Burza po odwołaniu prof. Helwich. MZ nagle zmienia stanowisko
Odwołanie konsultant krajowej w dziedzinie neonatologii wywołało oburzenie nie tylko w środowisku neonatologów. Lekarki bronią także inni specjaliści, twierdząc, że decyzja MZ jest absurdalna, a kluczowy problem dotyczący bezpieczeństwa zdrowotnego dzieci nadal nie został rozwiązany. Resort zdaje się łagodzić stanowisko i zaprasza prof. Helewich na rozmowy.
Odwołanie konsultantki zamiast systemowych zmian
Resort zdrowia zdecydował o odwołaniu prof. Ewy Helwich, która przez ponad 20 lat pełniła funkcję krajowej konsultant w dziedzinie neonatologii i jest jedną z najbardziej cenionych specjalistek w tej dziedzinie w Polsce.
Ma to związek ze sprawą, którą opisywaliśmy jako pierwsi już w połowie stycznia. Chodzi o pilotaż badań przesiewowych noworodków, który miał ratować życie dzieci z ciężkimi niedoborami odporności. W praktyce ujawnił jednak poważną lukę w systemie. Lekarze alarmowali nas wówczas, że wyniki badań przychodzą zbyt późno, by bezpiecznie połączyć je z obowiązkowymi szczepieniami przeciwko gruźlicy.
Przypomnijmy, że ciężki złożony wrodzony niedobór odporności (SCID) jest rzadką chorobą genetyczną (występuje u 1 na 50 tys. noworodków), ale uważaną za najpoważniejszą formę wrodzonego niedoboru odporności. Prowadzi do poważnych zaburzeń odporności, a nawet - jeśli nie jest leczony - do śmierci dziecka przed ukończeniem drugiego roku życia.
W szerszym wykrywaniu tej choroby miał pomóc właśnie pilotaż badań przesiewowych, który we wrześniu ubiegłego roku został rozszerzony na całą Polskę. Pojawił się jednak poważny problem. SCID jest przeciwwskazaniem do szczepień przeciwko gruźlicy, które są obowiązkowe dla noworodków. Wykonuje się je w pierwszych dobach życia dziecka, zanim opuści ono szpital. Tymczasem wyniki badań przesiewowych mogą przyjść nawet po trzech tygodniach.
- Zaszczepienie dziecka, które ma jednocześnie SCID, może doprowadzić nawet do ciężkiej postaci gruźlicy. Jak to możliwe, że zanim rozszerzono ten pilotaż, nikt nie pomyślał, żeby go pogodzić z kalendarzem szczepień, rozważyć zmiany w terminach? -alarmowała wówczas w rozmowie z WP abcZdrowie lekarka, która pracuje na oddziale neonatologicznym w jednym z warszawskich szpitali.
Lekarze liczyli, że resort zdrowia będzie chciał jak najszybciej rozwiązać ten problem. Tym bardziej, że po rozszerzeniu pilotażu są już pierwsze przypadki SCID, które potwierdzono dopiero po podaniu szczepionki przeciwko gruźlicy. Tymczasem - jak na razie - skończyło się na odwołaniu krajowej konsultant w dziedzinie neonatologii.
Prof. Ewa Helwich mówi nam, że oficjalny powód jej odwołania to "brak współpracy", ale za decyzją resortu miało stać pismo, które konsultantka skierowała do oddziałów neonatologicznych. Wskazywała w nim, że należy informować rodziców o potencjalnym ryzyku wynikającym z kolizji szczepień i programu badań przesiewowych. Jednocześnie podkreśla, że nigdy nie namawiała do rezygnacji ze szczepień.
- Wręcz przeciwnie. Zwracałam uwagę, że należy informować rodziców o zagrożeniu ze strony gruźlicy. Prawdą jest, że dzieci narażonych na tę chorobę jest więcej niż tych, które mogą się urodzić ze SCID. Nie możemy jednak udawać przed rodzicami, że badania przesiewowego nie ma, muszą znać cały kontekst dotyczący przeciwwskazania do szczepień - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Helwich.
- Na tej podstawie podejmują decyzję i mają pełne prawo do tego, by wykonać szczepienie dopiero wtedy, gdy będą znali wynik badania - dodaje lekarka. I wskazuje, że doszło do "kuriozalnej sytuacji, kiedy jedne dzieci są zakładnikami drugich".
