W tym artykule:
Szczególne zagrożenie dla niemowląt
Tylko w tygodniu od 14 do 20 lipca zgłoszono 3908 nowych przypadków, co stanowi piąty z rzędu tydzień z rekordowym wzrostem. Dla porównania, w 2024 roku odnotowano jedynie około 4 tys. zachorowań w skali całego roku.
Tak nagły skok budzi niepokój epidemiologów, tym bardziej że pojawiły się już przypadki infekcji antybiotykoodpornych, które nie odpowiadają na standardowe leczenie makrolidami, podstawowymi antybiotykami stosowanymi w terapii krztuśca.
Najcięższe przypadki dotyczą najmłodszych – u niemowląt stwierdzono ciężkie powikłania, takie jak zapalenie płuc czy zapalenie mózgu, które w części przypadków zakończyły się zgonami.
Jak rozpoznać krztusiec?
W japońskich mediach podkreśla się, że system ochrony zdrowia został zmobilizowany do priorytetowego leczenia najmłodszych pacjentów oraz do prowadzenia kampanii szczepień przypominających, obejmujących zarówno dzieci, jak i dorosłych opiekunów.
Krztusiec, wywoływany przez bakterie Bordetella pertussis, to jedna z najbardziej zakaźnych chorób układu oddechowego. Zakażenie zaczyna się od objawów przypominających przeziębienie, ale w ciągu kilku dni przechodzi w charakterystyczne, długotrwałe i gwałtowne napady kaszlu, które mogą prowadzić do duszności, wymiotów, a nawet bezdechu u dzieci. Choroba rozprzestrzenia się drogą kropelkową i może być wyjątkowo groźna w skupiskach, takich jak żłobki czy szkoły.
- Z tą chorobą nie ma żartów i nawet młodzi zdrowi ludzie nie są chronieni przed ciężkim przebiegiem i powikłaniami, choć oczywiście u seniorów dodatkowo obciążonych czy niemowląt ryzyko zgonu jest znacznie wyższe - potwierdził w rozmowie z portalem WP abcZdrowie prof. Krzysztof Tomasiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych USK 1 w Lublinie.
Zobacz także: Zaczyna się jak przeziębienie, kończy się w szpitalu. "Jakby zniszczenia dokonał napalm"
Dlaczego Japonia notuje rekordowe liczby zachorowań?
Eksperci nie wskazali jeszcze jednoznacznej przyczyny gwałtownego wzrostu, ale pojawiają się hipotezy, że może to być efekt spadku wyszczepialności w czasie pandemii COVID-19, kiedy wielu rodziców unikało kontaktu z placówkami medycznymi.
Swoje znaczenie mogą mieć także mutacje bakterii prowadzące do zwiększonej odporności na antybiotyki, co obserwuje się już w niektórych regionach.
Władze zdrowotne apelują o szczepienia DTaP (błonica, tężec, krztusiec) oraz o dawki przypominające, które mogą znacząco ograniczyć ryzyko zakażenia i powikłań. Eksperci podkreślają, że szczepienia są kluczowe, ponieważ osoby dorosłe, które nie odnowiły odporności, mogą być głównym źródłem zakażeń dla najmłodszych.
- Dorośli nie są świadomi, że ich też dotyczy ten problem. W przypadku krztuśca takie szczepienie powinno się powtarzać co 10 lat. Inaczej to wygląda u kobiet w ciąży, które niezależnie od tego, kiedy przyjęły ostatnią dawkę i tak powinny przyjąć kolejną, aby zapewnić dziecku bierną ochronę po urodzeniu - zaapelowała w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii w Instytucie Nauk Biologicznych UMCS.
Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.