Polki już nie muszą się bać? Porody po nowemu od 7 maja

Magda po cesarce nie mogła dotknąć dziecka. Kasia po poronieniu przebywała na sali, gdzie słyszała płacz noworodków. Inna mama "czuła się jak zaszczute zwierzę i gryzła wszystkich obecnych na sali". 7 maja wchodzą w życie nowe standardy opieki okołoporodowej, które mają ukrócić traumatyczne praktyki na polskich porodówkach.

mRPP zapowiada zmiany na porodówkach
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Anna Klimczyk

Zmiany na porodówkach od 7 maja

Jak czytamy na stronie Rzecznika Praw Pacjenta, "zmiany koncentrują się na zapewnieniu kobiecie podmiotowego traktowania, poszanowania jej decyzji oraz zapewnienia bezpiecznej, holistycznej opieki w czasie ciąży, porodu i połogu".

Co to dokładnie oznacza? Wprowadzone zmiany mają gwarantować:

  • łatwiejszy dostęp do znieczulenia - rozszerzona zostanie dostępność znieczulenia zewnątrzoponowego,
  • kontakt skóra do skóry również w sytuacjach porodu zabiegowego, w tym przy cięciu cesarskim, jeżeli stan zdrowia matki i noworodka na to pozwala,
  • zakaz umieszczania w jednej sali kobiet po poronieniu, urodzeniu martwego dziecka lub chorego noworodka z pacjentkami, które urodziły zdrowe dziecko,
  • ograniczenie medykalizacji porodu - zalecono ograniczenie zbędnych interwencji,
  • wzmocnienie promocji karmienia piersią,
  • możliwość spożywania posiłków podczas porodu.

Jednak to nie wszystko, bo zmiany dotyczą nie tylko samego porodu, ale też przygotowania do niego. Nowe wytyczne wskazują, że edukacja przedporodowa będzie mogła rozpoczynać się już od początku ciąży, a nie dopiero od 21. tygodnia. Osoba prowadząca ciążę - lekarz lub położna - będzie miała obowiązek skierować pacjentkę do położnej rodzinnej. Większy nacisk ma być położony także na poszerzenie zakresu badań w ciąży.

Eksperci: Zmiany były potrzebne

Eksperci zgodnie mówią, że te zmiany były potrzebne. - Fundacja Rodzić po Ludzku bardzo cieszy się z wprowadzenia tych zmian, bo one po prostu były niezbędne. Nasze badania pokazują, że co dziesiąta kobieta kończy poród z przeświadczeniem, że to było najgorsze doświadczenie w jej życiu. Wspominają, że spotkały się z ignorowaniem ich bólu, wyśmiewaniem czy nawet krytykowaniem przez personel medyczny. Mam nadzieję, że te zmiany wpłyną na jego lepsze postrzeganie - mówi Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku.

- Te zmiany mają powodować, że nowy standard będzie dotyczył każdej kobiety. Niezależnie od tego, gdzie są realizowane świadczenia i przez kogo (czy to położna, czy lekarz). Jako położna jestem w całym procesie opieki okołoporodowej i te zmiany są niezbędne - podkreśla dr n.med i n.o zdr. Jolanta Parafiniuk, położna oddziałowa Bloku Porodowego ICZMP w Łodzi.

Zdaniem położnej Martyny Dudzińskiej najważniejszą zmianą jest postawienie nacisku na opiekę w sytuacjach szczególnych. - Nowe przepisy przewidują osobne pomieszczenia dla kobiet po poronieniu, urodzeniu dziecka martwego lub niezdolnego do życia. Szpitale mają obowiązek zapewnić izolację od sal, gdzie przebywają matki z noworodkami, oraz umożliwić dostęp do wsparcia psychologicznego i perinatalnej opieki paliatywnej. To bardzo ważny krok w stronę empatii i godności, bo te sytuacje wymagają nie tylko opieki medycznej, ale przede wszystkim ochrony psychicznej - mówi.

