Zarobki czarno na białym
Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej umożliwia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji gromadzenie informacji o zarobkach w ochronie zdrowia wraz z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.
W przypadku lekarzy, pielęgniarek i innych zawodów medycznych dane mogą być przypisywane na podstawie numeru PWZ. Numer PESEL ma natomiast umożliwić identyfikację pozostałych pracowników podmiotów leczniczych, w tym personelu administracyjnego.
Dotychczas AOTMiT również zbierała informacje o wynagrodzeniach, jednak były one zanonimizowane. Nie pozwalało to ustalić, ile łącznie zarabia jedna osoba zatrudniona w kilku placówkach albo pracująca jednocześnie na etacie i kontrakcie.
Kosikowski: część informacji już jest jawna
Jakub Kosikowski, były rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, przypomina, że część danych dotyczących kontraktów zawieranych przez publiczne placówki i tak będzie ujawniana w Centralnym Rejestrze Umów.
– Centralny Rejestr Umów działa od 1 lipca, więc wszystkie umowy kontraktowe szpitali publicznych, poza umowami z podmiotami leczniczymi, z jakiegoś powodu są niejawne. Reszta i tak jest jawna, niezależnie od tego, czy prezydent tę ustawę podpisał, czy nie – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie.
Zdaniem Kosikowskiego obecnie trudno jednoznacznie ocenić skutki nowych regulacji. Wiele będzie zależało od praktycznego wdrożenia systemu oraz celów, do których administracja publiczna będzie wykorzystywała zebrane informacje. – Nas ciekawi, jak będzie wykorzystywany zapis o tym, że ministerstwo może użyć tych dokumentów do innych celów – podkreśla.
"Zastanawiam się, co to zmieni w systemie"
Były rzecznik NIL zaznacza, że w środowisku lekarskim nadal analizowane są prawne konsekwencje przyjętych przepisów. – Analizę prawną jeszcze robimy. Zobaczymy, jak będzie wyglądało wdrożenie tego systemu i co to ma wnieść – mówi Jakub Kosikowski.
Zwraca przy tym uwagę, że Ministerstwo Zdrowia już wcześniej miało możliwość uzyskiwania części informacji finansowych. – Dane z Krajowej Administracji Skarbowej Ministerstwo Zdrowia może pozyskiwać od 2018 r., więc zastanawiam się, co to zmieni w systemie – dodaje.
Sutkowski: problemem jest cały kontekst
Do nowych regulacji odniósł się także Michał Sutkowski, lekarz rodzinny, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych oraz były prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. Jak zaznacza, nie obawia się ujawnienia własnych zarobków. – Ja osobiście nie mam z tym problemu. Mogę chodzić z PIT-em po sąsiadach i pokazywać – zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie. Ma jednak zastrzeżenia do sposobu, w jaki przepisy przedstawiane są opinii publicznej.
W jego ocenie lekarze po raz kolejny zostali pokazani jako grupa wymagająca szczególnej kontroli. – Jesteśmy jedną z nielicznych grup, które w ten sposób pokazuje się palcem, żeby nie powiedzieć: szykanuje – ocenia Sutkowski.
Jak wszyscy, to wszyscy
Jego zdaniem przepisy powinny obejmować nie tylko lekarzy.
– Jeżeli zdecydowaliśmy się na lekarzy, to powinniśmy w takiej sytuacji objąć tym wszystkich, którzy biorą publiczne pieniądze – podkreśla.
Lekarz zwraca też uwagę, że pełna jawność zarobków funkcjonuje w niektórych państwach, ale obejmuje wszystkich obywateli, a nie tylko jedną grupę zawodową. – Tylko w Norwegii i Szwecji jest tak, że wszyscy znają zarobki wszystkich. Ale to wszyscy wszystkich, a nie tylko lekarzy – podkreśla.
Rejestr nie zastąpi reformy ochrony zdrowia
Zdaniem Michała Sutkowskiego samo gromadzenie danych nie rozwiąże problemów systemu ochrony zdrowia. Jak mówi, konieczne są równolegle zmiany w zakresie kontroli, nadzoru i wyceny świadczeń.
Jak dodaje, rejestr powinien być częścią szerszych działań, a nie rozwiązaniem przedstawianym jako główny element naprawy systemu. – Ludziom, a czasem także politykom, wydaje się w ten sposób, że wykonali reformę – wskazuje. – Jestem za tym, żeby był rejestr, który takie rzeczy sprawdza, ale to musi być powiązane z reformą i również z wycenami – mówi ekspert.
Odpowiednie instytucje powinny też otrzymać narzędzia pozwalające reagować na nieprawidłowości. – Trzeba wzmocnić kontrolę, dać inny nadzór, zrobić inne wyceny. Izby lekarskie powinny się za to wziąć, ale muszą mieć narzędzia. NFZ również musi mieć narzędzia prawne – wylicza.
Wizerunek lekarzy może ucierpieć
Istotny jest też społeczny i polityczny wymiar nowych przepisów. Zdaniem Sutkowskiego sposób prowadzenia debaty może dodatkowo pogłębiać podziały i budować nieufność wobec lekarzy. – To będzie żyło. To jest pewna odsłona wojny polsko-polskiej albo sprowokowanej wojny polityczno-lekarskiej między politykami a lekarzami – ocenia.
– Nie muszę się tłumaczyć, że jestem lekarzem, bo spełniam pewną misję i posługę i staram się to robić dobrze. Za co karzecie ludzi uczciwych? Za to, żeby pokazywać ich palcami? – pyta.
Zaznacza też, że przepisy muszą gwarantować bezpieczeństwo danych i zgodność z regulacjami dotyczącymi prywatności. – To musi spełniać warunki RODO. Trzeba z tymi danymi uważać, bo bardzo często mogą wyciec – mówi.
Samorząd lekarski zapowiadał kroki prawne
O zawetowanie nowelizacji apelował wcześniej samorząd lekarski. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski zapowiadał, że po podpisaniu ustawy możliwe będzie skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Samorząd rozważa również działania na forum europejskim oraz sprawdzenie, czy gromadzenie danych o wynagrodzeniach w połączeniu z numerem PESEL lub PWZ jest zgodne z przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.