- Winę za całe zamieszanie wokół tak poważnej sprawy, jaką stała się kolizja szczepień przeciwko gruźlicy z badaniem przesiewowym w kierunku SCID, ponosi Ministerstwo Zdrowia. Wdrożenie tego badania nie zostało właściwie przygotowane, a odpowiada za to resort. To jest źródło całego problemu, który nadal nie został rozwiązany - dodaje lekarka.
Wyeliminować wątpliwości
Prof. Helwich wyjaśnia, że dowiedziała się o rozszerzeniu badania przesiewowego już po fakcie. - Nikt z resortu mnie o tym nie poinformował. Co więcej, nikt tego nie skonsultował z naszym środowiskiem, a to neonatolodzy codziennie biorą na siebie odpowiedzialność, podając noworodkom szczepionkę bez wyników badań w kierunku SCID. To oni w razie czego będą odpowiadać przed prokuratorem, jeśli rodzic ich oskarży za konsekwencje zdrowotne u dziecka - wskazuje lekarka.
W jej ocenie, do kolizji szczepień i badań w ogóle nie powinno dojść. - Mamy świetny przykład Anglii, gdzie do wdrożenia tego badania przygotowywano się dwa lata. Tam co prawda nie szczepi się całej populacji przeciwko gruźlicy, ale rodzice dzieci w grupie ryzyka mogą je odroczyć i wykonać dopiero, gdy będzie wynik badania. To bardzo dobrze się sprawdza - wskazuje prof. Helwich.
Lekarki bronią inni specjaliści. - Nie rozumiem, dlaczego odwołano osobę, która działała z myślą o dobru dzieci. Resort nie dopilnował tej sprawy, więc teraz powinien to "posprzątać". Najlepszym rozwiązaniem byłaby systemowa zmiana w kalendarzu szczepień - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Sylwia Kołtan, specjalista pediatrii i immunologii klinicznej, konsultant krajowa w dziedzinie immunologii klinicznej.
- Bezkolizyjne dla ryzyka zdrowotnego byłoby przesunięcie szczepień przeciwko gruźlicy na czwarty tydzień życia, kiedy byłyby już wyniku przesiewu. Tymczasowo można też stworzyć przyszpitalne punkty szczepień dla rodziców, którzy zdecydują się na odroczenie szczepień, ale docelowo potrzeba zmiany w kalendarzu szczepień - ocenia lekarka.
O możliwości odroczenia szczepień do czasu wyników przesiewu mówił nam też już wcześniej prof. Jacek Wysocki, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego. - Z medycznego punktu widzenia zaszczepienie dziecka nawet po czterech tygodniach nie stworzyłoby problemu, a sytuacja z wynikiem badań byłaby jasna. Kiedyś szczepienia przeciwko gruźlicy były realizowane przecież w POZ - wskazywał ekspert.
Chodzi o to, by wyeliminować wszelkie wątpliwości. - Jeśli zostawimy tę sprawę własnemu biegowi i skończy się tylko na wskazówkach resortu dla lekarzy, może dojść do bardzo niebezpiecznej sytuacji, czyli rezygnacji ze szczepień dziecka. I niestety, pierwsze sygnały już mam. Dostaję coraz więcej telefonów ze szpitali, od lekarzy, którzy obserwują takie działania rodziców - przestrzega.
Obawy rodziców widać m.in. we wpisie Bartłomieja Orła na X, gdzie podzielił się własnym doświadczeniem. "W dniu wyjścia mieliśmy wybór: podpisywać papier o odmowie szczepionki albo szczepić na swoje ryzyko. Lekarka się pukała w czoło na wytyczne MZ. U nas skończyło się całe szczęście wynikami "za pięć dwunasta", ale ilu rodziców "naciśnięto" na szczepienie bez badania?" - napisał przedsiębiorca.
- Panuje chaos, a to tylko woda na młyn antyszczepionkowców. Potrzeba jednoznacznych zmian, dzięki którym i lekarz, i rodzic nie będą mieli obaw, w tym prawnych. Zarówno przesiew, jak i szczepienia przeciwko gruźlicy, są niezwykle ważne. Najgorsze, co mogłoby się teraz stać - oprócz narastającej rezygnacji ze szczepień - to wycofanie się z przesiewu - dodaje prof. Kołtan.