- Pamiętam wiele takich historii. Jakiś czas temu opiekowałam się pacjentką, która straciła dziecko. Kasia podkreślała, że hospitalizacja po poronieniu to było dla niej bardzo trudne doświadczenie. Nie otrzymała odpowiedniego wsparcia psychologicznego, a dodatkowym obciążeniem było przebywanie na sali, gdzie słyszała płacz innych noworodków. Opisywała to jako sytuację bardzo trudną - wspomina Dudzińska.

Równy dostęp do znieczulenia

Wiele mam wskazuje także, że w Polsce, mimo licznych kampanii i apeli, nadal funkcjonuje problem nierównego dostępu do znieczulenia. Po zmianach szpital będzie musiał zapewnić pacjentce dostęp przynajmniej do jednej farmakologicznej metody uśmierzania bólu. Placówki mają też publikować na swoich stronach internetowych informacje o dostępnych metodach i aktualizować je co najmniej raz w roku.

- To również jedna z kluczowych zmian, bo kobiet, które nie otrzymały odpowiedniego znieczulenia, są setki. Np. moja pacjentka Julia wskazywała, że nie otrzymała znieczulenia mimo spełnienia kryteriów medycznych, ponieważ na oddziale nie było osoby z odpowiednimi uprawnieniami. Joanna również nie uzyskała znieczulenia, mimo że nie było jednoznacznych przeciwwskazań. Do dziś nie zna przyczyny odmowy. Magda mówiła natomiast, że rodziła w czasie, gdy znieczulenie było dodatkowo płatne i nie było jej na nie stać. To doświadczenie skutkowało tym, że poród był dla nich traumatycznym przeżyciem - tłumaczy Dudzińska.

- Rozporządzenie ministra zdrowia z 2025 roku wprowadza obowiązek zapewnienia każdej rodzącej dostępu do co najmniej jednej metody farmakologicznego łagodzenia bólu. Nie oznacza to jednak gwarancji otrzymania konkretnej, wybranej metody znieczulenia. Jednak w niektórych szpitalach znieczulenie zewnątrzoponowe można było dostać tylko we wtorki, bo wtedy na oddziale był anestezjolog. A co z innymi dniami? Przecież to jest najskuteczniejsze znieczulenie - mówi Pietrusiewicz.

I dodaje: - Poród to sytuacja nagła i anestezjolog po prostu powinien być przy takiej kobiecie. Pamiętam, że jedna z mam opowiadała, że dostała oksytocynę w trakcie porodu. Dla niej to było traumatyczne doświadczenie. Mówiła, że czuła się jak zaszczute zwierzę i gryzła wszystkich obecnych na sali.

Szersze prawo do kontaktu "skóra do skóry"

Przepisy wzmacniają też prawo do kontaktu "skóra do skóry". W wytycznych czytamy, że dziecko powinno mieć zapewnione dwie godziny nieprzerwanego kontaktu z matką zarówno po porodzie naturalnym, jak i po cięciu cesarskim, jeśli pozwala na to stan mamy i noworodka. To również ważna zmiana, bo w wielu szpitalach sale operacyjne nie zawsze są przygotowane do dłuższego kontaktu "skóra do skóry" po cesarskim cięciu.

- Jest wiele dowodów naukowych, które wskazują, jak bardzo ważny jest ten dwugodzinny, niezakłócony kontakt skóra do skóry po porodzie. Niestety, wiele placówek nie traktowało ich poważnie. Pomimo że te zapisy istniały, to nie były stosowane. Dlatego walczyliśmy, by jeszcze bardziej to podkreślić. Tylko wyjątkowe sytuacje lub decyzja matki może ten kontakt zakłócić. Wiele kobiet alarmowało, że w trakcie porodu przychodził lekarz i nie chciał czekać na to, aż kontakt się zakończy, więc był przerywany. Wywierano nawet presję, by mamy z tego kontaktu zrezygnowały - tłumaczy Pietrusiewicz.

