W tym artykule:
Nawet kilkadziesiąt osób pod nadzorem
W szpitalu we Wrocławiu sześcioletni chłopiec, u którego potwierdzono błonicę, nadal walczy o życie. Jest tam też hospitalizowany 43-letni mężczyzna, u którego lekarze podejrzewają zachorowanie. Wyniki jego badań mają być znane jutro.
DLA CIEBIEO zdrowiu przy kawie". Tak atakuje KZM, symptomy mogą przypominać grypę
Według informacji, które przekazał nam Główny Inspektorat Sanitarny, nadzorem epidemiologicznym może być objętych nawet kilkadziesiąt osób.
- Musimy mieć świadomość, że dziecko, u którego potwierdzono pierwszy przypadek błonicy, leciało samolotem, w czasie tej podróży były też międzylądowania. Ponadto, po powrocie do Polski było u lekarza, więc narażony jest też lekarz, który je badał i pacjenci z poczekalni - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie Marek Waszczewski, rzecznik GIS.
- Nadzór dotyczy osób, które miały styczność z czynnikiem chorobowym, ale nie mają objawów. Różni się od znanej nam z pandemii COVID-19 kwarantanny, bo w tym przypadku nie ma przymusu przebywania w domu - zaznaczył rzecznik.
Osoby objęte nadzorem mogą wychodzić z domu, ale zaleca się im, by w razie wystąpienia objawów, skontaktowały się jak najszybciej z lekarzem.
- Bardziej przypomina to więc monitoring stanu zdrowia - dodaje Waszczewski.
Tłumaczy, że okres inkubacji w przypadku błonicy wynosi do 10 dni, ale objawy pojawiają się zwykle w ciągu 2-5 dni, przy czym na początku są niespecyficzne.
"Bardzo szeroka akcja"
- Jest to jeszcze na etapie podejrzenia błonicy. Trwają badania mikrobiologiczne, zostały pobrane wymazy, czekamy na wyniki - powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej dr n. med. Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny.
Zaznaczył, że bakteria wywołująca błonicę produkuje toksynę, która może uszkadzać z pewnym opóźnieniem mięsień sercowy, nerki czy nawet mózg.
- O wyleczeniu możemy mówić dopiero mniej więcej po 7-10 dniach od momentu rozpoznania choroby - dodał dr Grzesiowski.
Przekazał, że sześciolatek wracał do Polski z Afryki samolotem z dwoma przesiadkami, więc pojawiła się "konieczność ustalenia list pasażerów poprzez system IHR, międzynarodowy system powiadamiania".
- Przesłaliśmy informacje do dwóch krajów przesiadkowych. Trwają ustalenia szczegółowe list pasażerów, bo dochodzenie dotyczy tylko osób siedzących w bezpośredniej bliskości chorego - przekazał Grzesiowski.
- Uruchomiona jest bardzo szeroka akcja poszukiwania i powiadamiania pasażerów, w tym polskich obywateli. Nasze stacje próbują dotrzeć do tych osób - dodał szef GIS.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- WP abcZdrowie
- GIS
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.