Zaczęło się od bólu głowy
W lipcu 2019 r. Bethany Taylor ukończyła studia historyczne w Edynburgu. Planowała zdobyć potrzebne doświadczenie zawodowe, a następnie przeprowadzić się do Londynu i podjąć pracę w administracji publicznej.
Jednak jeszcze przed zakończeniem studiów zaczęła odczuwać silne bóle głowy. Początkowo je zignorowała. Przypuszczała, że mogą być wynikiem stresu albo rozwijającej się migreny. Z czasem pojawiły się również silne zmęczenie, senność i rozdrażnienie.
Stan 22-latki szybko się pogarszał. W końcu mama znalazła ją w łóżku w ciężkim stanie. Bethany miała otwarte oczy, ale nie była w stanie mówić. Miała także trudności z poruszaniem się, a po jednej stronie twarzy ściekała jej ślina. Ratownicy, którzy pojawili się u niej, ocenili, że jej stan może być wynikiem przyjęcia środków odurzających. – Założyli, że przedawkowałam narkotyki ze względu na mój wiek. Co chwilę odciągali moją młodszą siostrę na bok i pytali ją, co zażyłam – wspominała. Dopiero po przewiezieniu do University Hospital of North Durham wykonane badanie mózgu potwierdziło, że Bethany doznała udaru niedokrwiennego.
Przebudzenie po udarze
Kobieta trafiła na oddział intensywnej terapii, gdzie została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. – Nie było wiadomo, czy przeżyję – mówiła.
Kiedy kilka tygodni później odzyskała przytomność, okazało się, że skutki udaru są znacznie poważniejsze, niż początkowo mogło się wydawać. Bethany nie pamiętała swojego dorosłego życia. Była przekonana, że ma zaledwie pięć lat i nadal chodzi do szkoły podstawowej. – Ciągle mówiłam o swoich nauczycielach i o tym, jak dobrze bawię się w szkole – opowiadała.
Była zdezorientowana i zachowywała się jak małe dziecko. Personel medyczny codziennie zadawał jej podstawowe pytania: jak się nazywa, ile ma lat, gdzie się znajduje czy kto jest premierem. Miało to pomóc jej stopniowo odzyskać orientację i kontakt z rzeczywistością. Dopiero po około miesiącu Bethany zaczęła w pełni rozumieć, co się wydarzyło.
Trudna droga od nowa
Udar pozostawił po sobie również inne konsekwencje. Bethany miała problemy z komunikacją i samodzielnym wykonywaniem codziennych czynności. Powrót do sprawności wymagał długiej rehabilitacji. Młoda kobieta musiała ponownie nauczyć się czytać i pisać. Korzystała z terapii mowy oraz terapii zajęciowej. Podczas zajęć ćwiczyła m.in. robienie zakupów, przygotowywanie posiłków i planowanie dnia.
Jednak szczególnie dokuczliwe okazało się przewlekłe zmęczenie, które utrzymywało się jeszcze długo po opuszczeniu szpitala. – Na początku spałam po 15 godzin na dobę i nie byłam w stanie normalnie żyć – wspominała.
Nawet dwa lata po udarze wciąż czuła się mocno ograniczona. W znalezionym po latach terminarzu miała zapisane m.in. przypomnienie, by spróbować wstać z łóżka o godz. 13.
"Moje życie nie musiało się skończyć"
W powrocie do zdrowia ważną rolę odegrał kontakt z innymi młodymi osobami, które również przeszły udar. Bethany korzystała z cotygodniowych rozmów organizowanych przez Stroke Association. Jak wspomina w mediach, szczególnie zapamiętała kontakt z kobietą w podobnym wieku, która doznała udaru jako dwudziestolatka. Po raz pierwszy mogła porozmawiać z kimś, kto naprawdę rozumiał jej doświadczenia. – Po raz pierwszy nie czułam, że jestem jedyną osobą na świecie, której coś takiego się przydarzyło. Świadomość, że nie jestem sama, zmieniła moje życie – przyznała.
Usłyszała wtedy, że po udarze można się przekwalifikować, wrócić do pracy i na nowo ułożyć swoją przyszłość. – To dało mi nadzieję. Zrozumiałam, że nie muszę utknąć w domu. Moje życie nie musi się skończyć – mówiła.
Dziś Bethany ma 29 lat. Sama została wolontariuszką i wspiera telefonicznie inne osoby po udarach. Zawodowo pracuje natomiast jako pracowniczka wspierająca osoby z niepełnosprawnościami. Podkreśla dziś, że rozmowy z innymi chorymi oraz własny wolontariat odegrały dużą rolę w jej powrocie do samodzielności i pracy.
Udary w Polsce
Udar mózgu pozostaje jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych – jest drugą najczęstszą przyczyną zgonów i główną przyczyną niesprawności wśród dorosłych. Zdecydowaną większość, bo ok. 87 proc. wszystkich przypadków, stanowią udary niedokrwienne.
Według danych NFZ w 2024 r. w Polsce odnotowano 73,7 tys. takich udarów, z czego 89 proc. wystąpiło po raz pierwszy.
Źródło:
- Narodowy Fundusz Zdrowia
- Metro
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.