Niepokojący raport WHO. Lekarz: czeka nas "onkologiczny armagedon"

To nie są odległe prognozy, ale "onkologiczny armagedon", który już widać w przychodniach i na oddziałach. Z najnowszego raportu WHO wynika, że na raka zachoruje co piąty z nas, a choroba w mniejszym lub większym stopniu dotknie niemal każdą rodzinę. Lekarze alarmują, że sami pracujemy na taki stan rzeczy.

lekarzChorych na raka będzie przybywać
Źródło zdjęć: © Getty, onkologia.edu.pl
Anna Klimczyk

"Tsunami nowotworów"

Opublikowany 8 lipca "Globalny raport WHO o nowotworach 2026" nie pozostawia złudzeń. "Obciążenie rakiem jest niemal powszechne, a na nowotwór zachoruje co piąty z nas" - to główne wnioski, które z niego płyną. Z danych przedstawionych w raporcie wynika, że diagnozę "nowotwór złośliwy" w 2024 roku usłyszało 20,6 mln osób na całym świecie. Natomiast do 2050 roku liczba osób, które dowiedzą się o chorobie onkologicznej, osiągnie 35 mln rocznie.


WIDEO
Polska spółka pracuje nad lekiem na raka. "Zakończyliśmy fazę badań przedklinicznych"


A jak na tym tle wyglądają polskie dane? Z raportu "Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania - 2025", opublikowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Instytut Badawczy, wynika, że w ciągu 50 lat liczba rozpoznań chorób nowotworowych u mężczyzn zwiększyła się o ponad 55 tys., do blisko 90 tys. rocznie. Natomiast u kobiet odnotowano wzrost diagnoz o niemal 61 tys., do 91,5 tys. rocznie. Dla lekarzy te dane nie są zaskoczeniem, bo od lat alarmują, że czeka nas "tsunami nowotworów".

- Gdy patrzę na dynamikę zachorowań i poprzednie opracowania epidemiologiczne, to wydaje mi się, że chorych będzie jeszcze więcej. Od lat lekarze jak mantrę powtarzają, że czeka nas "onkologiczny armagedon" i to już widać w szpitalach czy poradniach. Chorych jest coraz więcej, chorują coraz młodsi. Oczywiście poprawiła się też diagnostyka, więc automatycznie wykrywamy więcej zachorowań, ale też po prostu częściej chorujemy. Już niemal każda polska rodzina zna znaczenie słowa "nowotwór" - przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Paweł Potocki, onkolog kliniczny w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Winny styl życia i używki

WHO prognozuje także, że około 92 proc. wszystkich ludzi na świecie przynajmniej raz w życiu będzie dotkniętych nowotworem w swojej rodzinie lub najbliższym otoczeniu. - Bardzo trudno znaleźć obecnie rodzinę, w której nikt nie chorował na raka. Spójrzmy na najnowsze polskie dane. Mamy 190 tys. zachorowań na nowotwory rocznie. Przez 10 lat - 1,9 mln zachorowań, a 16 milionów przez statystyczną długość życia w Polsce. Więc z tego wynika, że blisko 40 proc. dorosłych Polaków będzie musiało mierzyć się z nowotworem. To bardzo dużo - podkreśla dr Potocki.

Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Główne to starzenie się społeczeństwa, epidemia otyłości, nieprawidłowa dieta, brak aktywności fizycznej czy używki. Jak wskazują onkolodzy - genetyka nie odgrywa tu aż tak znaczącej roli.

- Te czynniki ryzyka rozwoju nowotworów są powszechnie znane, jednak nadal wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo styl życia może przyczynić się do zachorowania na nowotwór. Zatem powiem wprost - ma on ogromne znaczenie. Jeżeli nie ćwiczymy, palimy, pijemy alkohol i niezdrowo się odżywiamy, to na własne życzenie przybliżamy się do momentu usłyszenia diagnozy onkologicznej. Oczywiście można odżywiać się zdrowo, trenować, badać się, ale i tak zachorować na raka, ale po co zwiększać to ryzyko? - pyta w rozmowie z WP abcZdrowie onkolog dr n. med. Hubert Urbańczyk.

- Jeżeli chodzi o używki, to widzimy odwrót od palenia papierosów. Ale triumf święcą inne nikotynowe używki, więc jest to trochę błędne koło. Widzimy tutaj także bardzo niepokojący trend. Są one nowe, więc nie są do końca przebadane. Co za tym idzie, producenci często mówią, że nie ma danych, że są niebezpieczne, więc wydają się bezpieczne. I tu pojawia się pułapka, bo nie ma także danych, że są bezpieczne. Nie wiemy, jak nasz organizm zareaguje na kontakt z tymi substancjami za 5 czy 10 lat, więc miejmy to z tyłu głowy - dodaje dr Potocki.

Nowotwory, które atakują najczęściej

A które nowotwory są i będą najczęściej rozpoznawane? W tej kwestii od lat na podium znajdują się rak piersi, prostaty, płuc i jelita grubego. - U mężczyzn - tu myślę bez zaskoczeń - od lat króluje rak prostaty. U kobiet najczęstszy jest rak piersi. Na drugim miejscu zarówno u kobiet jak i u mężczyzn jest rak płuca, a na trzecim rak jelita grubego. Z plusów - u mężczyzn systematycznie maleje liczba zachorowań na raka płuc. Niestety u kobiet tego pozytywnego trendu nie widać. Panie nie chcą przestać palić i palą coraz więcej - podkreśla dr Potocki.

Lekarze jednak podkreślają, że w starciu z nowotworami nie jesteśmy całkowicie bezbronni i wielu zachorowań można uniknąć. Trzeba jednak przestrzegać konkretnych zaleceń. Główne to odpowiedni styl życia i zadbanie o profilaktykę.

- Główną grupą czynników napędzających zachorowania na nowotwory są te związane ze stylem życia, czyli nabyte, a nie odziedziczone. Mamy coraz więcej osób z zespołem metabolicznym i otyłością - także coraz młodszych. Nasza dieta pozostawia wiele do życzenia (jest uboga w warzywa i owoce, a bogata w tłuszcze i przetworzone mięso). Palimy i pijemy alkohol. Nasza aktywność fizyczna jest znikoma. My sami pracujemy na te nowotwory - alarmuje dr Potocki.

- Nie możemy zapominać także o badaniach. Podstawą profilaktyki onkologicznej u kobiet jest regularne samobadanie piersi (co miesiąc) oraz USG lub mammografia (w wieku 45-75 lat co dwa lata), a także cytologia co dwa lata. Mężczyźni powinni corocznie wykonywać stężenie PSA we krwi, ponieważ pozwala ono wykryć nowotwór prostaty. Natomiast wspólnym filarem profilaktyki dla obu płci są regularna morfologia, kolonoskopia oraz kontrola znamion - podsumowuje dr Urbańczyk.

Źródło: WHO, PZH

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie