Nielegalnie skopiował dane pacjentów. Samorząd promuje go na branżowej konferencji
Sąd uznał, że lekarz nielegalnie kopiował dane pacjentów. Mimo to Łukasz P. wystąpił w roli eksperta na konferencji organizowanej przez samorząd lekarski. Ten sam, do którego trafiło zawiadomienie w jego sprawie.
Ekspert z zarzutami
Z myślą o zdrowiu Polek Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie postanowiła zorganizować konferencję, która, jak czytamy na stronie samorządu, "ma stać się ważnym głosem w debacie o zdrowiu publicznym".
Wśród panelistów konferencji "Zdrowa Polka - profilaktyka, diagnoza, system", poświęconej wyzwaniom zdrowotnym, z jakimi mierzą się dziś kobiety w Polsce, można znaleźć znane nazwiska m.in. z resortu zdrowia, warszawskiego ratusza, lekarzy z Narodowego Instytutu Onkologii czy Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, a także biznesu i mediów.
W tym gronie znalazł się też znany ekspert ds. profilaktyki oraz leczenia problemów żylnych, który prowadzi własną praktykę, działa aktywnie w mediach społecznościowych, a obecnie jest także kierownikiem Zakładu Diagnostyki Radiologicznej i Obrazowej Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Chodzi o Łukasza P., o którym pisaliśmy w lipcu ubiegłego roku (lekarz nie zgodził się na publikację nazwiska).
Zobacz także: Lekarz Łukasz P. skopiował bazę pacjentów z poufnymi danymi. "Nie zgadzam się z wyrokiem".
Przypomnijmy, że zanim otworzył własny gabinet, leczył w Centrum Flebologii w Warszawie. Miał wówczas skopiować dane 11 tys. pacjentów, nawet tych, których nigdy nie przyjmował. Po odejściu z tej placówki, wysyłał setki SMS-ów, w których, podając się za lekarza prowadzącego, informował o nowym miejscu pracy.
Sprawa trafiła do sądu. W procesie cywilnym zapadło prawomocne rozstrzygnięcie, a sąd uznał, że lekarz nie działał dla dobra chorych - choć tak się tłumaczył - a jedynie we własnym interesie. Łukasz P. odpowiada też w procesie karnym, postępowanie trwa. Po naszej publikacji zareagowała Naczelna Izba Lekarska, składając zawiadomienie do pionu odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Lekarz został też zawieszony w obowiązkach członka Rady Ekspertów NIL do czasu zakończenia postępowania. Na "poważne zastrzeżenia" wskazywał również Rzecznik Praw Pacjenta.
Zapytaliśmy prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, czy jako organizatorowi konferencji nie przeszkadzały mu te fakty przy zaproszeniu lekarza do udziału w panelu, dotyczącym w dodatku komunikacji z pacjentem.
- Został zaproszony ze względu na swoją wiedzę i kompetencje w obszarze komunikacji z pacjentem. Jednocześnie nie posiadam informacji o toczącym się wobec niego postępowaniu przed Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej - jest to niezależny i niezawisły organ. Jeśli członek naszej Izby zostałby skazany wyrokiem Sądu Lekarskiego, nie powinien brać udziału w takich wydarzeniach - komentuje w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.
- O zawiadomieniu złożonym przez NIL nie wiedziałem, bo pion odpowiedzialności zawodowej to niezależny organ prowadzący w Warszawie ponad 500 postępowań rocznie. Do mnie jako prezesa OIL trafia informacja w momencie, kiedy sprawa jest rozstrzygnięta wyrokiem Okręgowego Sądu Lekarskiego - dodaje dr Drobniak.
Tymczasem w środowisku mówi się, że to bliscy znajomi. Dr Drobniak nie zaprzecza, że zna lekarza prywatnie, ale od razu zastrzega, że nie ma to wpływu na jego decyzje.
- Relacje z lekarzami nie mają wpływu na decyzje instytucjonalne, podejmowane wyłącznie w oparciu o kryteria merytoryczne. Jestem prezesem największej w Polsce Izby Lekarskiej, który studiował na WUM, więc znam setki lekarzy, co wynika z mojego podejścia do pełnienia funkcji - zakładającego kontakt z członkami samorządu - twierdzi prezes warszawskiej OIL.
"Mocno kontrowersyjne"
- Celem konferencji jest przede wszystkim dotarcie do pacjentek z rzetelną wiedzą dotyczącą zdrowia i profilaktyki. Dobór prelegentów, osób aktywnych w przestrzeni publicznej i docierających do szerokiego grona odbiorców, jest podporządkowany temu celowi - podkreśla dr Drobniak. I dodaje, że dr P. jest "aktywnym publicznie lekarzem i instagramerem promującym treści edukacyjne, które docierają do wielu pacjentów".
