Co dalej z "lex szarlatan". Ustawa wywołuje spór o granice ochrony pacjentów

Senat zajmuje się ustawą, która ma ułatwić walkę z pseudomedycyną i medyczną dezinformacją. Przeciwnicy nowych przepisów ostrzegają jednak przed ich zbyt szerokim zastosowaniem.

Zdj. Bartłomieja Chmielowca - FB Rzecznik Praw PacjentaZdj. Bartłomieja Chmielowca - FB Rzecznik Praw Pacjenta
Źródło zdjęć: © Getty Images
Magdalena Pietras

Sejm przyjął nowe przepisy

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określana jako "lex szarlatan", została uchwalona przez Sejm 3 lipca. Za jej przyjęciem zagłosowało 232 posłów, 34 było przeciw, a 162 wstrzymało się od głosu.

Przepisy przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia we współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta mają umożliwić szybszą reakcję na działania zagrażające zdrowiu lub życiu. Chodzi m.in. o oferowanie niesprawdzonych metod leczenia, podszywanie się pod specjalistów oraz nakłanianie pacjentów do rezygnacji z diagnostyki, chemioterapii, radioterapii czy innych terapii o udowodnionej skuteczności.

Obecnie kompetencje RPP dotyczą przede wszystkim zarejestrowanych placówek medycznych. Tymczasem wiele usług pseudomedycznych jest oferowanych przez osoby i firmy, które nie prowadzą oficjalnej działalności leczniczej.

Rzecznik zyska nowe uprawnienia

Po wejściu ustawy w życie Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł wydawać publiczne ostrzeżenia oraz decyzje tymczasowe, nakazujące natychmiastowe przerwanie niebezpiecznych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania.

RPP ma również prowadzić publiczny rejestr podmiotów rozpowszechniających dezinformację medyczną. W określonych sytuacjach możliwe będzie przekierowanie strony internetowej na komunikat ostrzegający użytkowników.

Za niezaprzestanie niedozwolonych praktyk będzie groziła kara w wysokości do 1 mln zł. Brak współpracy z rzecznikiem może natomiast skutkować sankcją sięgającą 100 tys. zł. RPP będzie też mógł uczestniczyć w postępowaniach cywilnych dotyczących praw pacjenta na prawach przysługujących prokuratorowi.

– Ustawa mówi jedno: nie oszukuj pacjenta, nie wprowadzaj go w błąd, nie oferuj metod, które nie mają nic wspólnego z medycyną – tłumaczył Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, cytowany przez "Gazetę Lekarską".

Zielarstwo i diety nie mają zostać zakazane

Jedną z najczęściej podnoszonych obaw jest możliwość objęcia sankcjami zielarzy, dietetyków, kosmetologów lub osób zajmujących się medycyną komplementarną. Biuro RPP zapewnia jednak, że nowe przepisy nie zakazują ziołolecznictwa, jogi, masażu, podologii ani prowadzenia sklepów zielarskich.

Interwencja ma następować wtedy, gdy ktoś bez podstaw naukowych przypisuje swojej metodzie właściwości lecznicze i przekonuje pacjenta, że może ona zastąpić właściwe leczenie. – Diety są sprawdzoną metodą w leczeniu wielu chorób, np. nadciśnienia tętniczego. Ale jeżeli ktoś będzie twierdził, że jego cudowna dieta wyleczy nowotwór piersi – powinniśmy zareagować – wyjaśniał Chmielowiec.

Podobnie legalne ma pozostać informowanie o właściwościach roślin. Granica zostanie przekroczona, gdy preparat ziołowy będzie przedstawiany jako sposób na wyleczenie choroby nowotworowej.

Przeciwnicy chcą odrzucenia ustawy

Jak informuje Rynek Zdrowia, do Senatu oraz prezydenta kierowane są petycje i apele o zatrzymanie nowelizacji. Jej przeciwnicy wskazują przede wszystkim na nieprecyzyjną definicję "aktualnej wiedzy medycznej", wysokie kary i szeroki zakres kompetencji RPP.

Prof. Łukasz Łuczaj i inni sygnatariusze tzw. Listu ludzi nauki oceniają, że przepisy mogą ograniczyć debatę nad niekonwencjonalnymi metodami oraz swobodę wyboru terapii. Apelują o odrzucenie ustawy przez Senat, a w razie jej uchwalenia – o skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego lub zastosowanie prezydenckiego weta.

Wątpliwości zgłaszały także organizacje reprezentujące legalnie działające placówki medyczne. Ich zdaniem część zmian dotyczących zbiorowych praw pacjenta wykracza poza walkę z pseudomedycyną i może uderzyć również w zwykłe podmioty lecznicze. Na ten problem zwracali uwagę m.in. przedstawiciele Naczelnej Rady Lekarskiej i Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Lekarze: pacjenci potrzebują skutecznej ochrony

Zwolennicy ustawy podkreślają, że osoby ciężko chore są szczególnie narażone na obietnice szybkiego wyleczenia. Największe ryzyko dotyczy pacjentów onkologicznych, którzy pod wpływem niesprawdzonych porad mogą odstawić skuteczne leczenie.

– To powoduje nieszczęścia, nie możemy tego relatywizować – mówił onkolog prof. Jacek Jassem podczas prac sejmowej Komisji Zdrowia. Jednocześnie apelował o dopracowanie przepisów i wypracowanie rozwiązań, które będą skutecznie chronić chorych.

Jak przypomina "RZ", Ministerstwo Zdrowia powołuje się na badania opublikowane w "JAMA Oncology". Wynikało z nich, że pacjenci z uleczalnymi nowotworami, którzy odrzucili leczenie konwencjonalne na rzecz metod alternatywnych, byli narażeni na dwukrotnie wyższe ryzyko zgonu.

Ustawa jest obecnie przedmiotem prac Senatu. Po zakończeniu etapu parlamentarnego zostanie skierowana do prezydenta.

Źródła:

  • Rzecznik Praw Pacjenta
  • Polska Agencja Prasowa
  • Rynek Zdrowia
  • Gazeta Lekarska

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie