Nogi do chodzenia

Ile wiemy o chorobach? Jak ogromnie trudną walkę mają do pokonania niewinne dzieci, które w dniu narodzin otrzymują w prezencie choroby. Jaką ogromną trzeba mieć w sobie siłę by rozpocząć walkę o przyszłość swojego dziecka by nie zwątpić, nie stracić nadziei, ale przede wszystkim nie zawieść. Ile razy, zadawaliśmy sobie pytanie skąd rodzice mają w sobie tyle siły. Jak silne są dzieci, dla których codziennością jest ból, szpital wzloty i upadki. Dopiero w obliczu choroby własnego dziecka, przekonujemy się jak ogromną mamy w sobie siłę. Na ile jednak jest starczy? Jak długo można trwać w największej gotowości ? Rodzice Mateusza jadą na rezerwie. Od ponad 5 lat walczą ze skutkami zbędnej operacji.

Mateusz urodził się z rozszczepem kręgosłupa. Wyjątkowa postawa lekarza dla którego choroba również była ogromnym zaskoczeniem w dniu narodzin, nadała optymizmu i wiary dla rodziców by walczyć o maleństwo dla którego choroba nie musi przekreślać całego życia. Już w pierwszej dobie Mateusz przeszedł operację plastyki rozszczepu oraz wstawienia zastawki. Po około dwóch tygodniach spędzonych w szpitalu wrócili do domu, w którym rozpoczęli rehabilitację. Dla Mateusza czołganie się po podłodze, wózek przy dłuższych spacerach, a także kule do walki z własnym ciężarem, niesprawnymi nogami oraz z najtrudniejszym przeciwnikiem (własnymi słabościami) nie było niczym zaskakującym. Nie znał innego świata, beztroskiego wybiegania. Nauczył się z tym żyć i oswoił zatroskanych rodziców tym, że świetnie dawał sobie radę z każdą trudnością. W wieku 5 lat Mateusz przeszedł pierwszą operację. Usztywnienie stóp ułatwiło poruszanie się za pomocą kul i nóg, które w końcu zaczęły służyć do chodzenia. Choć początkowo rodzice dowiedzieli się, że ich syn od pasa w dół nigdy nie poczucie na swojej skórze nic, Mateusz zaczął stawiać pierwsze kroki podpierając się kulami.

Zobacz film: "Podstawowe badania, jakie powinna wykonać każda kobieta"

Uwielbiał ćwiczenia, traktował je jak zabawę i dodatkowy sport, który dawał większą możliwość poruszania, usprawniania całego ciała. Typowe efekty wynikające z ciągłej pozycji siedząco-leżącej omijały Mateusza. Nieustannie pionizowany nie odczuwał typowych skutków dla osób zmagających się z rozszczepem kręgosłupa.  Po 2 latach lekarz zauważył, że coś niepokojącego dzieje się z jego biodrami. Podwichnięte biodra, które koniecznie należy zoperować. Poprzednia operacja odbyła się bez żadnych komplikacji, przyniosła ogromne korzyści i pomogła w znacznym stopniu układać podczas poruszania się o kulach prawidłowo stopy. Nie mieli żadnych wątpliwości, że i ta operacja skoro jest niezbędna, należy ją wykonać. Przez wiele miesięcy starali się zebrać niezbędną kwotę dzięki której Mateusz będzie sprawniej się poruszać.

Operacja przebiegła zgodnie z planem. Po operacji rodzice dowiedzieli się, że wszystko odbyło się bez żadnych komplikacji. Niestety Mateusz nie było co do tego przekonany. Już po miesiącu zaczął się uskarżać na bardzo silne bóle kręgosłupa oraz w lewym biodrze. Wtedy po raz pierwszy pojawiły się duże wątpliwości, które lekarz skutecznie pragnął rozwiać. Niestety coraz częstszy niepokój na twarzy Mateusza doprowadził rodziców na konsultacje do innego specjalisty. W wyniku zaburzonego procesu gojenia doszło do powstania ogromnych zrostów w biodrze. Po miesiącu Mateusz z chłopaka który pomimo choroby potrafił samodzielnie stąpać po ziemi, poruszać się i właściwie nie odczuwać żadnego dyskomfortu z tego powodu, stał się dzieckiem półsiedzącym, dla którego każdy najmniejszy ruch w okolicy bioder stawał się wyciskaczem męskich łez i strachu. Niewątpliwie coś poszło nie tak. Niestety ponowne 2 operacje, usuwanie zrostów, intensywne usprawnianie za pomocą ćwiczeń – nie przyniosło żadnych rezultatów. Od tego czasu Mateusz został skazany na niezwykle krzywą oraz bolesną pozycję półsiedzącą. A wraz z nią dodatkowe problemy – bardzo silnie postępujące skrzywienie kręgosłupa, niedrożność przewodu pokarmowego, przykurcze w kolanach oraz ból - nieustający, nasilający się wieczorami.

W poszukiwaniu nadziei i ratunku dla syna trafili na klinikę w Aschau oraz profesora, który nie mógł nadziwić się krzywdą jakie zostały wyrządzone chłopakowi, który pomimo choroby ma tak ogromne możliwości i potencjał do tego żeby żyć normalnie. Ponowna operacja bioder, usunięcie zrostów oraz skomplikowana operacja kolana i ogromna kwota niemalże 90 tys. złotych. Przez 1,5 roku rodzice walczyli z NFZ o dofinansowanie chociaż części kosztów, niestety wsparcie do dnia dzisiejszego nie otrzymali. Formalności, i drobiazgi papierkowe zwyciężyły z kalectwem dziecka.

Rodzice pragną uzbierać niezbędną kwoty dzięki, której Mateusz będzie mógł znowu normalnie usiąść przy stole podczas posiłku, wrócić do kul i samodzielnego poruszania, a przede wszystkim życia bez bólu. Dzisiaj stoją w miejscu w którym wiedzą o co walczą. Walczą dla syna. Nie chcą zawieść. Czy i ty przyłączyć się do walki i przybliżysz o krok planowaną operację, dzięki której nogi Mateusza znowu zaczną służyć do chodzenia?

Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy na leczenie Mateusza. Jest ona prowadzona za pośrednictwem strony Fundacji siepomaga.

Pomóżmy Mateuszowi

Pomóżmy Mateuszowi

Zachęcamy do pomocy w leczeniu Mateusza, który cierpi na groźny nowotwór kości. Jedyną szansą na uratowanie jego życia jest kosztowna terapia, na którą brakuje środków. Akcję zbierania pieniędzy na leczenie Mateusza można wesprzeć poprzez stronę Fundacji siepomaga.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy