Nowe zalecenia dot. alkoholu w USA. Eksperci zdrowia publicznego ostro reagują
Amerykańskie wytyczne żywieniowe właśnie przeszły zmianę, która wywołała spore poruszenie wśród ekspertów zdrowia publicznego. Z dokumentu zniknęły konkretne limity alkoholu dla kobiet i mężczyzn, a także jasne ostrzeżenie, że nawet umiarkowane picie może zwiększać ryzyko nowotworów, chorób sercowo-naczyniowych i przedwczesnej śmierci. Zamiast tego pojawił się ogólny przekaz, że dorośli powinni pić mniej dla lepszego zdrowia.
W tym artykule:
Kontrowersyjne zalecenia
Dotychczasowe amerykańskie zalecenia były bardzo rozpoznawalne, sugerowały dwie standardowe porcje dziennie dla mężczyzn, jedną dla kobiet. Teraz tych wartości nie ma. W nowych wytycznych pozostawiono jedynie ogólną sugestię ograniczenia alkoholu oraz wskazano grupy, które powinny go unikać, m.in. kobiety w ciąży, osoby przyjmujące określone leki, zmagające się z uzależnieniem lub mające rodzinne obciążenie uzależnieniem.
Zmiany komentował dr Mehmet Oz, administrator Centers for Medicare and Medicaid Services (CMS), podczas briefingu w Białym Domu. Podkreślał, że jego zdaniem niewielkie ilości alkoholu wypijane rozsądnie, najczęściej w celebracyjny sposób, są dopuszczalne.
Jednocześnie przyznał, że w idealnym scenariuszu najlepiej byłoby nie pić wcale. Najgłośniej wybrzmiała jednak jego wypowiedź o społecznym znaczeniu alkoholu.
Pijesz alkohol? Takie zmiany zachodzą w ciele
- Alkohol jest społecznym lubrykantem, który zbliża ludzi. Uważam, że najlepiej w ogóle nie powinno się pić alkoholu, ale pozwala on ludziom znaleźć pretekst do budowania więzi i wspólnego spędzania czasu, a chyba nie ma nic zdrowszego niż dobra zabawa z przyjaciółmi w bezpieczny sposób - stwierdził dr Oz.
Dr Oz zakwestionował również podstawy wcześniejszych zaleceń. Powiedział, że "nigdy tak naprawdę nie było dobrych danych" uzasadniających dawne limity dla kobiet i mężczyzn.
- W tych zaleceniach dietetycznych jest więc alkohol, ale sugeruję, żeby nie pić go na śniadanie. Powinno się to robić w małych ilościach - dodał.
Eksperci biją na alarm
Część środowiska naukowego i zdrowia publicznego zareagowała ostro, wskazując, że brak konkretnych limitów może zostać odebrany jako zielone światło i rozmywa komunikat o ryzyku.
Lawrence Gostin, dyrektor O’Neill Institute for National and Global Health Law, napisał na platformie X, że to osłabienie przekazu o szkodliwości picia, a nowe wytyczne w jego ocenie są ukłonem w stronę branży alkoholowej. Stwierdził też wprost, że "nie ma bezpiecznego limitu spożycia alkoholu".
Wśród krytycznych głosów pojawiła się też wypowiedź prof. Katherine Keyes, epidemiolożki z Columbia University. Jej zdaniem problemem jest sugerowanie, że "mało" może być neutralne, podczas gdy badacze są zgodni, że ryzyko zdrowotne zaczyna się nawet przy niskich poziomach.
Reuters informował, że w toku prac nad wytycznymi pojawiały się propozycje zaostrzenia zaleceń, m.in. zrównania limitów dla kobiet i mężczyzn do jednej porcji dziennie. Te rozwiązania zostały ostatecznie porzucone, a w tle miały pojawić się naciski i silne interesy branży alkoholowej oraz spór o to, jak interpretować badania dotyczące umiarkowanego picia.
Nowe zalecenia są bardziej ogólne i mniej instruktażowe, zatem większa odpowiedzialność spada na lekarzy, edukację zdrowotną i świadome wybory konsumentów. Jednocześnie część ekspertów obawia się, że brak liczbowych limitów utrudni ludziom ocenę, co w praktyce oznacza umiarkowanie.
Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- Reuters
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.