Lekarz urodził się bez ręki. Widzowie ruszyli z pomocą
Jeszcze kilka lat temu walczył o możliwość dalszego studiowania medycyny. Dziś ma dyplom lekarza, ukończony staż i jasno wyznaczony cel zawodowy. Niestety, Mariusz Wasilewski, lekarz posługujący się bioniczną protezą ręki, nie mógł zgodnie z planem rozpocząć rezydentury.
Pomogli mu widzowie i koledzy
O Mariuszu Wasilewskim po raz pierwszy zrobiło się głośno kilka lat temu po materiale "Faktów" TVN. Mężczyzna urodził się bez lewej ręki, a mimo to chciał pomagać innym jako lekarz. Napotkał jednak po drodze różne trudności.
Historia chłopaka na tyle poruszyła widzów, że zorganizowano dla niego zbiórkę na kosztowną bioniczną protezę dłoni. Dzięki tej pomocy mężczyzna mógł kontynuować naukę. – Dziękuję oczywiście wszystkim, którzy się złożyli wtedy na tę protezę. Realnie, bez niej, pewnie nie puściliby mnie dalej na tych studiach – mówił.
Bioniczna ręka kosztowała ponad 200 tys. zł. Wyposażono ją m.in. w sensory odbierające sygnały przekazywane przez końcówki nerwowe w kikucie ramienia.
Bez taryfy ulgowej
Mariusz już na studiach pokazywał, że potrafi poradzić sobie z wymaganiami stawianymi przyszłym lekarzom. Egzamin z pierwszej pomocy zdał nawet bez protezy.
– Nie zawsze będę miał na sobie protezę, a komuś będę musiał pomóc ot tak na ulicy, więc cieszę się, że właśnie to zaliczyłem bez protezy – mówił w 2020 roku.
Bioniczna ręka była mu jednak potrzebna przy innych zajęciach praktycznych, takich jak wkłucie obwodowe, pobieranie krwi czy szycie chirurgiczne. Uczelnia zaznaczała przy tym, że Mariusz nie korzysta z żadnych ulg i musi spełniać te same wymagania co inni studenci.
– To duże utrudnienie, ale jeśli ktoś ma determinację i jasno wyznaczony cel, trzeba zrobić wszystko, by pomóc mu pokonać trudności – mówił prof. Mirosław Wielgoś, ówczesny rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Dyplom lekarza już ma. Teraz czekał przez procedury
Dziś Mariusz Wasilewski nie jest już studentem, ale lekarzem. Studia skończył dwa lata temu. Jak wynika z relacji "Faktów" TVN, na tym etapie znów pojawiły się jednak przeszkody formalne.
Problem pojawił się na etapie rezydentury. Choć jego dokumenty miały wyglądać tak samo jak dokumenty innych kandydatów, sprawa utknęła, gdy okazało się, że konieczne będzie dodatkowe procedowanie warunków odbywania stażu przez lekarza bez ręki.
– Nie rozpocząłem rezydentury, bo kiedy składałem papiery na staż w Warszawskiej Izbie Lekarskiej, to była dziwna sytuacja, bo moje papiery tak naprawdę wyglądały dokładnie tak samo jak wszystkich innych, ale jednak ktoś zorientował się jakoś, że jestem inny – relacjonował.
Jak podano w materiale, rada lekarska musiała powołać komisję, która miała ustalić zasady odbywania stażu. Decyzja się opóźniła, minęły terminy, a wolne miejsca przepadły. – Były rzeczywiście realnie dwa wolne miejsca niewykorzystane, więc po prostu bym się tam wtedy dostał – mówił Mariusz Wasilewski.
Chce zostać psychiatrą dziecięcym
Mimo tych trudności młody lekarz nie zmienia planów. Już wcześniej deklarował, że po studiach chciałby związać swoją przyszłość z psychiatrią dziecięcą i podtrzymuje tę decyzję. Rezydenturę będzie realizował w przyszłym roku.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: Fakty TVN
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.