Pacjenci zmarli. Ratownik prowadzący "odtrucia alkoholowe" nadal pracuje

Mobilne kroplówki "na kaca" i odtrucia alkoholowe z dojazdem do domu to dziś dochodowy biznes działający w wielu polskich miastach. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych firm tego typu prowadzi ratownik medyczny Bartosz A., który został prawomocnie skazany po śmierci pacjenta, a wokół jego działalności pojawiają się kolejne kontrowersje.

Rear view of rescuers getting in to ambulance car, preparing for rescue operation.
Rear view of rescuers getting in to ambulance car, preparing for a rescue operation.
HalfpointPo śmierci pacjenta ratownik dalej rozwijał biznes
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Halfpoint
Dominika Najda

Śmierć pacjenta po "odtruciu alkoholowym"

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", Bartosz A. jest związany z centrum medycznym Re-Vital oraz portalem odtrucia24.pl. Firmy oferują kroplówki witaminowe i "odtrucia alkoholowe" z dojazdem do pacjenta m.in. na Śląsku, w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Gdańsku. Reklamy obiecują szybki powrót do formy po alkoholu i pełną dyskrecję.

"Byłam z osobą uzależnioną". Wędzikowska wraca do słów o uzależnieniu

Wokół działalności ratownika od lat narastają jednak poważne kontrowersje. Najpoważniejsza sprawa dotyczy śmierci pacjenta z Rybnika w styczniu 2021 roku. Mężczyzna był alkoholikiem i pozostawał w ciągu alkoholowym. Jego żona, szukając pomocy, znalazła ogłoszenie oferujące odtruwanie alkoholowe.

Na miejsce przyjechał Bartosz A., który w tamtym czasie nie miał jeszcze oficjalnie zarejestrowanej działalności gospodarczej. Jak ustalili śledczy, działał nieformalnie, a leki wykorzystywane podczas terapii miał kupować przez internet.

Ratownik przeprowadził podstawowy wywiad medyczny, zmierzył pacjentowi ciśnienie i poziom cukru, a następnie podał kilka kroplówek i zastrzyk. Nie konsultował chorego z lekarzem. Na koniec zostawił dodatkowe leki, zainkasował 900 zł i nie wystawił paragonu.

Kilka minut po jego wyjściu pacjent stracił przytomność. Wezwane pogotowie ratunkowe próbowało go reanimować, jednak mężczyzna zmarł. Sekcja zwłok wykazała nagłe zatrzymanie krążenia. We krwi stwierdzono 2,6 promila alkoholu.

Przekroczenie uprawnień ratownika medycznego

Powołani przez prokuraturę biegli z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu ocenili, że podanie części preparatów wykraczało poza kompetencje ratownika medycznego i powinno być poprzedzone konsultacją lekarską. Eksperci podkreślili, że sposób prowadzenia terapii był niezgodny z praktyką zawodową i mógł narazić pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Sąd w Rybniku prawomocnie skazał Bartosza A. na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Nakazał mu również zwrot pieniędzy rodzinie zmarłego pacjenta. Jak wynika z ustaleń "Wyborczej", po śmierci pacjenta Bartosz A. formalnie zarejestrował działalność i rozbudował biznes. Obecnie współpracuje z ratownikami medycznymi i lekarką, a usługi oferowane są w wielu miastach.

W sierpniu 2024 roku ratownik sam stał się obiektem zainteresowań śledczych po zgłoszeniu, że został zmuszony przez grupę mężczyzn do przelania miliona złotych. W trakcie tego postępowania przyznał, że zdarzało mu się otrzymywać kokainę od znajomego w zamian za kroplówki oraz zażywać narkotyk podczas imprez. Twierdził później, że były to incydentalne sytuacje i działał pod presją otoczenia.

Prokuratura bada również inną sprawę dotyczącą pacjenta chorego na nowotwór płuc i oskrzeli, który korzystał z terapii witaminowych oferowanych przez Bartosza A. Kilka miesięcy później mężczyzna zmarł.

Śledztwo zostało umorzone, ponieważ biegły nie był w stanie ocenić wpływu terapii na stan zdrowia pacjenta z powodu braku pełnej wiedzy o składzie podawanych kroplówek. Rodzina złożyła jednak zażalenie i sprawą ponownie zajmie się sąd. Osobne postępowanie dotyczy podejrzenia sfałszowania podpisu pacjenta na dokumentacji medycznej związanej z terapią.

Ratownik nadal wykonuje zawód

Do prokuratury trafiły także nagrania rozmów wykonywanych podczas wizyt. Według pełnomocnika pokrzywdzonych mają one pokazywać lekceważący stosunek do kwestii bezpieczeństwa pacjentów i koncentrację wyłącznie na zarabianiu pieniędzy. Byli pacjenci twierdzą, że podczas wizyt nie prowadzono konsultacji lekarskich, nie podpisywano dokumentów ani zgód, a płatności odbywały się wyłącznie gotówką bez wystawiania paragonów.

Specjaliści zajmujący się leczeniem uzależnień podkreślają, że kroplówki nie rozwiązują problemu alkoholizmu i nie zastępują profesjonalnego leczenia. - Prawdziwy detoks trwa wiele dni, a walka z nałogiem zaczyna się od głowy - mówi terapeuta uzależnień Dariusz Pietrek cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Lekarze ostrzegają, że osoby w ciągu alkoholowym mogą wymagać stałego monitorowania, kontroli parametrów życiowych oraz leczenia szpitalnego. Nieodpowiednio prowadzona płynoterapia lub podawanie leków bez pełnej diagnostyki może prowadzić do ciężkich powikłań.

Bartosz A. przekonuje, że obecnie działalność prowadzona jest zgodnie z procedurami, pacjenci mają przechodzić wywiad medyczny i konsultację z lekarzem, a leki pochodzą z legalnych źródeł. Przyznał jednocześnie, że nadal pracuje jako ratownik medyczny, ponieważ nie został pozbawiony prawa wykonywania zawodu. Prokuratura prowadzi obecnie postępowanie administracyjne mające wyjaśnić, czy powinien zostać wykreślony z rejestru ratowników medycznych.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie