdecydowanie jest zapotrzebowanie na jeszcze nowsze, ulepszone preparaty - dodaje.
Działanie GLP-1 da się sabotować
Są jednak sytuacje, w przypadku których sami możemy być odpowiedzialni za to, że lek nie wykazuje takiej skuteczności, jaką powinien. - Najczęstszym błędem jest pomijanie dawek albo unikanie przejścia na wyższą dawkę, bo to już generuje koszty. A te leki są bardzo drogie - mówi prof. Dzida.
To najprostsze, a bardzo częste wyjaśnienie. Te leki zwykle zaczyna się brać od małej dawki i stopniowo ją zwiększa, żeby ograniczyć nudności czy problemy żołądkowe. Jeśli ktoś zostaje na zbyt małej dawce, bierze lek nieregularnie albo odstawia go po kilku tygodniach, lek nie ma szansy rozwinąć pełnego działania. Dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego są jedną z głównych przyczyn, dla których terapia bywa przerywana.
Drugim błędem jest szybkie odstawienie leku, po którym często dochodzi do powrotu części masy ciała, co wiele osób odbiera jako dowód, że lek "nie działał". Tymczasem badania pokazują coś innego: gdy terapia zostaje przerwana, u sporej części pacjentów masa ciała wraca, bo wraca też apetyt i stare mechanizmy biologiczne. To jeden z powodów, dla których lekarze coraz częściej mówią o otyłości jak o chorobie przewlekłej, wymagającej dłuższego leczenia - tak jak nadciśnienie.
Prof. Dzida podkreśla, że analogi GLP-1 to leki, z których warto schodzić stopniowo. Jeśli jednak obserwujemy powrót dawnych nawyków żywieniowych, może zajść konieczność, aby leki te stosować przewlekle w niższych dawkach dla podtrzymania efektu - np. w formie tabletek.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.