Mają zniszczone serce i wątrobę. "Mam takich pacjentów co tydzień"
Są w świetnej formie, ale tylko pozornie. W rzeczywistości ich serce nie daje rady, a pierwszym objawem może być zawał lub przedwczesna śmierć - bez żadnego ostrzeżenia. - Miałem przypadki, które mną wstrząsnęły - przyznaje kardiolog sportowy prof. Łukasz Małek.
Nadmierny trening i "uszkodzone serca"
Z wiekiem tracimy masę mięśniową, co w starszym wieku przekłada się na tzw. zespół kruchości, większe ryzyko upadków, złamań i innych urazów. Dlatego ćwiczenia siłowe powinny być u dorosłych jednym z elementów regularnej aktywności fizycznej.
"Po 40-tym roku życia tracimy 1proc. mięśni w każdym roku. Jesteśmy coraz słabsi, zwiększa się ryzyko sarkopenii" - przestrzegał we wpisie na X kardiolog dr hab. n. med. Michał Chudzik.
Nie chodzi jednak o to, by dążyć do formy za wszelką cenę i sięgać po "wspomagacze". Czym innym jest zdrowa aktywność siłowa, a czym innym wysiłek na siłowni połączony z regularnym zażywaniem sterydów, w tym suplementacją testosteronu bez wskazań. Może to prowadzić do fatalnych konsekwencji dla serca, z nagłym zgonem włącznie. Tymczasem, co jeszcze bardziej alarmujące, to wcale nie są rzadkie przypadki, ale powszechne zjawisko.
- Mam pacjentów z takimi powikłaniami średnio co tydzień. Konsekwencje mogą być tragiczne - przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Łukasz Małek, kardiolog sportowy z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.
Ma 93 lata a jej pasją jest trening na siłowni
Lekarz zaznacza, że problem dotyczy nie tylko zawodowych kulturystów, ale jest też powszechny wśród osób, które regularnie ćwiczą na siłowni.
- W Polsce problem jest naprawdę poważny, szacuje się, że nawet 30 proc. osób, które intensywnie ćwiczą na siłowni, robi to, stosując różne "wspomagacze", sterydy anaboliczne, w tym suplementując testosteron bez wskazań. Celem nie jest zdrowie, ale dążenie do "idealnych" sylwetek, które w rzeczywistości stają się karykaturalne - zaznacza lekarz.
Skutki takich treningów mogą być nieodwracalne. - Co chwilę pojawiają się nowe dane epidemiologiczne dotyczące ryzyka nagłego zgonu sercowego. U mężczyzn ryzyko takiego zgonu jest nawet 20-krotnie wyższe, niż w populacji ogólnej. U kobiet ten problem jest rzadszy, choć ze względu na podobne konsekwencje, równie poważny - wskazuje ekspert.
Lekarz wskazuje m.in. na nowe badania, z których wynika, że w grupie kobiet uprawiających kulturystykę częstość poważnych incydentów sercowych, w tym nagłego zgonu, jest niższa niż u mężczyzn, ale wciąż dziesięciokrotnie wyższa, niż w populacji ogólnej. Co więcej, dotyczy to stosunkowo młodych osób: średni wiek u kobiet to 42 lata, u mężczyzn - 45 lat.
Kardiolog odwołał się do nowych badań opublikowanych na łamach "European Heart Journal", z których wynika, że "częstość zdarzeń u kobiet uprawiających kulturystykę to odpowiednio 33,5/100 000 sportowco-lat (liczba sportowców x liczba lat obserwacji) dla zgonu i 10,5/100 000 dla nagłego zgonu sercowego".
- Jeśli pojawia się u mnie taki pacjent, już na pierwszy rzut oka widzę, że wspomaga się sterydami anabolicznymi. Jego mięśnie są sztucznie napompowane, karykaturalnie przerośnięte, takiego efektu nie da się uzyskać w naturalny sposób. To najczęściej młodzi mężczyźni, którzy trafiają do mnie już z uszkodzonymi sercami właśnie po regularnym zażywaniu sterydów anabolicznych - zaznacza lekarz.
