Po świętach prosto do hepatologa. "Tsunami marskości"
Lekarze alarmują, że po świętach od razu mają więcej pacjentów z zapaleniem wątroby. Winny jest nie tylko nadmiar jedzenia, ale najczęściej także alkohol. To on przyczynia się także do do wysypu ciężkich przypadków. - Nie ma dnia w naszej poradni, żebyśmy nie rozpoznawali marskości wątroby. To nawet kilka przypadków dziennie - przyznaje prof. Jerzy Jaroszewicz.
Zapalenie wątroby po świętach
Wyniki badań, opublikowane pod koniec marca 2026 r. na łamach "The Lancet", wskazują, że choroby wątroby związane z alkoholem mogą występować nawet trzy razy częściej, niż do tej pory sądzono. Okazuje się, że nadmierne spożycie alkoholu (pięć lub więcej drinków podczas jednego posiłku) jest uznawane za najsilniejszy czynnik ryzyka przedwczesnej śmierci wśród osób, które mają choroby wątroby.
Hepatolodzy, którzy obserwują skalę tego problemu na co dzień, alarmują, że wpływ alkoholu jest tu kluczowy. - Nie ma dnia w naszej poradni, żebyśmy nie rozpoznawali marskości wątroby. To nawet kilka przypadków dziennie, w niedługim czasie prognozujemy tsunami tej choroby, głównie typu metaboliczno-alkoholowego. Przypadków z powodu zaburzeń metabolicznych, związanych z cukrzycą, otyłością też przybywa, ale tych w połączeniu z czynnikiem alkoholowym jest teraz najwięcej - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.
- Szacuje się, że to dotyczy już ponad 150 tys. Polaków, choć w rzeczywistości takich przypadków może być więcej, bo nie wszyscy chorzy wiedzą, że mają taki problem, albo go nie leczą. Marskość rozwija się powoli, nawet przez 15-20 lat, więc problem może się nasilać już w młodym wieku - dodaje.
Lekarze przyznają, że tuż po świętach mają znacznie więcej pacjentów, którzy przesadzili nie tylko z jedzeniem, ale najczęściej także z alkoholem. Co więcej, to często pierwszy moment, gdy uświadamiają sobie, że nie chodzi o zwykły ból brzucha, ale poważny problem z wątrobą.
- Faktycznie po świętach mamy w oddziale więcej osób z alkoholowym zapaleniem wątroby. Jeśli przesadzimy z ilością, wypijemy za dużo w krótkim czasie, to mogą pojawić się objawy zapalenia np. nudności, wymioty, silne bóle brzucha w okolicach prawego żebra. To, co jest charakterystyczne przy takim zapaleniu, to żółtaczka - prawie zawsze u takich osób pojawia się jakiś stopień zażółcenia. To może być także wodobrzusze czy obrzęki podudzi - zwraca uwagę prof. Jaroszewicz.
- Niedocenianym objawem alkoholowego zapalenia wątroby są zaburzenia świadomości. Wiele osób nie wie, że chora wątroba nie jest już w stanie prawidłowo oczyszczać krwi z amoniaku. Toksyny dostają się do krwi, stamtąd do mózgu i dochodzi do zaburzeń jego funkcjonowania. Często spotykam się z tym, że pacjent pomylił to ze skutkami upojenia alkoholowego, a to było ostrzeżenie o uszkodzonej wątrobie - dodaje lekarz.
- Pacjenci z zapaleniem wątroby trafiają do nas falami, najczęściej właśnie po dłuższym wolnym, np. świętach. Są zdziwieni tym, co się stało, że zauważyli jakiś objaw, np. silny ból brzucha. Nie zdają sobie często sprawy, że pracowali na to latami - przyznaje również w rozmowie z WP abcZdrowie Izabella Magnowska-Wiśniewska, specjalistka hepatologii i chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego Damiana.
Wiele lat bez objawów
Paradoksalnie, takie ostrzeżenie może przynieść pozytywny skutek, bo może skłonić chorego do konsultacji ze specjalistą i leczenia. - Stłuszczenie wątroby nawet latami nie daje o sobie znać, choć narasta. Najczęściej rozpoznajemy je dopiero, kiedy już jest kolejny etap, czyli zapalenie - zaznacza lekarka.