- Pani Ania opowiadała, że pierwsze dziecko urodziła siłami natury w nocy i miała bardzo dobry, długi kontakt "skóra do skóry", który trwał ponad dwie godziny. Natomiast przy drugim porodzie przez cesarskie cięcie kontakt z dzieckiem był bardzo ograniczony. Zobaczyła je tylko na kilka sekund, a ponowny kontakt nastąpił dopiero po ponad dwóch godzinach, już na innym oddziale. Dla niej była to duża zmiana emocjonalna. Magda z kolei wspominała planowane cesarskie cięcie, po którym dziecko zobaczyła jedynie przez chwilę i nie mogła go dotknąć. Opisywała to jako moment dużego dystansu i poczucia emocjonalnego "odcięcia". Mam nadzieję, że teraz się to zmieni - opowiada Dudzińska.

Te zmiany to wyzwanie dla placówek

I choć eksperci zmiany chwalą, to podkreślają, że w niektórych ośrodkach może być problem z ich wprowadzeniem.

- Im mniejsza porodówka, tym niestety trudniej będzie zapewnić świadczenia na takim poziomie. Niektóre placówki mogą mieć problem np. z stosowaniem zapisu dotyczącego znieczuleń. Ma to związek między innymi z liczbą osób zaangażowanych w ten proces. Szpitala powiatowego na coś takiego nie będzie stać i niektóre szpitale po prostu mogą nie sprostać tym wymaganiom. Wszystko można napisać na papierze i podkreślam, te zmiany są dobre - ale teraz musimy się skupić na tym, żeby wszędzie je wprowadzono. Niektóre placówki w tym procesie na pewno będą potrzebowały pomocy - zaznacza dr n. med. Michał Bulsa, ginekolog i położnik, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie.

- Ja już nie chcę słuchać tych opowieści, że system sobie z czymś nie radzi. Możemy tak zorganizować opiekę, żeby np. to znieczulenie przestało być Świętym Graalem. Więc zróbmy wszystko, żeby te nowe wytyczne udało się wprowadzić - podkreśla Pietrusiewicz.

- Nowe wytyczne zawarte w standardzie to drogowskaz do celu i musi się udać je wprowadzić. Tak na to spójrzmy i zróbmy wszystko, żeby zapewnić kobietom jak najlepsze warunki podczas ciąży, porodu i połogu - mówi dr Parafiniuk.

Anna Klimczyk, dziennikarka Wirtualnej Polski

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Sinsay wycofuje produkt. "Przekaż dalej informację"
Sinsay wycofuje produkt. "Przekaż dalej informację"
Słodycz bez skoków glukozy. Jedz dla jelit i serca i obserwuj efekty
Słodycz bez skoków glukozy. Jedz dla jelit i serca i obserwuj efekty
Cios prosto w mózg. Dlatego masz słabą pamięć i koncentrację
Cios prosto w mózg. Dlatego masz słabą pamięć i koncentrację
Codziennie stosowali witaminę D. Zauważono zaskakującą zależność
Codziennie stosowali witaminę D. Zauważono zaskakującą zależność
Choroby autoimmunologiczne uderzają w młodych. Eksperci apelują o pilne zmiany
Choroby autoimmunologiczne uderzają w młodych. Eksperci apelują o pilne zmiany
Popularny suplement na pamięć. Lekarz ostrzega: może zwiększać ryzyko krwawienia
Popularny suplement na pamięć. Lekarz ostrzega: może zwiększać ryzyko krwawienia
Zioła z groźną bakterią. GIS wydał ostrzeżenie
Zioła z groźną bakterią. GIS wydał ostrzeżenie
Spotkasz go w ogrodzie. Ukąszenie może skończyć się tężcem
Spotkasz go w ogrodzie. Ukąszenie może skończyć się tężcem
Gdzie do lekarza 1 maja? Bez skierowania i bez rejonizacji
Gdzie do lekarza 1 maja? Bez skierowania i bez rejonizacji
Najgorszy napój zdaniem kardiologa. Płynna trucizna
Najgorszy napój zdaniem kardiologa. Płynna trucizna
Ważniejsza niż poziom cholesterolu. Zdradza ryzyko zawału, udaru
Ważniejsza niż poziom cholesterolu. Zdradza ryzyko zawału, udaru
Ostrzegają podróżnych. Groźna choroba zakaźna w Azji
Ostrzegają podróżnych. Groźna choroba zakaźna w Azji