Nagłe zatrzymanie krążenia
- To pacjenci w wieku 35-40 lat, ale też młodsi, nawet 20-letni. Do powikłań nie zawsze dochodzi dopiero po wielu latach stosowania sterydów, a najpoważniejszym zagrożeniem jest nagłe zatrzymanie krążenia, które wcale nie jest rzadkością - dodaje.
Przyznaje, że wiele z tych osób nie tylko zażywa sterydy bez żadnej kontroli, ale też miesza kilka różnych środków, kupując je dodatkowo w niesprawdzonych źródłach.
- Kiedy robimy im potem badania, okazuje się, że problemem jest nie tylko serce, ale też uszkodzona wątroba, istotne przekroczenia sterydów - nawet 5-10-krotne, czy impotencja - przyznaje prof. Małek.
Lekarz wskazuje, że osobny problem to suplementacja testosteronu bez wskazań. - Testosteron jest używany w celach terapeutycznych jako testosteronowa terapia zastępcza, ale u osób, które mają niedobór tego hormonu, potwierdzony badaniami. Niestety powszechna jest suplementacja bez wskazań, "pod płaszczykiem" takiej terapii, żeby można było wypisać receptę. Skutki dla zdrowia, podobnie jak przy sterydach, są fatalne - przestrzega lekarz.
Wyjaśnia, że taka suplementacja bez wskazań blokuje produkcję naturalnego testosteronu, co prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych.
- Nadmiar testosteronu może prowadzić do uszkodzenia mięśnia sercowego, a tym samym jego ostrej niewydolności. Mam pacjentów, którzy podnoszą ciężary, ale nie są w stanie przebiec nawet kilometra na bieżni, ledwo wchodzą na drugie piętro - podkreśla kardiolog.
Pierwszy objaw
Niekontrolowana suplementacja testosteronu sprzyja także rozwojowi miażdżycy. A stąd już prosta droga do zawału serca czy udaru mózgu. - To może być pierwszy i zdarza się, że ostatni objaw - zaznacza lekarz.
- Tych, którzy mieli więcej szczęścia, udaje nam się wyprowadzić, a nie jest to takie łatwe, gdy pacjent trafia do szpitala z zaburzeniami rytmu serca, zakrzepicą (u takich osób dochodzi do nadprodukcji czerwonych krwinek, przez co krew staje się znacznie gęstsza - red.), czy zatorowością - zaznacza lekarz.
Dodaje, że u kulturystów problem nasila celowe okresowe odwadnianie organizmu, które ma jeszcze bardziej wyeksponować mięśnie, a które też zagęszcza krew.
Często pierwszym problemem jest nadciśnienie tętnicze, które nie musi dawać objawów, ale zdarza się, że symptomy są na tyle niepokojące, że pacjent zgłasza się w końcu do lekarza.
- To może być silny ból głowy, czy ciężar w klatce piersiowej. Gdy mierzymy ciśnienie, okazuje się, że skurczowe sięga skrajnych wartości 200 mmHg. Do tego przekroczone normy w profilu lipidowym, co jest dodatkowym czynnikiem promiażdżycowym - zaznacza lekarz.
Dodaje, że jest to złożony problem, powiązany także z psychiką. - Miałem przypadki, które mną wstrząsnęły. Konieczne było już wszczepienie kardiowertera, by zabezpieczyć serce. Niestety pacjenci byli uzależnieni od swojego wyglądu, na tym też zarabiali - przyznaje lekarz.
- Nie byli w stanie pogodzić się z tym, że po odstawieniu sterydów ich sylwetka zaczęła się zmieniać. Żądali wyszczepienia kardiowertera, wrócili do dawnych nawyków, co niestety w kilku przypadkach doprowadziło do śmierci. Mówimy o młodych mężczyznach, trzydziestokilkulatkach - przyznaje lekarz.
- To szerszy problem społeczny, w który bardzo łatwo się wpędzić, ale bardzo trudno z niego wyjść. Nawet jeśli nie dojdzie do tragedii, taki człowiek będzie wymagał wielomiesięcznego leczenia i kontroli wielu specjalistów - nie tylko kardiologa, ale też urologa, czy endokrynologa - podsumowuje lekarz.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.