Ekspert alarmuje w sprawie chorób serca i otyłości w Polsce. "To już nie fala, to ściana"

Choroby sercowo-naczyniowe od lat pozostają główną przyczyną zgonów w Polsce, jednak skala problemu wciąż rośnie. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prof. Maciej Banach, kardiolog i prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, ostrzega przed narastającym kryzysem zdrowotnym.

kobietaTysiące zawałów i udarów rocznie
Źródło zdjęć: © Getty
Dominika Najda

Miliony osób z zaburzeniami metabolicznymi

Zdaniem specjalisty sytuacja jest na tyle poważna, że można mówić o "cichym tsunami" związanym z otyłością, podwyższonym cholesterolem i niewystarczającą profilaktyką. Prof. Banach zwraca uwagę, że już na starcie życia różnice między Polską a krajami Europy Zachodniej są widoczne. "Dziecko, które rodzi się w Polsce, od razu ma wyższe ryzyko zawału i udaru niż jego rówieśnik w Niemczech, Holandii czy Francji. To jest efekt wielu lat zaniedbań" - zaznaczył.

Wysoce przetworzona żywność. Naukowcy biją na alarm

Skala problemu jest ogromna. Jak wskazuje kardiolog:

  • około 21 mln dorosłych Polaków ma zaburzenia lipidowe,
  • blisko 12 mln osób zmaga się z otyłością,
  • kolejne 12-13 mln ma nadciśnienie tętnicze.

Te dane, pochodzące m.in. z najnowszych wyników badania LIPIDOGRAM, pokazują, że czynniki ryzyka chorób serca dotyczą znacznej części społeczeństwa.

Konsekwencje widać w statystykach medycznych. W Polsce każdego roku dochodzi do około 80 tys. zawałów serca oraz 75 tys. udarów mózgu. Dodatkowo nawet co piąta-siódma osoba może mieć chorobę tętnic obwodowych, która zwiększa ryzyko poważnych powikłań sercowo-naczyniowych. Łącznie choroby układu krążenia odpowiadają za około 160 tys. zgonów rocznie. To więcej niż liczba zgonów z powodu nowotworów, które wynoszą około 100 tys. rocznie.

Profilaktyka na marginesie budżetu

Ekspert podkreśla, że jednym z kluczowych problemów jest niedostateczne finansowanie działań prewencyjnych. Z budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia wynoszącego około 250 mld zł na profilaktykę przeznacza się nie więcej niż 3 proc. Zdaniem prof. Banacha tak niski poziom inwestycji w zapobieganie chorobom przekłada się bezpośrednio na wysoką liczbę zawałów, udarów i przedwczesnych zgonów.

Specjalista nie ma wątpliwości, że sytuacja wymaga pilnych działań. Rosnąca liczba osób z otyłością, nadciśnieniem i zaburzeniami lipidowymi oznacza, że system ochrony zdrowia będzie w najbliższych latach mierzył się z jeszcze większym obciążeniem. "To już nie jest fala. To jest ściana" - alarmował prof. Banach. Według eksperta bez zdecydowanego wzmocnienia profilaktyki, edukacji zdrowotnej i wczesnego wykrywania czynników ryzyka liczby te mogą dalej rosnąć.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie