Brał popularny suplement. Skończyło się na przeszczepie wątroby
Jim McCants sięgał po kapsułki z ekstraktem z zielonej herbaty, bo wierzył, że wzmocni serce. Zamiast tego skończył z ostrym uszkodzeniem wątroby i pilnym przeszczepem. Jego historia nie jest odosobniona, a europejscy eksperci ostrzegają: problemem nie jest sama herbata, tylko skoncentrowane dawki w suplementach.
Skóra i białka oczu zaczęły żółknąć
Pewnego dnia żona Jima McCantsa zauważyła, że jego skóra i białka oczu zaczęły żółknąć. Taki objaw bywa sygnałem, że wątroba nie radzi sobie z usuwaniem bilirubiny i potrzebna jest szybka diagnostyka.
McCants pojechał do lekarza, a w trakcie wywiadu przyznał, że od pewnego czasu regularnie bierze suplement diety w kapsułkach ze skoncentrowanym ekstraktem z zielonej herbaty. Wybrał go, bo na opakowaniu obiecywano wsparcie m.in. dla układu krążenia, a jego rodzinna historia chorób serca działała jak dodatkowy motywator.
Nie wiedział jednak, że w suplementach ekstrakt z zielonej herbaty może dostarczać wyjątkowo wysokich dawek związku o nazwie epigallocatechin-3-gallate, czyli EGCG. To właśnie ten składnik – ceniony w naparach za właściwości antyoksydacyjne – w formie silnie skoncentrowanej i przyjmowanej w kapsułkach może działać toksycznie na wątrobę u części osób.
W przypadku Jima podejrzenia lekarzy potwierdziły badania: doszło do ciężkiego uszkodzenia narządu. Sytuacja była na tyle poważna, że potrzebował natychmiastowej transplantacji. Na szczęście znalazł się dawca, a mężczyzna stopniowo wracał do zdrowia.
Ryzyko zbyt duże, żeby ktokolwiek miał je podejmować
Po wszystkim McCants zaczął mówić o swojej historii publicznie, bo – jak podkreśla – nie był świadomy ryzyka. Producent preparatu, który stosował, nie informował wyraźnie o możliwych problemach z wątrobą.
– Nie spodziewałem się, że mi zaszkodzą. Spodziewałem się, że najwyżej zmarnuję pieniądze, że będę to brał, a to nie da nawet odrobiny efektu. Takie ryzyko mogę zaakceptować – mówi. – Ale ryzyko, że może to doprowadzić do niewydolności wątroby, jest zbyt duże, żeby ktokolwiek miał je podejmować – dodaje.
Dziś mężczyzna domaga się, by ostrzeżenia dotyczące wątroby znalazły się na etykiecie. Jego cel jest prosty: jeśli ktoś, widząc takie zastrzeżenie, zrezygnuje z suplementu i uniknie dramatu, cała ta opowieść może uratować życie.
Liczy się dawka
Czy to oznacza, że zielona herbata jest niebezpieczna? Niekoniecznie. Klucz tkwi w dawce i formie podania. Napar pity rozsądnie jest uznawany za bezpieczny dla większości osób, bo ilości EGCG są w nim znacznie mniejsze niż w kapsułkach.
Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opublikował w tym roku stanowisko dotyczące suplementów z ekstraktem z zielonej herbaty po zgłoszeniach przypadków uszkodzeń wątroby w Europie. Po analizie badań eksperci ocenili, że katechiny z zielonej herbaty, a szczególnie EGCG, mogą stanowić zagrożenie, gdy są przyjmowane w formie suplementu w dawce co najmniej 800 mg EGCG dziennie.
Ryzyko może dodatkowo rosnąć w popularnym scenariuszu: suplement jako "wsparcie odchudzania" i jednocześnie bardzo niska podaż jedzenia.
– Zazwyczaj ludzie biorą ekstrakt z zielonej herbaty, próbując zrzucić zbędne kilogramy, co wiąże się z tym, że często też mało wtedy jedzą (powstrzymują się od jedzenia). A z badań na zwierzętach wiemy, że wyposzczone osobniki wchłaniają znacznie większą ilość katechin aniżeli zwierzęta opasłe – mówi prof. Herbert Bonkovsky, badacz chorób wątroby z amerykańskiej Wake Forest University School of Medicine.
Czy można bez obaw pić zieloną herbatę?
To właśnie dlatego naukowcy podkreślają: nie trzeba rezygnować z samej zielonej herbaty, jeśli jest pita w umiarkowanych ilościach. Według EFSA osoby pijące tradycyjny napar dostarczają zwykle około 90-300 mg EGCG dziennie. Tymczasem suplementy potrafią "podbić" tę dawkę do poziomów znacznie wyższych – nawet około 1000 mg na dobę. Różnica jest więc nie kosmetyczna, lecz wielokrotna.
Historia McCantsa to mocne przypomnienie, że suplement diety nie jest z definicji obojętny dla organizmu, nawet jeśli pochodzi z roślin i ma "zdrowotny" wizerunek. Jeśli ktoś sięga po preparaty z ekstraktem z zielonej herbaty, warto traktować je jak produkt o realnym działaniu biologicznym: sprawdzać standaryzację i dawkę EGCG, unikać łączenia z głodówkami, a w razie niepokojących objawów (np. żółtaczki, ciemnego moczu, bólu w prawym podżebrzu, nasilonego osłabienia) szybko skontaktować się z lekarzem.
Źródło: BBC, Rynek Zdrowia, Radio Zet
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.