- Wątroba bardzo długo nie boli. Zaczyna boleć wtedy, gdy jest na niej guz lub gdy stłuszczenie jest tak duże, że prowadzi do powiększenia narządu i jego "wypychania". Wtedy można odczuwać np. ucisk czy ból w okolicach prawego podżebrza. To świadczy już o jej poważnym uszkodzeniu - tłumaczy dr Magnowska-Wiśniewska.
W początkowej fazie stłuszczenie jest niemal nie do wychwycenia. Poza tym, że nie ma objawów bólowych, mylące mogą być wyniki badań. - Mimo że stłuszczenie się rozwija, wyniki badań (enzymy wątrobowe - red.) mogą być prawidłowe. Zmiany mogą być widoczne na USG - im bardziej stłuszczona wątroba, tym bardziej biała od nerek. Stopień stłuszczenia jesteśmy jednak w stanie określić dopiero po wykonaniu biopsji - wyjaśnia ekspertka.
Obala także mity związane ze stłuszczeniem, które mogą usypiać czujność. - To nieprawda, że każdy, kto ma otyłość, będzie miał stłuszczenie. Tak, jak nie każdy szczupły może czuć się pod tym względem bezpiecznie, bo na rozwój problemu wpływa wiele czynników - zaznacza hepatolożka.
Jednym z powodów jest podwyższony cholesterol, ale to nie jest jedyny czynnik, który o tym przesądza. - Oznacza to, że nie zawsze szkodzi tylko tłuste jedzenie, bo wpływ ma na to także cukier. Z tego, co obserwujemy, to właśnie nadmiar cukru w diecie ma nawet większe znaczenie niż nadmiar tłustego jedzenia - zwraca uwagę ekspertka.
Nie ma bezpiecznych dawek
Pacjentom, którzy trafiają do hepatologa po świętach, przeważnie szkodzi mieszanka nadmiaru alkoholu i jedzenia. - Przy czym u młodych w wieku 30-40 lat proporcje są takie, że to głównie alkohol i jedzenie, a u starszych odwrotnie: głównie jedzenie z dodatkiem alkoholu - wyjaśnia Magnowska-Wiśniewska.
- Jeśli już chcemy się napić i zastanawiamy się nad tymi "bezpiecznymi" dawkami, to lepszym wyjściem jest wypicie alkoholu raz w tygodniu niż codzienne picie, nawet jeśli to jedna lampka wina - tłumaczy ekspertka. Przy sięganiu po alkohol każdego dnia wątroba nie ma czasu na regenerację.
Prof. Jaroszewicz podkreśla jednak, że inaczej alkohol wpływa na zdrowego człowieka, a inaczej na takiego, który ma już problem z wątrobą. - Dla osoby, która już ma stłuszczenie, nawet jedno piwo będzie mieć takie działanie, jak cztery piwa dla zdrowego człowieka. Osoby z chorobami wątroby i pacjenci onkologiczni to dwie grupy, które nie mogą pić. Tu już nie mówimy o ewentualnych "bezpiecznych dawkach", oni nie mogą pić zupełnie - podkreśla lekarz.
Zamiast pomóc wątrobie, mogą zaszkodzić
Lekarze przestrzegają też przed suplementami, po które sięgamy w święta, licząc, że odciążą za nas wątrobę. - Tymczasem to mogą być np. ziołowe mieszanki, które są często na bazie alkoholu. Miałam kiedyś pacjenta, który wypił taką nalewkę, chcąc pomóc wątrobie, a doprowadził do tego, że błyskawicznie skoczyły mu enzymy wątrobowe - ostrzega Magnowska-Wiśniewska.
- Skrajnym przykładem tego, co mogą zrobić suplementy, był mój pacjent, który zażywał bardzo wysokie dawki witamin E i A, łącząc je prawdopodobnie ze sterydami anabolicznymi, bo intensywnie ćwiczył. Doprowadził do skrajnej niewydolności wątroby - przyznaje lekarka.
Faktem jest, że witamina E może zmniejszać stłuszczenie, ale nie w tak wysokich dawkach. - Poza tym, takie "witaminy" mogą być bardzo mylące, zwłaszcza jeśli dokładnie nie przeczytamy składu, bo rzadko kiedy w takich preparatach jest tylko witamina. Warto też wiedzieć, że większość reklamowanych szeroko suplementów na wątrobę, w rzeczywistości nie ma żadnego działania, mogą co najwyżej trochę poprawić trawienie. Ale poprawa pracy wątroby to mit - podsumowuje lekarka.
Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła: The Lancet, WP abcZdrowie, Polskie Towarzystwo Hepatologiczne
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.