26-latek zachorował na zapalenie ucha. Zmarł przez powikłania
David Nash zaczął doświadczać niepokojących objawów w październiku 2020 r. W ciągu niecałych trzech tygodni mężczyzna odbył cztery teleporady. Niestety żaden ze specjalistów nie zaproponował wizyty stacjonarnej i niezbędnych badań. Zły stan zdrowia 26-latka utrzymywał się przez 19 dni. Dopiero kiedy jego stan drastycznie się pogorszył, trafił do szpitala, gdzie zmarł.
Okazało się, że przyczyną śmierci była infekcja bakteryjna związana z zapaleniem ucha. Doszło także do poważnych powikłań. U Davida wykryto ropień mózgu.
Dopiero teraz, w styczniu 2023 r., sprawą śmierci Davida zajęli się biegli. Światło dzienne ujrzało stanowisko koronera. W jego opinii podczas ostatniej teleporady mężczyźnie należało zaproponować wizytę stacjonarną. W zamian za to w słuchawce usłyszał głos pielęgniarki, która stwierdziła, że ten "brzmi, jakby trochę użalał się nad sobą".
David miał objawy takie jak gorączka, sztywność karku i silne bóle głowy. Pielęgniarka je zbagatelizowała. Dr Alastair Bint twierdzi, że "był to pacjent, którego trzeba było zobaczyć osobiście". Lekarz podkreślił, że należało go zbadać, bo wówczas dziś mógłby żyć.
W raporcie sporządzonym przez lekarza czytamy, że powodem tragicznej sytuacji była pandemia COVID-19, która znacznie ograniczyła możliwości opieki medycznej w Wielkiej Brytanii.
Hhistoria Davida powinna być przestrogą dla wszystkich - nadal możemy korzystać z teleporad, ale jeżeli nie chodzi wyłącznie o przedłużenie recepty, a mamy objawy choroby, zawsze warto udać się na wizytę do przychodni osobiście.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.