NIL chce przywrócenia lekarki
Samorząd lekarski apeluje o przywrócenie prof. Helwich na stanowisko. - Uważamy, że decyzja MZ nie ma racjonalnych podstaw. Odwołano osobę, która chciała rozwiązać problem, za który w dodatku odpowiada resort zdrowia, bo nie dopilnował, by wdrożyć program badań przesiewowych jak należy - komentuje Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej.
- Wprowadzono program na zasadzie "niech się dzieje, co chce", a to właśnie prof. Helwich próbowała tę sprawę wyprostować i znaleźć rozwiązanie, które uspokoi zarówno lekarzy, jak i rodziców. MZ powinno wspierać konsultanta w takich działaniach, a nie pokazywać mu miejsce w szeregu - wskazuje rzecznik NIL.
Ocenia, że takie działania MZ, przy jednoczesnym braku konkretnych zmian systemowych, wywołują wątpliwości nie tylko w sprawie konkretnych szczepień, ale "podważają organizację całego systemu szczepień w Polsce".
Dodaje, że lekarze mają "poważne i uzasadnione obawy przed odpowiedzialnością karną". - Nie sądzę, by te wątpliwości miało rozwiać pismo resortu (skierowane do oddziałów neonatologicznych - red.), w którym informuje, że procedura szczepień pozostaje bez zmian, a odpowiedzialności karnej należy się bać w momencie braku udokumentowanych przeciwwskazań do wykonania szczepień przeciwko gruźlicy. Dylemat zostaje, a w razie czego lekarz zostanie z problemem sam - zaznacza lekarz.
- To nie jest dokument, który ma jakiekolwiek umocowanie prawne. Pomijam fakt, że pismo zostało wysłane dopiero jako odpowiedź na moje wskazówki, pięć miesięcy po rozszerzeniu badań, kiedy wokół tej sprawy zaczął się ferment - zwraca uwagę też prof. Helwich.
Brak współpracy?
Prof. Helwich tłumaczy, że o swoich wątpliwościach informowała nie tylko resort zdrowia (zespół ds. szczepień ochronnych), Głównego Inspektora Sanitarnego (pytała o możliwość zorganizowania punktów szczepień uzupełniających dla rodziców, którzy zdecydują się odroczyć szczepienie do czasu otrzymania wyniku badania przesiewowego) oraz konsultantów w dziedzinie immunologii klinicznej, pediatrii i medycyny rodzinnej.
- Do kogo miałam się jeszcze zwrócić? Znalazłam się na polu minowym, bo gdybym nic nie zrobiła, to MZ zarzuciłby mi, że nie podjęłam żadnych działań. W praktyce odwołanie konsultanta niczego jednak nie załatwia. To absurd i próba przykrycia własnych błędów - wskazuje lekarka.
- Resort nadal nie podaje konkretnego terminu, kiedy powstaną punkty szczepień uzupełniających dla rodziców, którzy zdecydują się na odroczenie szczepienia do czasu otrzymania wyników badania - dodaje.
Tymczasem Ministerstwo Zdrowia nieoczekiwanie zmieniło stanowisko i zaprosiło lekarkę na spotkanie.
- Zależy nam na zapewnieniu spójnej i precyzyjnej komunikacji, kierowanej do profesjonalistów medycznych, co jest bardzo istotne, zwłaszcza w świetle konsekwencji wysłania pisma do szpitali przez prof. Helwich. Przypominamy, że funkcja konsultanta krajowego zakłada merytoryczne wsparcie Ministra Zdrowia w zakresie kształtowania, wdrażania i należytego komunikowania polityki zdrowotnej państwa - mówi nam Jakub Gołąb, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. - Dobrą komunikację i dialog uważamy za bardzo istotne, dlatego zaprosiliśmy panią profesor na spotkanie 11 lutego - dodaje.
Czy to oznacza, że resort rozważa przywrócenie prof. Helwich na stanowisko krajowego konsultanta? - Nie mam takiej informacji - ucina rzecznik.
W międzyczasie w środę Ministerstwo Zdrowia opublikowało aktualizację wykazu konsultantów. Wynika z niego, że prof. Ewę Helwich na stanowisku konsultanta krajowego w dziedzinie neonatologii zastąpił prof. Tomasz Szczapa, który kieruje II Kliniką Neonatologii Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.