Kobieta wielu talentów
Ewa Krasnodębska przez wiele lat była związana z najważniejszymi polskimi scenami. Występowała między innymi w teatrach we Wrocławiu oraz w Teatrze Polskim, Teatrze Dramatycznym i Teatrze Narodowym w Warszawie. Artystka pojawiała się również na ekranie. Widzowie mogą ją pamiętać m.in. z filmów "Piątka z ulicy Barskiej", "Nikodem Dyzma", "Awantura o Basię", "Tarpany" czy "Marysia i Napoleon".
Jej działalność artystyczna nie ograniczała się jednak wyłącznie do aktorstwa. Podczas pobytu we Francji przygotowała dla Telewizji Polskiej cykl 25 wywiadów z gwiazdami światowego kina. Była również współautorką monodramów, stworzyła spektakl poświęcony Fryderykowi Chopinowi, prezentowany w Stanach Zjednoczonych, oraz wydała zbiór reportaży i felietonów "Jak odkrywałam Amerykę".
Za wkład w polską kulturę została uhonorowana Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". W późniejszych latach pozostała aktywna twórczo, zajmując się między innymi pisaniem wierszy.
Problemy zdrowotne aktorki
Chociaż imponuje dziś długowieczność artystki, to nie ominęły ją poważne problemy zdrowotne. Aktorka przeżyła między innymi porażenie piorunem, do którego doszło w teatralnej garderobie. Innym razem, podczas pobytu w sanatorium w Krynicy Górskiej, przypadkowo zatruła się belladonną, czyli wilczą jagodą.
Jednym z najtrudniejszych momentów jej kariery był spektakl "Sprawiedliwi ludzie" w 1953 r. Podczas przedstawienia aktorka nagle straciła głos z powodu paraliżu struny głosowej na tle nerwowym. Spektakl przerwano, a Krasnodębska została oskarżona o sabotaż polityczny. Leczenie krtani trwało trzy miesiące, jednak uraz pozostał z nią na całe życie.
Najpoważniejszym wypadkiem było jednak potrącenie przez motocykl. Artystka doznała wylewu krwi do mózgu i znalazła się w stanie śmierci klinicznej. – Raz prawie znalazłam się na tamtym świecie. Przejechał mnie motocykl. Przeżyłam wylew krwi do mózgu i śmierć kliniczną. Patrzyłam zdziwiona z rogu sali na siebie leżącą na noszach. Na dwa tygodnie straciłam wzrok – opowiadała na łamach "Gościa Niedzielnego". Po wypadku przez dwa tygodnie nie widziała, jednak odzyskała wzrok i wróciła do sprawności. Mimo kolejnych kryzysów zdrowotnych nie zrezygnowała z działalności artystycznej.
"Nie lubię być wyłączona z życia"
Aktorka w przededniu urodzin udzielała wywiadu radiowego, w którym opowiedziała o swoim podejściu do życia. Mimo wieku artystka podkreślała, że nie chce rezygnować z aktywności ani pozostawać na marginesie codzienności – Nie lubię być wyłączona z życia, mimo mojego wieku. Staram się śledzić to, co się dzieje w świecie, jak się świat rozwija, jak ludzie się w tym znajdują – mówi aktorka w rozmowie z Polskim Radiem RDC.
– Teraz jest kult młodości, pełnej sprawności. I nie mają świadomości tego, że życie idzie w kierunku zakończenia. Czyli osłabienie, najpierw widzenia świata, potem niemożność ogarnięcia tego, co się zwie dla nas światem. I to jest niezmienny proces. Dotyka każdego człowieka, który się starzeje. I dzisiejsza młodość tego w ogóle nie rozumie i nie widzi. Takie jest moje odczucie – dodała.
Źródła:
- Polskie Radio RDC
- Onet
- Film Polski
- TVN
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.