Dr Łukasz P. zgodził się z nami porozmawiać przed swoim panelem. Podkreślił, że nie zgadza się z wyrokiem sądu. - Uważam, że dobro i bezpieczeństwo moich pacjentów, możliwość zapewnienia im opieki jest ważniejsze niż interes prywatnej placówki. Jako lekarz muszę bronić interesu pacjentów, ich zdrowia i życia niezależnie od wszystkiego. To jest dla mnie nadrzędna rzecz. Jeśli sąd uważa, że to jest złe, to już decyzja sądu - powiedział nam dzisiaj lekarz.
Podtrzymał tym samym swoje stanowisko z lipca ubiegłego roku. - Dlatego wniosłem skargę kasacyjną, a sprawa czeka na rozstrzygnięcie przez Sąd Najwyższy - mówił nam wówczas lekarz.
Podczas swojego panelu lekarz mówił o profilaktyce niewydolności żylnej i jej zagrożeniach. - Musimy edukować pacjentki. Jako lekarze nie jesteśmy w stanie chodzić po ulicy i pytać każdego pacjenta, czy ma objawy zakrzepicy. Podstawą jest to, by pacjent wiedział, jakie to są objawy - podkreślał rolę komunikacji z pacjentem.
- Jeśli pacjentka nie będzie wyedukowana, to żadne programy profilaktyczne nie pomogą. To wasza rola, drodzy dziennikarze, jest taka, by przekazywać tę wiedzę. W waszych rękach jest pomoc - dodał, zwracając się do mediów.
Jak do udziału lekarza w konferencji podchodzi Naczelna Izba Lekarska? - Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie jest odrębną instytucją, niezależną od NIL. Nie komentujemy jej działalności, w tym organizowanych przez nią wydarzeń czy doboru gości - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie Jakub Kosikowski, rzecznik NIL.
Tymczasem sprawa może budzić wątpliwości etyczne. - Udział dr. P. w wydarzeniu organizowanym przez samorząd lekarski z prawnego punktu widzenia nie budzi zastrzeżeń. Obowiązuje przecież zasada domniemania niewinności, więc zakładamy, że do momentu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy karnej, lekarz jest niewinny. Nie ma też odebranego prawa wykonywania zawodu. Jednak z etycznego punktu widzenia i wizerunkowo jest to mocno kontrowersyjne - komentuje w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat, który zajmuje się m.in. sprawami dotyczącymi etyki zawodowej i samorządu zawodowego.
- Może być to odczytywane jako sygnał, że ten lekarz cieszy się wyjątkowym zaufaniem władz samorządu, mimo że ciążą na nim zarzuty, więc jego przyszły status jest niepewny - zauważa prawnik. I dodaje: - Nic tak nie wpływa na wizerunek, jak niestosowanie się do standardów, których sami, jako samorząd, chcemy przestrzegać.
- Odsunięcie lekarza od udziału w takich wydarzeniach nie byłoby przesądzeniem o jego winie, ale pokazaniem, że sami chcemy być poza podejrzeniem. W takich sytuacjach należałoby ostrożnie dobierać panelistów i zapraszać ludzi, którzy mają "czystą" sytuację, a kontrowersje wynikają ewentualnie z ich poglądów, a nie z ciążących na nich zarzutów - ocenia adwokat.
Tak według sądu działał dr P.
Sprawa związana ze skopiowaniem danych pacjentów trafiła do sądu i dotyczyła nieuczciwej konkurencji. Lekarza pozwały właścicielki Centrum Flebologii (wyroki zapadły w Sądzie Okręgowym w Warszawie - 23 stycznia 2023 roku i Sądzie Apelacyjnym w Warszawie - 29 lutego 2024 roku). Obie strony wniosły skargi kasacyjne, ale wyrok jest prawomocny.
Jednocześnie 25 stycznia 2023 roku zapadło postanowienie w sprawie karnej w związku z art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych (nielegalne przetwarzanie danych osobowych). W tym przypadku sąd umorzył postępowanie, bo nie dopatrzył się cech przestępstwa i wskazał na "znikomy stopień szkodliwości społecznej".
Z kolei sędzia w sprawie cywilnej nie zostawił na lekarzu suchej nitki. W uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie czytamy, że lekarz "uzyskał dane co najmniej 11 tys. pacjentów Centrum, w tym dane wrażliwe - informacje o stanie zdrowia i stosowanym leczeniu". Ponadto "większość danych dotyczyła osób, które nie były pacjentami pozwanego".
Ostatecznie sąd zakazał lekarzowi wykorzystywania bazy w działalności gospodarczej i uznał, że perspektywa pacjenta jest tu niezwykle istotna. Nie miał wątpliwości, że lekarz nie działał dla dobra chorych - choć tak się tłumaczył - a jedynie we własnym interesie.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła: WP abcZdrowie, Sąd Okręgowy w Warszawie, Naczelna Izba Lekarska
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.