Rak trzustki dał dwa objawy. Jeden zauważyła jej koleżanka
53-letnia Sarah Williams z Wielkiej Brytanii przez dłuższy czas zmagała się z problemami jelitowymi, które początkowo uznano za niegroźne. Kobieta wielokrotnie zgłaszała lekarzowi uporczywe zaparcia, jednak za każdym razem słyszała podobną radę, by sięgnąć po środki przeczyszczające dostępne w aptece.
Choroba bez wyraźnych sygnałów
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy jej koleżanka zwróciła uwagę na niepokojący objaw, jakim było zażółcenie oczu. - Wiedziałam, że coś jest nie tak, ale nigdy nie spodziewałam się, że usłyszę diagnozę nowotworu - relacjonowała Sarah Williams. Po pilnym kontakcie z lekarzem trafiła do szpitala, gdzie wykonano badania krwi i tomografię komputerową. Już następnego dnia lekarze potwierdzili raka trzustki.
Rak trzustki. Jak pokonać cichego zabójcę?
Nowotwór trzustki należy do najbardziej podstępnych chorób onkologicznych. We wczesnych stadiach często nie daje charakterystycznych objawów, a te, które się pojawiają, łatwo pomylić z problemami trawiennymi.
Do możliwych sygnałów należą zaparcia lub biegunki, bóle brzucha, brak apetytu czy utrata masy ciała. Bardziej charakterystycznym objawem jest żółtaczka, czyli zażółcenie skóry i oczu, która zwykle pojawia się dopiero w późniejszym stadium choroby. To właśnie dlatego wielu pacjentów trafia do lekarza zbyt późno. Dane pokazują, że około jedna czwarta chorych przeżywa rok od momentu diagnozy.
Przyczyny raka trzustki nie są do końca poznane, jednak wskazuje się na kilka czynników ryzyka. Należą do nich palenie tytoniu, otyłość, cukrzyca oraz dieta bogata w czerwone i przetworzone mięso. Coraz częściej zwraca się też uwagę, że choć rak trzustki dotyczy głównie osób starszych, jego częstość rośnie również w młodszych grupach wiekowych, szczególnie wśród kobiet.
Podstępny nowotwór
W przypadku Sarah lekarze przedstawili trzy opcje: brak leczenia, chemioterapię lub operację. Kobieta zdecydowała się na zabieg chirurgiczny, tzw. operację Whipple’a. Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem, jednak w kolejnych dniach pojawiły się powikłania. Doszło do rozejścia się rany, a następnie do groźnych zakrzepów w płucach oraz sepsy.
Po kilku tygodniach hospitalizacji wróciła do domu, ale leczenie nadal trwało. Rozpoczęta chemioterapia została przerwana po sześciu tygodniach z powodu pogorszenia wyników krwi. Kolejne badania wykazały, że nowotwór rozprzestrzenił się na płuca, wątrobę oraz okolice trzustki. Z powodu długich kolejek w publicznej służbie zdrowia kobieta zdecydowała się na leczenie prywatne, finansowane m.in. dzięki zbiórce.
Źródło: Daily Mail
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.